środa, 23 marca 2016

Rozdział 13 "Wiem,że łamanie obietnicy jest złą rzeczą,ale gorszym jest pozwolenie,by obietnica łamała ciebie"


~Charlie
Jesteśmy wszyscy w szpitalu. Moja mama,pani Victoria a nawet pan Antonio z Matildą. Wcześnie sobie przypomniał,że jednak ma syna.. Przywitał się ze wszystkimi:
-Cześć Victoria. Co z nimi?
-Ooo,znalazł się tatuś od siedmiu boleści! -krzyknęła do niego zdenerwowana.
-Victoria,musisz się kłócić nawet tu? Chcę się tylko dowiedzieć w jakim stanie jest mój syn! -stanął tuż przed drzwiami od sali. Po chwili wyłonił się z nich lekarz,tym samym uderzając pana Antonia (?) prosto wu twarz. Wywalił się prosto na oszołomioną Victorię:
-Emm.. Przepraszam -po chwili usłyszeliśmy niepewny głos lekarza i śmiech Matildy. Dobrze,że ona nie wie w jakim stanie jest Leo heh. W sumie to było nawet śmieszne. (wyobraźcie sobie wszystkich załamanych,kłócących się Victorie i Antonia i nagle zza drzwi z buta wjeżdża lekarz Antoniowi prosto w ryj😂)
Szkoda,że nam nie było do śmiechu. Oni muszą z tego wyjść. Zrobiłem smutną minę.
-Będzie dobrze -przyjaźnie uśmiechnęła się do mnie moja mama.
-Wiem,mamo. -wykonałem to samo co ona i podeszłem do pani Victorii rozmawiającej z lekarzem.
-Chłopak już się obudził,jest trochę osłabiony ale podamy mu odpowiednie leki,a dziewczyna powinna się obudzić niedługo.
-A można do nich wejść? -spytałem z nadzieją.
-Tak,oczywiście. -uśmiechnął się i odszedł,a między nami zaczęło się uzgadnianie kto wchodzi pierwszy,kto ostatni. Wyszło z tego,że weszliśmy wszyscy naraz i chyba wkurzyliśmy pielęgniarkę,bo jak nas zobaczyła to dostała kurwicy:
-Pojedynczo!!! Nie wolno w tyle osób przebywać u pacjenta! Są tu też inne osoby.
-Dobrze,dobrze spokojnie. Niech się pani tak nie denerwuje. -wyszliśmy, z nimi została pani Victoria.
Szpitale.. Zero szacunku do innych. Żeby tak na nas naskoczyć? No poprostu skandal jakiś.. Nadeszła moja kolej. Pogadaliśmy chwilę z Leo,Lena się obudziła a potem zaczęli sie sprzeczać. Myślałem że tam posikam się ze śmiechu. Oni się kłócą jak taka dwójka dzieci. Dostrzegłem siedząca na łóżku obok dziewczynę,która też się śmiała. Przysiadłem się do niej,czytała książkę:
-Hej,co czytasz?
-Cześć,nic sensownego. Mama mi przyniosła,ale jest nudna.
-A jak masz na imię?
-Jestem Alice. A ty?
-Charlie. Co ci się stało że tu jesteś?
-Nic takiego. Po prostu coś mi się w rękę stało. A ty?
-Ja przyszłem do tych gołąbeczków -wskazałem na Leo i Lene.
-A ile masz lat?
-27 października skończę 18,a ty?
-15 stycznia skończyłam 17.
-Ooo,to w sumie jeden rok różnicy.
-Tak,haha. Dobra wiesz co,lepiej idź do przyjaciół bo za chwilę przyjdzie mój brat. -posmutniała
-Czemu jesteś smutna?
-Nie mogę ci powiedzieć.. Ale proszę odejdź.
-Dobrze. Do zobaczenia.
-Ta. -odpowiedziała niepewnie a ja odeszłem.


~Leo
Obudziłem się w bardzo oświetlonym pokoju. Poraziło mnie światło dochodzące z lampy. Popatrzałem na boki. Dojrzałem szafkę i łóżko.Czyli szpital. Na łóżku obok dojrzałem Lenę. Wtedy przypominało mi się wszystko. Pożar,włamywacz. Rozbolała mnie głowa. Po chwili do sali weszli wszyscy. Charlie,pani Karen,moja mama,Matilda i mój tata. Ciekawe co on tu robi,heh. Te piękna chwilę przerwała jakaś nawiedzona pielęgniarka i kazała wchodzić im pojedynczo. Została tylko moja mama z Matildą. Pogadałem chwilę z nimi i wyszedł do mnie Charlie:
-Cześć stary,jak tam?
-Dobrze już. Mówię ci,tak się wystraszyłem. Bałem się,że nie zdążę zabrać stamtąd Leny.
-Ale zdążyłeś i jest wszystko jest dobrze.
-Leo?- po chwili usłyszeliśmy przytłumiony głos Leny.
-Jestem tu,wszystko jest dobrze. -wstałem i podszedłem do niej.

~Lena
To wszystko działo się tak szybko. Skąd w ogóle wziął się tam włamywacz? Nie wiem,nie ogarniam. Ważne że już po wszystkim. Podszedł do mnie Leo i usiadł na brzegu mojego łóżka:
-Ej ej ej! Nie pozwalaj sobie Devries!
-Nie byłbym taki brutalny gdybyś sama z siebie się przesunęła.
-Ooo przepraszam! Ale ty mógłbyś być ostrożniejszy a nie tak się wjebujesz mi do łóżka jak do siebie.
Całemu zdarzeniu przyglądał się Charlie,który nie mógł wyrobić ze śmiechu i jakaś dziewczyna na łóżku obok. Urządzali sobie pogaduszki,więc my mieliśmy chwilę dla siebie.
-Kiedy wychodzimy tak w ogóle?
-Pewnie za jakieś 2/3 dni. Nic nam nie jest.
-Boże Leo tak się bałam.
-Nie miałaś czego. Leo superhero zawsze jest gotowy, hahaha.
Po chwili Charlie do nas podszedł,a do tamtej dziewczyny jakiś chłopak:
-Zajęta? -spytał Leo
-Nie. Znaczy nie wiem.
-To kto to?
-Jej brat.
-Nie wydaje się żeby była zadowolona z jego wizyty.
-Też mi się tak wydaje ale nic nie chciała mi powiedzieć.
-Może on ją bije czy coś? -wtrąciłam się.
-Nie wiem. Ale wiem że muszę dać jej swój numer.
-Ooo Charlie,dzikie podrywy widzę. -powiedzial
-Żebyś wiedział.
Charlie podrzucił swój numer nieznajomej i zadowolony z siebie.
-A wiesz w ogóle jak ma na imię? -spytałam.
-No wiem przecież. Ma na imię Alice i ma 17 lat.
-Noo to faktycznie dużo wiesz.-odpowiedział po chwili Leo. Charlie musiał wyjść a my zostaliśmy sami. (oglądali telewizję tak jakby co 😂😂)

~Alice
Ten chłopak był fajny,ale wiedziałam że nie może mnie bliżej poznać. Gdyby zobaczył to Jacob,mój starszy brat zapewne skończyłoby się to awanturą. Jacob ma 19 lat,jest starszy o 2 lata. Nasi rodzice mieszkają za granicą. On ma prawa rodzicielskie do mnie. Kocham go,ale jest naprawdę bardzo wymagający. Nie mogę mieć chłopaka,bo on mi nie każe. Po szkole musze iść od razu do domu. Chciałabym mieć przyjaciół,ale nie mogę. Według Jacoba on powinien mi wystarczyć jako brat i przyjaciel.. Mam nadzieję,że kiedyś jeszcze zobaczę Charliego,był bardzo sympatyczny.
_____________________________________________
Cześć ludki! xx
No więc jest rozdział. Nie ma dzisiaj dramy time,więc cieszcie się XD Starałam się:( W ogóle pojawili się nowi bohaterzy: Jacob i Alice. Mam nadzieję że nie namieszają w życiu Leny,Charliego i Leo XD Komentujcie ładnie i w ogóle❤
Pozdrawiam moją kochaną Julkę,dzięki której bym nie spięła dupy i napisała i która pomogła mi w braku weny XD Pozdrawiam cię baaardzo serdecznie i zapraszam do niej na bloga 👉 www.boznimwszystkojestlepsze.blogspot.com nie zawiedziecie się bo jest naprawdę genialny. No i nie pogniewam się jak skomentujecie:)) Nie wiem czy wyszedł mi długi ale bum szakalaka XD (pozdrawiam jak wiecie o co chodzi)
No i to chyba tyle.
Mój ig xxzuza_x
Snap zuzixx255
Twitter xdevries_zuzax
Twitter2 zuzixx25
Pierwszy blog www.barsandmelodymylove.blogspot.com
A no i Nitek przestań mi robić spam,bo mi opóźniasz rozdział ty!
Kocham,
~Zuza x
"Dlaczego jesteś taka chamska? Taka bez serca? Ludzie,którzy nie mają serca mieli go kiedyś zbyt wiele"

niedziela, 13 marca 2016

Rozdział 12 "Nie masz wpływu na to,czy świat zrobi ci krzywdę. Ale możesz wybrać,komu dasz się zranić.."

~Leo
Obudziłem się w środku nocy. Było coś po drugiej. Lena spała,a mnie obudziły jakieś dźwięki dochodzące z dołu. Moja mama pojechała na nocną zmianę do pracy więc byliśmy sami w domu. Postanowiłem zejść na dół,bo skoro byliśmy we dwoje w domu,to kto mógł by chodzić? Starałem się nie obudzić Leny,ale nie wyszło mi to za dobrze (jak zwykle zresztą)
-Gdzie idziesz?
-Na dole coś słyszę,ale nie martw się. Pójde to sprawdzić.
*usłyszeliśmy dźwięk tłuczonych talerzy albo kubków* Lena się cała spięła,w sumie tak jak ja.
-Nie idź,nie zostawiaj mnie tu samej. Nie chcę żeby coś ci się stało. -zaczęła płakać. -A co jeśli to jakiś włamywacz?
-Musze zejść żeby się tego dowiedzieć skarbie. Będę uważał obiecuję. A ty najlepiej zadzwoń po policję i schowaj się w łazience. Drzwi zostaw otwarte. Pamiętaj,że mimo wszystko cię kocham. Dałem jej buziaka w policzek i zszedłem. Stojąc na schodach poczułem dym. Nie wiem skąd on się wziął,ale było go coraz więcej i więcej. Zobaczyłem jakiegoś kolesia ubranego na czarno w kominiarce a obok niego podpalona kuchenka,a co za tym idzie-paliła się już połowa kuchni. Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Czułem że czuję się coraz słabiej. Włamywacz uciekł. "Muszę biec po Lenę! Ona musi jak najszybciej wyjść z tego domu!",pomyślałem i wbiegłem na górę. Ogień był już nawet tam. Wszędzie się paliło,Lena zasłabła. Złapałem ją ostatnimi siłami i próbowałem dojść do wyjścia. W międzyczasie zadzwoniłem szybko po straż pożarną. Dochodziłem już do wyjścia,ale nie dałem rady iść dalej. Czułem że się duszę,nie mogłem oddychać. Opadłem na ziemie,a Lena tuż obok mnie. "To koniec",pomyślałem i zasnąłem.
~Lena
Obudziliśmy się w środku nocy ze względu na czyjeś kroki na dole. Bałam się,bardzo. Leo poszedł to sprawdzić a mi kazał zadzwonić po policje i schować się w toalecie. Zrobiłam tak jak kazał. Płakałam,cały czas. Leo był na dole,słyszałam jego głos. Po chwili poczułam dym. Nie mogłam oddychać,było go coraz więcej. Nie wiem co się potem stało. Nie czułam nic,a słyszałam tylko ciężki oddech Leo i dźwięk palonych mebli. Nie wiedziałam co się dzieje. Mam nadzieje że to tylko sen.

~Pani Victoria
Byłam w pracy na nocnej zmianie tak jak zwykle. Czułam się nieswojo zostawiając te dwójkę bez opieki. Ale jeszcze 2 godziny pracy i mogę kończyć. Równo o 4 nad ranem wyszłam i pojechałam do domu. To co tam zastałam,to była jakaś tragedia. 3 straże pożarne i mój dom.. Palący się dom.. Wybiegłam z samochodu.
-Gdzie jest mój syn? Leo synku! Lena! Gdzie oni są? Co tu sie dzieje? -zaczęłam panikować.
-Pani jest mamą?
-Tak. Gdzie oni są?
-Strażacy przed chwilą wynieśli ich z pożaru i przewieźli do szpitala. Czy oprócz tej dwójki ktoś jeszcze jest w domu?
-Nie. Tylko oni. W którym szpitalu? Co tu się właściwie stało? Jak to możliwe? W jakim oni są stanie?
-W szpitalu na Bourgeois Street (wymyślone ok). To był pożar. Prawdopodobnie spowodowała go zapalona maszynka. I prawdopodobnie było to włamanie,ale szczegóły uzgadnia policja. Stan tej dwójki jest ciężki. Nie ma co ukrywać. Byli w płonącym domu przez długi czas i gdyby nie zdążyli zadzwonić to mogłoby być naprawdę źle. Musi być pani dobrej myśli. -poklepał mnie po plecach i odszedł. A ja stałam cała zapłakana przed domem. Moim domem.. To moja wina. Gdybym nie zostawiła ich samych,nic by się nie wydarzyło. Jak ja mogłam być taka nieodpowiedzialna? Muszę jechać do szpitala. Ale w takim stanie nie dam rady. Zadzwoniłam do Karen:
-Hey Vicki. Co ty tak wcześnie dzwonisz? Jest wpół do piątej.
-Karen.. -powiedziałam zapłakanym głosem.
-Jezu dziewczyno,co się stało?
-W moim domu był pożar. Byłam w tym czasie w pracy. W domu byli Lena i Leo. Są teraz w szpitalu. To moja wina rozumiesz?
-Matko Boska.. Zaraz będziemy i pojedziemy razem do szpitala. Pamiętaj,musimy być dobrej myśli. Oni z tego wyjdą.
-Są w ciężkim stanie. Proszę,przyjedź jak najszybciej.
-Będę tak szybko jak tylko się da.
~Karen
Po telefonie od Victorii bardzo się zdenerwowałam. Obudziłam Charliego i Brooke. Wszystko im wyjaśniłam. Brook podrzuciłam do babci a Charliego wzięłam ze sobą.
-Mamo,ale on z tego wyjdzie prawda?
-Tak. Na pewno wyjdzie. Bądź dobrej myśli skarbie.
-Ja nie wiem co ja bym bez niego zrobił. To on mnie zawsze wspierał,teraz moja kolej.
-Na pewno z tego wyjdzie.
-Była z nim Lena?
-Tak. Niestety obaj są w ciężkim stanie.
~Charlie
Musimy jak najszybciej jechać do szpitala. Tak bardzo się boję.. Nie mogę go stracić,po prostu nie mogę. Oni muszą żyć. Obaj.
*godzinę później*
Siedzimy już w szpitalu. Lena i Leo są podłączeni pod różne urządzenia. Lekarze robią cały czas badania,ale ich stan się nie polepsza. Prawdopodobnie zatruli się tlenkiem węgla. Mają za dużo dymu w plecach. Ich stan jest ciężki,ale stabilny..
~Leo
Nie wiem gdzie jestem. Słyszę tylko pikanie jakichś urządzeń,czy coś. Gdzie jest Lena? Nic jej nie jest? Musze wiedzieć co się z nią dzieje! Próbowałem krzyczeć ale nie umiałem nawet otworzyć ust. Lena! Lena,kochanie gdzie jesteś?
_____________________________________________
Dobry wieczór xx
Nie bijcie mnie,błagam XD Co sądzicie o rozdziale? Znowu DRAMA TIME. Wiem no,przepraszam. Ale musiałam. Tak jakoś wena mnie poniosła. Czy Lena i Leo przeżyją? Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale! xx Zachęcam do komentowania. Jutro znowu szkoła,eh. Ile macie lekcji? Ja mam 7+trening.. W domu będę coś około 17-18. Może coś jeszcze napisze. Nie wiem czy ten rozdział wstawię dzisiaj (13.03) czy jutro (14.03) bo mam problem z bloggerem ale wstawie na pewno.
Miłej nocy/dnia!
Mój Ig xxzuza_x
Snap zuzixx255
Twitter xdevries_zuzax
Twitter2 zuzixx25
Kocham xx,
~Zuza x
"Żyje niczym,umieram wszystkim"

wtorek, 8 marca 2016

Rozdział 11 "Gdy ktoś płacze nie pytaj o powód.Przecież właśnie dlatego powstają łzy,że coś nie mieści się w słowach.."

~Leo
Szliśmy w ciszy ulicami Port Talbot. Lena jest taka piękna,jestem szczęśliwy że ją mam. Chciałbym jej pokazać,że naprawdę ją kocham. Ale jak? Może jakiś wyjazd? Musimy wykorzystać ten czas jak najlepiej,bo niedługo zaczyna się trasa.
-Lena?
-Tak?
-Wiesz,że cię kocham prawda?
-Wiem przecież głuptasie. Ja ciebie też. Bardzo mocno i dziękuję ci za wszystko. Za to,że dzięki tobie jeszcze tu jestem,że mnie uratowałeś od mamy. (Spłynęła jej łza po policzku,ale pomińmy ten fakt. Szybko ją starłem)
-Nie ma za co.. Zrobiłem,to bo cię kocham.
-Ale przecież ty nie wiedziałeś jeszcze że mnie kochasz wtedy.
-Wiedziałem. -uśmiechnąłem się. Kocham ją naprawdę mocno i wiem,że zasługuje na najlepsze. Może Hiszpania? Nie,za gorąco lol. Paryż? Tak,tam jest idealnie. Romantycznie i w ogóle. Tylko jak to powiedzieć? Jako niespodzianka czy zaplanowany wyjazd? W sumie,musze jej powiedzieć żeby się zdążyła spakować i w ogóle.
-Byłaś kiedyś w Paryżu?
-Nie,ale zawsze chciałam. Tam jest tak magicznie i w ogóle. Chciałam tam przeżyć swój pierwszy raz,ale pomińmy ten fakt (😂)
-To jest twoje marzenie?
-W sumie.. To tak, hahahahahaha. -pierwszy raz widziałem u niej taki uśmiech. Był taki szczery i taki piękny.
-Da się to załatwić.
-O czym ty mówisz?
-No.. Lecimy do Paryża.
-Omg,serio?
-Tak,serio.
-Jezu Leo,kocham cię. Jesteś najlepszym chłopakiem na świecie! - w tym momencie rzuciła się na mnie tak,że się przewróciłem a Lena na mnie. Leżeliśmy tak na trawie,na sobie i śmialiśmy się jak takie dwa zjeby,które dostały fajną zabawkę czy coś. Mniejsza z tym. Leżeliśmy na trawie,to co że było coś koło 23 wieczorem. Kto nam zabroni? Ogólnie było fajnie. Jakoś  o wpół do dwunastej postanowiliśmy wracać. Najlepsze było to,że nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy.
-Leo geniuszu gdzie jesteśmy?
-Emm.. No
-No? Czyli gdzie?
-Yyy, nie wiem.
-Czyli,że zgubiliśmy się w twoim mieście i ty nie wiesz gdzie jesteśmy? Nie żartuj Leo,błagam cię.
-No serio nie wiem! To nie jest moja wina! Ja nigdy nie byłem tutaj. -złapałem się za głowę i myślałem co zrobić. A Lena? Zaczęła się śmiać. Ale tak serio serio śmiać,jak foka która dostała piłkę. (XD)
-Z czego ty się śmiejesz? -niestety nie odpowiedziała mi,bo nie mogła złapać oddechu. Tak sie mocno śmiała. (wyobraźcie sobie załamanego Leo stojącego na środku łąki i Lenę śmiejącą się z nie wiadomo czego)
-Wydaje mi się,że powinniśmy iść tam.
-Wiesz co Leo? Zadzwoń po mamę błagam cię. -w końcu opanowała śmiech i była w stanie cokolwiek z siebie wydusić. Z ociąganiem wybrałem numer mamy:
-Halo ,Leo? Gdzie wy jesteście?!
-Spokojnie mamo. My jesteśmy w.. yyy. Nie wiemy.
-Jak to nie wiecie?
-No nie wiemy. Stoimy na jakiejś polanie i nie wiemy gdzie jesteśmy. Tak po prostu.
-Wiem gdzie to jest,zaraz będę..  -w jej głosie było widać zażenowanie,a ja spojrzałem na Lenę i wybuchliśmy niekontrolowanym śmiechem. Po chwili podjechała mama..
~Lena
Czemu ta sytuacja mnie bawiła? Sama nie wiem. Widok załamanego Devries'a był komiczny. On taki bezradny stoi i nie wie co ma zrobić. Naprawdę to było mega śmieszne,lol. Gdy podjechała pani Victoria,wsiedliśmy w ciszy do samochodu i pojechaliśmy. Okazało się,że w sumie nie byliśmy tak daleko od domu. Ale przecież Devries to taki geniusz,że masakra. Dojechaliśmy.
-Leo?!
-Co się stało?
-Nic hahahahahahahahahah,po prostu chciałam cię zobaczyć.
-A ok,mam spać z tobą tak?
-Miło by było.
-Ok,to pójdę się przebrać bo widzę ze ty już do spania gotowa. A ty tu czekaj.
-Nigdzie nie idę,bo wiesz jeszcze sie zgubię.
-Pierdol się,Lena. -i wyszedł. Po chwili pojawił się w drzwiach. Miał na sobie TYLKO bokserki.
-Ubrał byś się.
-Przecież jestem.
-A gdzie masz koszulkę?
-Nie chcę koszulki. Tak jestem przystojniejszy *mina pedofila* -wrzucił się do mnie do łóżka. Przytuliłam się do jego ciała i nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
~Leo
Lena położyła się na mnie,jeżeli tak mogę to określić i zasnęła. Ja nie mogłem na początku,ale potem oczy mi się same zamknęły.
_____________________________________________
Dobry wieczór ludki xx
Rozdział nie jest jakiś mega długi,bo jest już dość późno,a jutro mam znowu szkołę. Nie wiem kiedy napisze kolejny,naprawdę nie wiem. Dzisiaj mi pisaliście,że bardzo chcecie więc napisałam. W sumie to mi się podoba. Piszcie swoje opinie w komentarzach!
Kto ogląda"agenta gwiazdy"? To jest mega,naprawde polecam XD kocham ten serial serio. Polecam go.
To tyle ode mnie.
Mój ig xxzuza_x
Snap zuzixx255
Twitter xdevries_zuzax
Twitter2 zuzixx25
Kocham,
~Zuza x
"Co będzie to będzie. Bo znak zapytania stoi przy każdym momencie.."

środa, 2 marca 2016

Rozdział 10 "Nie wiemy dokąd zmierzamy,ale nie wracamy. Czas stoi w miejscu,zbyt przestraszony by walczyć.."


~Leo
Od śmierci Alicji minęło kilka dni. Dzisiaj jest pogrzeb,Lena już wyszła ze szpitala. Ostatnie dni były dla niej trudne,a ja nie wiedziałem jak jej pomóc. Nie wiem jak ona się czuje. Co ja bym zrobił tracąc Charliego? Nie wiem,ale moje zachowanie pewnie wyglądałoby podobnie. Przecież tracąc najlepszego przyjaciela,tracisz tak jakby część siebie..
~Lena
Przez ostatnie dni do nikogo się nie odzywałam. Czasami pojedynczymi słowami,ale tylko z Leo. Ufam tylko mu. W sumie,poza nim nie mam teraz nikogo. Mam nadzieję,że chociaż Alicja jest tam na górze szczęśliwa.. Nie wiem jak dam radę na tym pogrzebie.Traktowałam ją jak siostrę,była w końcu moją przyjaciółką,tak jak Martyna.Otworzyłam się przed nią,a teraz ona zabrała to ze sobą. Bardzo za nią tęsknie,ale musze być silna. Dla niej. Nie mogę pokazać swojej słabości na pogrzebie. Po prostu nie mogę.
Muszę zacząć już przygotowania. Założyłam zwykłą czarną sukienkę,czarne rajstopy i czarne szpilki. Odświeżyłam się. Leo stał już w garniturze w salonie i czekał na mnie. Złapałam go za rękę,na co lekko się uśmiechnął i poszliśmy. Sam początek niw był przyjemny,zresztą reszta też nie była. Wszyscy płakali. Pojawiła się też Sara..:
-Cześć Lena..
-Hej?
-Chciałam cię przeprosić za te wszystkie lata. Alicja miała rację,że ty nie jesteś taka zła. Wiem,że możesz teraz mnie spławić. Ja nie mam na celu przyjaźnić się z tobą czy coś,po prostu chce żebyś wiedziała,że przepraszam.
-Jest ok. -uśmiechnęłam się do niej i odeszłam. Szukałam wszędzie Leo,zauważyłam go przy drodze rozmawiającego z jakąś dziewczyną. Postanowiłam tam podejść.
~Leo
Do Leny podeszła Sara,ja nie chciałem przeszkadzać więc poszedłem się przejść. W pewnym momencie na drodze stanął mi nie kto inny jak Klaudia. Nie wiem po co ona tu przyszła. Nie mogę na nią patrzeć. Rzygać mi się chcę jak ją widzę:
-Leo ja.. Przepraszam.
-Aha,ok. Nie mam czasu.
-Ale ja naprawde przepraszam. To nie tak miało wyglądać.
-A jak? Zdajesz sobie sprawę z tego,że zabiłaś człowieka? Co prawda nie swoim ciałem,ale kazałaś komuś zrobić to za ciebie,więc tak jakbyś to ty zrobiła. Widzisz jej rodziców? Tych co stoją nad grobem? Widzisz ich łzy?
-Widzę.. Ale ja chciałam po prostu żebyś był mój! Nie zrozumiesz tego,bo ty masz dziewczynę którą kochasz a ona kocha ciebie. Ja nie mam tego. Ja kocham kogoś,kto nie kocha mnie.
-Czasem tak bywa. Ale na pewno znajdziesz kogoś,z kim będziesz szczęśliwa. Tym kimś nie będę ja,bo ja mam już swoją wybrankę.
-Wiem. Właśnie tu idzie. Nie chce na nią patrzeć,mam wyrzuty sumienia.
-I prawidłowo..
Po chwili podeszła do mnie Lena.
-Hej kotek,jak tam? -zapytałem.
-Wszystko dobrze. Kto to był?
-Klaudia. Ale spokojnie. Przyszła tylko przeprosić.
-Nie przyjąłeś ich prawda?
-Nie,nie miałem zamiaru.
-To dobrze. Idziemy do domu? -zapytała po cichu.
-Tak,jasne. Chodź.
Cieszyłem się. Lena coraz częściej się do mnie uśmiechała. Mam nadzieję,że znowu wszystko wróci do normy. Dochodziliśmy do domu. W progu przywitaliśmy sie z moją mamą i poszliśmy do mojego pokoju. Lena położyła się na moim łóżku, a ja obok nie:
-Oglądamy jakiś film? -zaproponowałem.
-Taaaak. A jaki?
-A jaki byś chciała?
-Ja bym wzięła "Gwiazd naszych wina"
-Ehh,no ok. Ale wiesz,że ten film jest smutny i nie chce żebyś płakała.
-Masz rację. To może "The boy" to jest horror. Nie będę mogła spać w nocy,ale lepsze to niż płakanie.
-Jestem tu z tobą,więc nie masz się o co bać. I jak będzie taka konieczność to zostanę z tobą tutaj na noc.
-Ok,włączaj już ten film.
Włączyłem film i przyłączyłem się do Leny. Ona położyła mi głowę na klatce piersiowej i leżeliśmy tak oglądając film. Lena trochę drżała,a mnie ten film tak jakoś nie przerażał. Po chwili zauważyłem że film oglądam sam.Lena zasnęła,musi odpocząć. Próbowałem po cichu wyjść spod niej. Chyba mi się to zbytnio nie udało:
-Leo,nie idź.
-Chciałem przynieść mam coś do zjedzenia.
-A,jak o jedzenie chodzi to możesz iść.
-Zaraz wracam misiu.
-Mhm -wyszeptała z zamkniętymi oczami, a ja poszedłem po te jedzenie. Wziąłem chipsy i popcorn i wróciłem do dziewczyny. Chciałem sprawdzić czy jeszcze śpi,więc po cichu przysiadłem się i pocałowałem ją. Odwzajemniła to,czyli nie spała.
-Straszny był ten film?
-Dla mnie nie,ale ty się trzęsłaś ze strachu.
-Nie prawda! Było mi po prostu zimno.
-Tak,tak. Wmawiaj sobie.
-No dobra.Bałam się,zadowolony?
-Tak. Bo umiesz się przyznać.
-Nie pozwalaj sobie,Devries.
-Dobra,księżniczko. Może idziemy na spacer?
-Ooo,a od kiedy to jestem księżniczką?
-Od zawsze. -dałem jej buziaka,przytuliłem i wyszliśmy.
_____________________________________________
Dzień dobry ludki xx
Jak tam u was? Ja próbuje się wychorować,ale coś mi to nie idzie:') Nie czuję się na siłach,do szkoły idę dopiero w poniedziałek. Rozdział macie dzisiaj już skończony. Zaczęłam go wczoraj,a dzisiaj dokończyłam,poprawiłam i dodałam. Tak poza tym,nie polecam filmu "Nasza klasa". Ma niby przekaz,ale mnie tak jakoś przeraża. Wypowiem się też na ten temat na asku x
Ask www.ask.fm/bamcalemojezycie
Instagram xxzuza_x
Snap zuzixx255
Twitter zuzixx25
Twitter2 xdevries_zuzax
Miłego dnia skarby x,
~Zuza x