środa, 18 maja 2016

Rozdział 16. "Szanuj się i spierdalaj od tych wszystkich ludzi, którzy cię niszczą. Nie pozwalaj się krzywdzić, po prostu" :)

ROZDZIAŁ ZAWIERA TREŚCI 18+ CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ:))!
**miesiąc później, Lena**
Między mną a Leo układa się coraz lepiej. Prawie się nie kłócimy i mam nadzieję, że tak zostanie. Chociaż w sumie jestem świadoma tego, że nie może być tak cały czas. Co do mieszkania, to przeprowadziliśmy się już do naszego. Pani Victoria złożyła pismo do sądu o prawa rodzicielskie do mnie i powiedziała, że teraz jestem częścią rodziny. Ich rodziny. Naszej rodziny. Jutro obchodzimy miesięcznice. Nie mam prezentu dla Leosia, nie wiem po prostu w jaki sposób okazać mu wdzięczność za to wszystko. Nie potrafię wyrazić tego w słowach, a tym bardziej w uczuciach czy czynach. Po prostu chciałabym spędzić cały ten dzień tylko z nim. Żeby nikt nam nie przeszkadzał... I najważniejsze, żeby wrócił. Jest w trasie od tygodnia, tęsknię za nim. Ale przynajmniej wiem, że jest szczęśliwy i robi to co kocha. No cóż, według kalendarza, wraca do domu za 3 dni, więc nie będzie go na naszej miesięcznicy. W sumie to nigdy nie przywiązywałam jakiejś większej uwagi do świąt typu "miesięcznica" a tym bardziej "tygodnica" jeżeli takie coś istnieje. Nie chcę dostawać wtedy prezentów, chcę po prostu żebyśmy byli razem. Nie chcę nawet kolacji w drogiej restauracji. W naszym przypadku wystarczy mi tylko jego obecność. Tyle i aż tyle. Chcę żeby było jak dawniej, za czasów kiedy spędzaliśmy noce na oglądaniu telewizji, ma śmianiu się, razem z Charliem na wychodzeniu do kina czy coś. Ten tydzień bez niego był trudny, nie powiem. Mamy mało czasu na rozmowy chociażby na Skype'e, czasami wieczorem rozmawiamy przez telefon, piszemy sms. Ale to nie jest to samo, niż byśmy mieli spotkać się na żywo. Zostały jeszcze 3 dni, 3 koncerty i wróci. Wytrzymałam tydzień, wytrzymam te kilka dni.
Cóż, co do Charliego. Alice postawiła się w końcu Jacobowi i spędzają razem dużo czasu. Nie wiem czy są razem, nie wtrącam się w to jakoś dogłębnie. Chodzą razem do kina, czasami spotykamy się wszyscy we czterech na jakiejś imprezie, czy coś. Co do mnie, to z Alice dogaduje się z nią nieźle. Jest starsza ode mnie, ale mimo różnicy wieku mamy dobry kontakt. Charlie jest szczęśliwy, Alice jest, Leo jest i ja w sumie też. Fajnie by było gdyby Leo przyjechał na te miesięcznice. Ale no cóż, nie można mieć wszystkiego. Szkoda, że straciliśmy kontakt i od prawie dwóch dni nie mam od niego żadnego znaku. Przez pierwsze dni pisał mi na dobranoc sms albo dzwonił. Może nie ma czasu, serio nie wiem. Ale w głowie mam najgorsze scenariusze.

~Leo
Razem z Charliem jesteśmy w trasie. Tęsknię za Leną, jednak przez te kilka dni się nie widzieliśmy. Jutro nasza miesięcznica, pamiętam o tym. Mam dla niej niespodziankę. Charlie pomógł mi to zaplanować. Pierwszą rzeczą jest powrót. Miał być za 3 dni, ale odwołali nam koncerty ze względu na brak informacji czy będziemy mogli wystąpić. Miał to być występ nie tylko nasz, tylko jako suprajs dla fanów. No i jak już przyjedziemy to mam zamiar zabrać ją na kolację, potem przesiedzimy w domu. Mama powiedziała, że na noc pójdzie do cioci Karen żeby nam nie przeszkadzać. Nie odzywałem się do Leny, żeby wzmocnić niespodziankę. Niestety, dzisiaj wieczorem nie wytrzymałem i napisałem "dobranoc". Za chwilę wyjeżdżamy, więc rano będziemy na miejscu. Nie mogę się doczekać.

~Lena
Kiedy wieczorem chłopak się odezwał, dopiero poszłam spokojnie spać. Cieszyłam się, że jednak o mnie pamięta. Z tą myślą zasnęłam.
Obudziłam się dość wcześnie, bo jakoś o 7. Nie mogłam spać. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Potem wskoczyłam pod prysznic, osuszyłam się i ubrana zeszłam na dół oglądać telewizje. Po około dwóch godzinach usłyszałam trzask bramy, a potem przekręcany klucz w drzwiach. Podeszłam do nich. Kogo tam zobaczyłam, zaparło mi dech.


~Leo
Dojechaliśmy o 9. Wcześnie jak na nas, bo były korki. Nawet w nocy autostrada jest zapełniona, bo każdy kieruje się stwierdzeniem, że "w nocy jeździ mało ludzi". Tom wysadził mnie przed domem, podał walizki, a Charlie jechał do siebie. Pożegnałem się z nimi i kierowałem w stronę domu. Przekręciłem klucz w drzwiach, a przed nimi stała Lena. Moja Lena.


~Lena
-Leo! -rzuciłam się na niego i zaczęłam płakać. -Tak się za tobą stęskniłam!
-Ja za tobą też skarbie. Wszystkiego najlepszego. -szepnął mi do ucha, a ja rozkoszowałam się tym że mam go obok. Wdychałam jego cudowny zapach, zapach mojego Leosia.
-Jak ty się tutaj w ogóle znalazłeś?
-Odwołali nam 3 ostatnie koncerty. Dla mnie to było na rękę, bo mogłem się z tobą zobaczyć. Dzisiaj mamy ważny dzień. -pocałował mnie. -Ale daj mi chwilę na ogarnięcie się słonko.
Pomogłam mu odnieść walizki, rozpakować się, a po chwili powiedział:
-Ok, teraz idź ubrać się w coś ładnego. Ale wyrób się w godzinę, bo o 15 wychodzimy. -mrugnął do mnie, a ja poszłam się szykować. Miałam problem z wybraniem sukienki, ale w końcu zdecydowałam się na czerwoną, z wycięciem w kształcie serca na plecach. Umalowałam się i gotowa zeszłam. Była 14.45 więc jeszcze zmieściłam się w czasie. Na dole czekał już chłopak. Ubrany był w garnitur. Wyglądał nieziemsko. Wpatrywał się we mnie przez dłuższy czas, więc spytałam:
-Mam coś na twarz? Źle wyglądam?
-Nie, właśnie, nie. Wyglądasz cudownie. -wpatrywał się tak dalej, aż złapałam go za rękę i w końcu wyszliśmy. Nie wiedziałam dokąd, kierowałam się tam gdzie prowadził Leo. W końcu doszliśmy do restauracji. Usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy jedzenie. Po około godzinie skończyliśmy posiłek i udaliśmy się do domu.
-Jedzenie było pyszne. Dziękuję. -wydusiłam z siebie i zrobiło mi się strasznie, bo nic dla niego nie miałam.
-Nie ma za co, kochanie. Coś się stało?
-Nie, po prostu jest mi smutno, bo nic dla ciebie nie mam. Ty tyle dla mnie robisz, a ja nie umiem ci się odwdzięczyć.
-Wystarczy, że po prostu jesteś.
-Kocham cię.
-Ja ciebie bardziej. A teraz chodźmy, bo zbiera się na deszcz.
Rzeczywiście, jak doszliśmy do domu zaczął padać deszcz. Położyłam głowę na jego kolanach i oglądaliśmy w skupieniu film. Kiedy podniosłam głowę zaczęliśmy się całować. Zwykły pocałunek przerodził się w namiętny. Owinęłam swoje nogi wokół jego talii i w takiej pozycji poszliśmy do sypialni. Zaczęliśmy się rozbierać.
-Jesteś pewna? -zapytał po chwili Leo
-Tak ale bądź delikatny, proszę. -zgodziłam się ale w głębi duszy nie wiem czy byłam gotowa.(dalej potoczyło się dokładnie tak jak myślicie XDD)

*następny dzień, Lena*
Poprzedni dzień (i noc) był cudowny. Nie sądziłam, że przeżyje swój pierwszy raz w wieku 15 lat. Ale czuję, że przeżyłam to z odpowiednią osobą. Nie pamiętam tylko, czy się zabezpieczyliśmy i ta myśl mnie przeraża. Siedzę na dole i pije sok, kiedy po schodach schodzi Leo. Podchodzi do mnie i całuje mnie.
-Byłaś cudowna. -mówi po chwili, a ja się czerwienię.
-Leo, czy my się zabezpieczaliśmy?
-O kurwa. Przez to wszystko chyba zapomnieliśmy.
-Ja nie mogę być w ciąży rozumiesz!? Nie tak wcześnie!
Poszłam się ubrać i szybko pobiegłam do apteki po test ciążowy.

~Leo
Ona nie może być w ciąży, nie poradzimy sobie przecież. Mam nadzieję że ten test wykaże że nie jest. Siedzi już w łazience 15 minut, aż w końcu nie wytrzymuje i wchodzę tam.
-Lena? I co?
-Jedna kreska Leo! Jedna! Jestem w ciąży rozumiesz?
-Skąd wiesz że jedna oznacza ciążę?
-W Internecie tak pisało... Leo, boję się. Co my teraz zrobimy?
-Na początek upewnijmy się co oznacza jedna kreska. A ekspertem w tym będzie moja mama.
-Ale nie mów o nas, o wczoraj...
Wykonałem telefon do rodzicielki:
-Mamo?
-No cześć Leo, co tam?
-Dzwonię do ciebie z takim niezręcznym pytaniem. Co oznacza jedna kreska na teście ciążowym?
-Test ciążowy? Leo, co ty zrobiłeś?
-Nic, tak pytam na przyszłość żeby wiedzieć no.
-Jedna kreska oznacza że kobieta nie jest w ciąży, natomiast dwie że jest. Ale pamiętaj o zabezpieczaniu się synku.
-Oki dziękuję mamo. Do zobaczenia.
Uradowany wróciłem do Leny.
-Nie jesteś w ciąży!!
-Jak to?
-Moja mama powiedziała, że dwie kreski to ciąża.
-Boże Leo, tak sie cieszę! -rzuciła się na mnie, a ja odetchnąłem z ulgą i przytuliłem ją mocniej.
-To co robimy? -spytałem po dłuższej chwili.
-Może kino?
-Luz, chodźmy się ogarnąć.
Po około pół godzinie byliśmy gotowi do wyjścia.
_____________________________________________
Hejka ludki xx
Pamięta mnie ktoś? Tak to ja, Zuza. Wróciłam!! Z takim trochę zboczonym rozdziałem XD Przepraszam młodszych czytelników:( co sądzicie o tym wszystkim? Trochę namieszałam, wiem wiem. Piszcie w komentarzu opinie o rozdziale, jak się podoba i q ogóle. Wydaje mi się że wyszedł w miarę znośnie i jest dość długi. Męczyłam się z nim kilka godzin, więc no. Dziękuję za pomoc Julce, mojemu ekspertowi. No i pozdrawiam Alicje, Spierdoleńce i Cfelki. To chyba wszystko na dziś. Chcecie kolejny? 5 komentarzy=nosy rozdział, a jak nie będzie, to w przyszłym tygodniu postaram się coś napisać, ewentualnie jeszcze w tym, jakoś w weekend.
Blog Julcziksa 💃💃 www.boznimwszystkojestlepsze.blogspot.com 👈 komentujcie tutaj, zrobi jej się miło ❤
Mój snap zuzixx255
ig: zvzolv_
twitter: xdevries_zuzax
Piszcie do mnie na fb: Zuzanna Becker
I na asku www.ask.fm/bamcalemojezycie
To chyba tyle ode mnie, enjoy! ❤
~Zuz xx
"To musi być coś więcej niż chemia, która napędza organizm. Mamy serca by kochać, uczucia by móc je ranić"

niedziela, 1 maja 2016

LBA #1 POWRACAM ^^

Zostałam nominowana do LBA. Każdy chyba wie o co chodzi:)

1. Do którego rozdziału zamierzasz dojść?
Chciałabym dojść do 50 rozdziału. Uważam, że 50 to jest już koniec. Ale znając życie, nie dobije do niego, ponieważ nie mam weny na kolejne rozdziały, a jestem dopiero na 16... Ale byłoby to dla mnie wielkie osiągnięcie. :)

2. Jakie są twoje dwa marzenia?
Pierwsze, chyba najważniejsze. Chciałabym żeby moja przyjaciółka wyzdrowiała, żebyśmy razem spełniły jej marzenie:)A drugie to po prostu spotkać BAM... 💕

3. Gdybyś miała przeprowadzić się do Port Talbot i zostawić wszystko i wszystkich,zrobiłabyś to?
Nie. Nie zostawiłabym moich przyjaciół i rodziny tutaj. A poza tym, Leo często jest w trasie więc i tak pewnie bym go nigdy nie zobaczyła z moim szczęściem Xd

4.Miałaś kiedyś w życiu taką sytuacje z której myślałaś że nie wyjdziesz?
Tak... Wiele razy tak mam. Ale zawsze jednak z tego wychodzę. Czasami jest serio trudno:/

5.Co lubisz w swoim wyglądzie?
Nic, ale jeżeli miałabym coś wybrać to chyba oczy jedynie toleruje Xd

6. Dziesięć twoich ulubionych youtuberów.
1. JDabrowsky
2. Littlemooonster96
3. Olciiak
4. Karolek95
5. Banshee
6. ReZi
7. Ajgor Ignacy
8. Sylwia Lipka
9. Yoczook
10. Dry.risers
Lubię jeszcze wielu, ale za dużo do wymieniania Xd

7.Wolisz jednorożce czy Minionki?
Minionki😃

8.Dlaczego piszesz właśnie o Bars and Melody?
Kiedyś chciałam pisać o JDabrowsky, ale zrezygnowałam. Odkąd poznałam BAM, jakoś tak samo mnie naszło na pisanie opowiadania właśnie o nich. Wahałam się dość długo, ale zdecydowałam się i tu jestem 😂💕

9.Ulubiony sklep w którym kupujesz ubrania?
Cropp i Prymus 😏💗

10.JDabrowsky czy Banshee?
JDabrowsky 💘💘

____________________________________________
Hejka! ^^
Więc chyba powracam na bloga. Ale wprowadzam kilka zmian. A mianowicie. Rozdział 1-2 razy w tygodniu. 5 komentarzy👉 rozdział. Musiałam tu coś zmienić, bo nie mam ochoty pisać dla dwóch osób... Fajnie by było jakbyś zostawił tu komentarz. Chociaż kropkę. Dziękuję 💞
Kocham,
Zuza xx 😋
NIE NOMINUJE NIKOGO

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Rozdział 15. "Zależy jakie kto ma serce.Ja miałam zbyt delikatne, takie jakby szklane.Jak raz mi pękło, wymieniłam je na kamień.." Zawieszam bloga? .

~Charlie
Po wyjściu ze szpitala nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Czułem się dziwnie. Nie dlatego, że byłem pobity, ale chyba ze względu tego cholernego zakochania. Nienawidzę tego stanu. Jej imię brzmi podobnie do Alicji... Przypomniałem sobie całą historię z nią związaną... Nasze spacery, jazdy w skateparku... Potem zaczęliśmy się kłócić, rozstaliśmy się. 3 miesiące potem dowiedziałem się, że nie żyje. To był szok. Widziałem ją codziennie na ulicy, śmiała się. Cieszyłem się, że jest szczęśliwa. A teraz? W sumie jest szczęśliwa, bo nie cierpi, ale była taka młoda. Miała jeszcze tyle do zrobienia tutaj. Na samą myśl o tym wszystkim spłynęła mi łza. Niby nie byliśmy już razem, w końcu te 3 miesiące. Ale tak jakby ona nadal była w moim sercu, tak jakbym za nią tęsknił. Dziwne uczucie,bardzo. Poszedłem na cmentarz. Tak po prostu, chciałem ją odwiedzić. "Alicja Reed" dojrzałem na nagrobku. Przysiadłem na ławce stojącej tuż obok.
-Tęsknię za tobą, wiem że spieprzyłem. Ale mogliśmy wszystko naprawić. Mogło być tak idealnie. Czemu nas zostawiłaś? Mnie, Lene. Wiem, że mnie nie słyszysz, ani nie otrzymam od ciebie odpowiedzi... Kochałem cię i chyba kocham nadal. Wiem, że płakałaś. Leo mi wszystko powiedział. Ciężko mi to wszystko mówić, pójde lepiej. Szkoda, że ciebie już nie ma i nie mogę powiedzieć "do zobaczenia"...

~Alice
Tak mi wstyd za Jacoba. Pobił Charliego... Tego Charliego, który chyba mi się podoba. Nie,Alice, nie możesz. Przecież Jacob cię za to zabije. Ehh, to wszystko jest takie trudne. Chciałabym mieć normalne życie. Mamę i tatę przy boku. Pozostało mi tylko pogodzić się z tym wszystkim.

~Jacob
Czy ja jestem złym bratem? Zależy mi na jej bezpieczeństwie. Nie chcę, żeby potem cierpiała jak kto ją zrani... Chodzi mi tylko o to. Naprawdę nie jestem zły, martwię się o nią po prostu... Wiem, że nie powinienem naskakiwać tak na tego chłopaka. Ale zawiodłem się na Alice, bo obiecała...

~Lena
Na szczęście już po wszystkim. Charlie jest cały i zdrowy, to najważniejsze. Nie spodziewałam się brata Alice takiego. Myślałam, że się o nią martwi, a on bije nawet jej kolegów. Charlie przedstawił nam całą historię z tym związaną. Ja rozumiem, że jest pod jego opieką. Ale kurde on powinien być bratem a nie jakimś nauczycielem!
-O czym tak myślisz? -usłyszałam głos Leo
-Zgadnij.
-Nadal o Alice? Charliemu nic nie jest, niedługo wychodzimy i nie będziesz musiała patrzeć na nią.
-Nie o to chodzi. Mi po prostu się robi przykro jak pomyśle, co ona przechodzi w domu.
-Ale dlaczego martwisz się o obce osoby?
-Nie wiem sama, taka już jestem. -głośno westchnęłam i wtuliłam się w bruneta.
-Nie przejmuj się tym już tak. -pocałował mnie w czoło -Szykuj się, bo za chwile przyjedzie moja mama.

***godzinę później,Lena***
Wsiedliśmy do samochodu.
-Jak się czujecie? -usłyszeliśmy głos pani Victorii.
-Bardzo dobrze w sumie.
-Niestety, będziemy musieli mieszkać chwilowo u twojej babci, Leo. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza Lena? Tylko do momentu aż nasz wyremontują.
-Nie ma problemu. I tak jestem pani wdzięczna za to, że pozwoliła mi pani mieszkać razem z wami. -wysłałam jej uśmiech.
-Nie masz za co, naprawdę. Dojechaliśmy.
Wyszliśmy z auta. Ujrzałam ładny dom. Nieduży, zadbany, z ogródkiem. Taki typowo babciny.
-Leoś! Cześć skarbie! -po chwili wyszła z niego babcia.
-Cześć babciu.
-Ooo, dzień dobry młoda damo. Leo, nie wspominałeś że masz dziewczynę. -spojrzała na niego pytającym wzrokiem.
-Bo nie pytałaś.
-Chodźcie, bo obiad wystygnie!
Starsza kobieta krzątała się po kuchni, szykowała talerze, jedzenie. Cała rodzina zasiadła do stołu. Zrobiło mi się przykro. Uświadomiłam sobie, że moja rodzina nigdy nie jadła typowych babcinych obiadów. Każdy zawsze był zajęty...
-Lena, wszystko w porządku? -zapytał zmartwiony Leo.
-Tak, tak. Smacznego.
-Jedz kochanie, taka chudziutka jesteś. -głos babci skierowany był w moją stronę.
Zjedliśmy posiłek. W pewnym momencie Leo zaproponował:
-Idziemy się przejść?
-Możemy.
Ubraliśmy się i wyszliśmy. Nie było zimno. Było ciepło,ale nie gorąco. Przeszliśmy się wzdłuż parku, potem przez miasto, aż zatrzymaliśmy się przy fontannie. Do Leondre zadzwoniła mama:
-Nie zgubiliście się dzisiaj?
-Nie, mamo. Dzisiaj nie.
-To dobrze. Ale jak coś to dzwoń.
Spojrzałam na bruneta, on na mnie i wybuchliśmy  śmiechem. Przechodnie patrzeli na nas jak na idiotów, ale my nic sobie z tego nie robiliśmy.
-Leo, wracamy?
-Tak, chodźmy.
Złapaliśmy się za ręce i poszliśmy do domu. Po około 30 minutach byliśmy już na miejscu. Wbiegliśmy po schodach na górę.
-Przykro mi, moja babcia ma tylko 3 pokoje. Wynika z tego, że będę musiał spać z tobą.  ( ͡° ͜ʖ ͡°)
-I tak zawsze śpię z tobą.
-No wiesz ty co. Wszystko popsułaś. Miało wyjść tak pedofilistycznie.
-Przykro mi, Leo. Podaj mi piżamę bo chcę się wykąpać.
-Ehh, no dobra. -podał mi ubrania i poszłam się kąpać.

~Leo
Lena poszła się kąpać. Ja włączyłem telewizor. Po chwili usłyszałem krzyk Leny:
-Leooo!! Chodź tu szybko!
Wszedłem do łazienki. Lena stała już ubrana na toalecie.
-Co się stało?
-Pająk Leo, pająk! Zabij go!!  - zaczęła drzeć się na cały dom. Złapałem zwierzę i wyrzuciłem przez okno.
-Na pewno nie ma tu pająków? Ani jednego?
-Nie ma. Możesz zejść.
-Boję się.
-No dobra. Chodź tu. -wziąłem ją na barana i szybko przeszliśmy przez łazienkę. Ostawiłem ją do pokoju i sam poszedłem się kąpać.
-Uważaj na pająki. -szepnęła Lena
-Trudno, najwyżej mnie uratujesz.
-No chyba sobie żartujesz. Ja nie dotknę tego czegoś.
-Sam sobie poradzę hahahahhaha.

~Lena
Leżałam już w łóżku. Sprawdziłam social media i położyłam się. Po chwili przyszedł Leo. Przytuliłam go i zasnęliśmy.
_____________________________________________
Hej ludki! ^^
Tak to ja. Przepraszam znowu. Po prostu tracę pomysły na rozdziały. Naprawdę, wydaje mi się, że rozdziały są coraz nudniejsze. Nie wiem co wam powiedzieć. To, co teraz przeczytacie może was zniechęcić do czytania tego, przepraszam ale muszę. Mianowicie ZAWIESZAM BLOGA. Nie chcę codziennie wstawać z presją, kiedy wstawię rozdział. Nie chcę tkwić w ciągłym stresie związanym z tym. Nie chcę ciągle was zawodzić. Chcę, żeby rozdziały były coraz lepsze... Nie wiem na jak długo. Kwiecień w sumie się kończy, został mi tylko maj na poprawienie ocen. Wydaje mi się., że do końca kwietnia, albo połowy maja blog będzie zawieszony. I wiem, niektórzy nie będą chcieli już tego czytać potem, wiem też że spadnie aktywność. Wiem to wszystko i jestem tego świadoma. Ale nie mam wyboru. Napiszcie komentarz, jeżeli będziecie ze mną do końca. Wasze wsparcie jest motywacją! :')) Pamiętajcie, że potem wrócę z nowymi pomysłami i pełna energii na tego bloga. Bo na chwilę obecną, naprawdę nie mam sił. Mam nadzieję, że mimo wszystko zostaniecie, a jak nie... To trudno.. Chcę teraz zająć się sprawami związanymi z nauką, przyjaciółmi. Nie chcę zaniedbać tego wszystkiego. Zrozumcie. Przepraszam.
Snap zuzixx255
Ig xxzuza_x
Fb Zuzanna Becker
Drugi blog: www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Blog Julki: www.boznimwszystkojestlepsze.blogspot.com
To tyle, życzę miłego dnia. Może kiedyś wrócę.
~Zuza xx
"Świat jest załamany, a ludzie są pieprzonymi egoistami, lepiej sobie to uświadom, zanim kolejny raz dostaniesz mocnego kopa w dupe"

sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział 14 "Zawsze pragnąłem znalezienia kogoś, kto będzie ze mną, bez względu na to, jak trudno jest ze mną być. Zawsze."

~Leo, rano
Boże, jak w tym szpitalu jest nudno. W telewizji kanały tylko z bajkami, jedzenie smakuje jak gówno, a dzieciaki drą mordy od samego rana. Czuję się już dobrze, a muszę nadal siedzieć w tym okropnym miejscu. Lena jeszcze śpi, a ja nie wiem co mam ze sobą zrobić. Siedzę na łóżku i patrzę na sąsiadów z pokoju, a oni patrzą na mnie pytającym wzrokiem jakby nie wiedzieli o co mi chodzi. W sumie to sam nie wiem. Ta cała Alice wydaje mi się trochę taka dziwna. Jej brat wygląda na porządnego człowieka, aczkolwiek nie ocenia się książki po okładce. Patrząc na kogoś nie możemy stwierdzić, jaki jest, trzeba go najpierw poznać. Lena tak niewinnie śpi, że mam ochotę ją obudzić... Wskoczyłem na nią, nie zwracając uwagi na naszych sąsiadów.
-Lena! Wstawaj leniu!
-Spierdalaj Leo, daj mi spać no.
-Jak ty możesz spać? Te dzieciaki tak się drą, że masakra.
-To są tylko dzieci... Weź zrób coś pożytecznego, a nie mnie budzisz.
-Co mam zrobić?
-Nie wiem, coś pożytecznego!
-A mogę leżeć obok ciebie i patrzeć jak śpisz?
-Nie.
-No ale czemu?
-Leżeć możesz ale masz się nie gapić.
-No dobra.
Wkulałem się pod jej kołdrę. Jak na szpital, to te łóżka są dość duże i łatwo pomieścić na nich dwie osoby. Zlekceważyłem to co Lena mi kazała i patrzałem na nią.
Nie otworzyła oczu, ale słyszałem jej głos:
-Devries, wiem że się patrzysz.
-Skąd możesz to wiedzieć, skoro masz zamknięte oczy?
-Czuję twój oddech na moich policzkach.
-Oj no dobra. Pójdę ci uszykować ciuchy, bo jak dobrze pójdzie to dzisiaj wychodzimy.
-Mhm fajnie. Wybierz jakieś ładne a teraz daj mi spać.
Poszedłem po jej torbę. Nie miałem pojęcia, co mam jej wybrać. Nie znam się na stylu dziewczyn. To chyba najtrudniejsze zadanie w moim życiu. Po chwili zastanowienia wybrałem czarne rurki z dziurami na kolanach, t-shirt i czerwono czarną koszulę. Chyba będzie jej się podobać. W końcu wstała. Chyba jako jedna z ostatnich osób tutaj. Alice nie śpi od 6 jakoś, ja od 7. A Lena? Od 13... Ja nie wiem jak ona może tu spać.
-Leo, co to jest? -wskazała za breję na jej talerzu.
-Trudno stwierdzić. Może to być jakaś zupa czy coś.
-Na śniadanie?
-To nie wiem, może kanapka tylko taka troche spłaszczona.
-Ja chyba dzisiaj podziękuję. Przychodzi dzisiaj Charlie? Bo wychodzimy dopiero wieczorem, po wszystkich badaniach. Fajnie by było jakby przyszedł.
-Spoko, tylko muszę zadzwonić.
Wziąłem telefon i zatelefonowałem do przyjaciela:
-No cześć stary, przyjedziesz dzisiaj?
-Pewnie. A wy dzisiaj nie wychodzicie?
-No wychodzimy, ale wieczorem i wiesz. Tak trochę nudno.
-Luz, będę za jakąś godzinę. -rozłączyłem się i poszedłem do Leny.

~Charlie
Nie mogłem wczoraj zasnąć. W głowie miałem cały czas Alice... Dziwne, chyba się zakochałem. Kurwa, znowu. Ciągle pakuje się w jakieś tam zakochania, w czasie kiedy nie chcę. Miłość jest ślepa... Poza tym, nie wiem nawet czy jest wolna. Jedyne co wiem o niej, to wiek i imię. Nie znam nazwiska, nie znajdę jej na facebook'u ani na niczym. No szkoda, ciekawe czy znalazła mój numer... Moje rozmyślenia przerwał dzwoniący telefon.  Uśmiechnąłem się do ekranu, kiedy zobaczyłem "Leo". Chciał żebym dzisiaj przyjechał. Muszę się ogarnąć i będę gotowy. Niechętnie zwlokłem się z łóżka, ubrałem i ułożyłem włosy. Zjadłem obiad, bo śniadanie o 14 nie wchodzi w grę. Zabrałem telefon, słuchawki i poszedłem do sklepu. W szpitalu jedzenie jest obrzydliwe, nie pozwolę przyjaciołom jeść takie coś. Kupiłem chipsy, picie i udałem się na autobus w stronę szpitala. Gdy dojechałem, szybko wjechałem windą na odpowiednie piętro i odpowiedniego pokoju. Leo i Lena siedzieli na łóżku i śmiali się. Dostrzegłem na łóżku obok Alice. Wydawało mi się że płakała, ale nie przyszedłem tutaj do niej. Zaraz zapytam co się stało, ale najpierw chcę pogadać z przyjaciółmi.
-Siema ludzie -przywitałem się. Lena podbiegła żeby mnie przytulić a Leo przybił mi piątkę.
-Przyniosłem wam chipsy.
-O boże Charlie! Kocham cię!! W końcu coś normalnego do jedzenia. - krzyknęła Lena.
-Nie ma za co. -wszyscy się zaśmialiśmy. -Zaraz do was wracam.
-Noo, Romeo. Biegnij do niej. -zadrwił z niego Leo.
-Weź się. Nawet się nie znamy. Wiem tylko jej wiek i imię.
-Przykro mi stary, na początek musi ci wystarczyć, hahaha.
Podszedłem do Alice.
-Wszystko ok?
-Nie, znaczy tak. Znaczy nie wiem. Nie mogę ci powiedzieć.
-Dlaczego? Postaram się ci pomóc jakoś.
-Nie pomożesz... Nic nie rozumiesz.
-Powiedz mi o co chodzi...
-Naprawdę chce ci się słuchać opowieści jakiejś frajerki?
-Hej, nie mów tak. Opowiadaj.
-No więc.. Moi rodzice są za granicą. Prawa rodzicielskie do mnie ma Jacob, mój starszy brat. Kocham go, w sumie to tutaj mam tylko jego... Poprostu nie daje już rady przez niego. Nie mogę mieć przyjaciół, nie mogę się z nikim zadawać... Dlatego wczoraj nie chciałam żeby cię zobaczył, bo skończyłoby się to awanturą. Jak zwykle zresztą.
-To straszne... A co na to twoi rodzice?
-Oni mną się prawie nie interesują. Do 18 roku życia jestem pod jego opieką, a do tego potrzebne są jeszcze te cholerne 4 miesiące...
-Przepraszam, nie wiedziałem.
-Skąd mogłeś wiedzieć? Nikt nie wiedział. Ja naprawdę nie daje rady już. -przytuliłem ją, czułem że tego potrzebowała.
-Dziękuje. -odparła cicho, kiedy do pomieszczenia wparował jej brat.
-Alice! Co ty wyprawiasz? Kim on w ogóle jest!?
-Kolega.
-Mówiłem ci już coś na ten temat, prawda?
-No tak...
-A ty? Co się tak patrzysz? Puść ją i nawet się do niej nie zbliżaj jasne? -zwrócił się do mnie.
-Ty widzisz w ogóle jaką krzywdę jej robisz? Pomyślałeś chociaż chwilę o tym, jak ona się czuje? Bez przyjaciół? Nie ma nikogo, czemu ty jej to robisz? Ona przez ciebie cierpi, nie widzisz tego? Robisz jej piekło z życia...
-powiedziałem to, a on rzucił się na mnie z pięściami.
-Jacob! Przestań, zostaw go -krzyczała Alice, Leo  próbował go ode mnie odpychać a Lena pobiegła po pielęgniarkę. Na szczęście po chwili wszystko się skończyło. Myślałem, że ten psychol mnie zabije tam. A za co? Za wyrażenie swojego zdania. Ochrona wyprosiła Jacoba ze szpitala. Posiedziałem chwilę u Leo i Leny, ale stwierdziłem że już pójde. Spojrzałem ostatni raz na Alice, stojąc już przy drzwiach. Usłyszałem tylko jej płacz i ciche, przytłumione:
-Przepraszam...
_____________________________________________
Witajcie!! ❤❤ Wiem, dawno nie było rozdziału, przepraszam. Ciągle jak miałam zamiar go napisać wypadały mi jakieś niespodziewane plany. Ale powróciłam i macie rozdział. Nie wiem czy jest ok, pisałam na spontanie. Starałam sie bez dramy, ale znacie mnie XD Wyszło, jak wyszło.Biedny Charls. A ten Jacob jest pojebany XD tak, obgaduje postacie z własnego ff 😂😂😂 piszcie w komentarzach czy się podoba 😊 Pozdrawiam Julke i Sandre 😂👌
Mój snap zuzixx255
Ig xxzuza_x
TT xdevries_zuzax
Genialny blog Julki! www.boznimwszystkojestlepsze.blogspot.com
Drugie ff
www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Nie wiem co jeszcze mam mówić więc pozdrawiam wszystkich i pa❤
~Zuza xxx
"Czasami odchodzimy tylko po to, żeby sprawdzić, czy ktoś za nami pójdzie… Najgorsze jest rozczarowanie, kiedy odwracasz się, a za Tobą nikogo nie ma."

środa, 23 marca 2016

Rozdział 13 "Wiem,że łamanie obietnicy jest złą rzeczą,ale gorszym jest pozwolenie,by obietnica łamała ciebie"


~Charlie
Jesteśmy wszyscy w szpitalu. Moja mama,pani Victoria a nawet pan Antonio z Matildą. Wcześnie sobie przypomniał,że jednak ma syna.. Przywitał się ze wszystkimi:
-Cześć Victoria. Co z nimi?
-Ooo,znalazł się tatuś od siedmiu boleści! -krzyknęła do niego zdenerwowana.
-Victoria,musisz się kłócić nawet tu? Chcę się tylko dowiedzieć w jakim stanie jest mój syn! -stanął tuż przed drzwiami od sali. Po chwili wyłonił się z nich lekarz,tym samym uderzając pana Antonia (?) prosto wu twarz. Wywalił się prosto na oszołomioną Victorię:
-Emm.. Przepraszam -po chwili usłyszeliśmy niepewny głos lekarza i śmiech Matildy. Dobrze,że ona nie wie w jakim stanie jest Leo heh. W sumie to było nawet śmieszne. (wyobraźcie sobie wszystkich załamanych,kłócących się Victorie i Antonia i nagle zza drzwi z buta wjeżdża lekarz Antoniowi prosto w ryj😂)
Szkoda,że nam nie było do śmiechu. Oni muszą z tego wyjść. Zrobiłem smutną minę.
-Będzie dobrze -przyjaźnie uśmiechnęła się do mnie moja mama.
-Wiem,mamo. -wykonałem to samo co ona i podeszłem do pani Victorii rozmawiającej z lekarzem.
-Chłopak już się obudził,jest trochę osłabiony ale podamy mu odpowiednie leki,a dziewczyna powinna się obudzić niedługo.
-A można do nich wejść? -spytałem z nadzieją.
-Tak,oczywiście. -uśmiechnął się i odszedł,a między nami zaczęło się uzgadnianie kto wchodzi pierwszy,kto ostatni. Wyszło z tego,że weszliśmy wszyscy naraz i chyba wkurzyliśmy pielęgniarkę,bo jak nas zobaczyła to dostała kurwicy:
-Pojedynczo!!! Nie wolno w tyle osób przebywać u pacjenta! Są tu też inne osoby.
-Dobrze,dobrze spokojnie. Niech się pani tak nie denerwuje. -wyszliśmy, z nimi została pani Victoria.
Szpitale.. Zero szacunku do innych. Żeby tak na nas naskoczyć? No poprostu skandal jakiś.. Nadeszła moja kolej. Pogadaliśmy chwilę z Leo,Lena się obudziła a potem zaczęli sie sprzeczać. Myślałem że tam posikam się ze śmiechu. Oni się kłócą jak taka dwójka dzieci. Dostrzegłem siedząca na łóżku obok dziewczynę,która też się śmiała. Przysiadłem się do niej,czytała książkę:
-Hej,co czytasz?
-Cześć,nic sensownego. Mama mi przyniosła,ale jest nudna.
-A jak masz na imię?
-Jestem Alice. A ty?
-Charlie. Co ci się stało że tu jesteś?
-Nic takiego. Po prostu coś mi się w rękę stało. A ty?
-Ja przyszłem do tych gołąbeczków -wskazałem na Leo i Lene.
-A ile masz lat?
-27 października skończę 18,a ty?
-15 stycznia skończyłam 17.
-Ooo,to w sumie jeden rok różnicy.
-Tak,haha. Dobra wiesz co,lepiej idź do przyjaciół bo za chwilę przyjdzie mój brat. -posmutniała
-Czemu jesteś smutna?
-Nie mogę ci powiedzieć.. Ale proszę odejdź.
-Dobrze. Do zobaczenia.
-Ta. -odpowiedziała niepewnie a ja odeszłem.


~Leo
Obudziłem się w bardzo oświetlonym pokoju. Poraziło mnie światło dochodzące z lampy. Popatrzałem na boki. Dojrzałem szafkę i łóżko.Czyli szpital. Na łóżku obok dojrzałem Lenę. Wtedy przypominało mi się wszystko. Pożar,włamywacz. Rozbolała mnie głowa. Po chwili do sali weszli wszyscy. Charlie,pani Karen,moja mama,Matilda i mój tata. Ciekawe co on tu robi,heh. Te piękna chwilę przerwała jakaś nawiedzona pielęgniarka i kazała wchodzić im pojedynczo. Została tylko moja mama z Matildą. Pogadałem chwilę z nimi i wyszedł do mnie Charlie:
-Cześć stary,jak tam?
-Dobrze już. Mówię ci,tak się wystraszyłem. Bałem się,że nie zdążę zabrać stamtąd Leny.
-Ale zdążyłeś i jest wszystko jest dobrze.
-Leo?- po chwili usłyszeliśmy przytłumiony głos Leny.
-Jestem tu,wszystko jest dobrze. -wstałem i podszedłem do niej.

~Lena
To wszystko działo się tak szybko. Skąd w ogóle wziął się tam włamywacz? Nie wiem,nie ogarniam. Ważne że już po wszystkim. Podszedł do mnie Leo i usiadł na brzegu mojego łóżka:
-Ej ej ej! Nie pozwalaj sobie Devries!
-Nie byłbym taki brutalny gdybyś sama z siebie się przesunęła.
-Ooo przepraszam! Ale ty mógłbyś być ostrożniejszy a nie tak się wjebujesz mi do łóżka jak do siebie.
Całemu zdarzeniu przyglądał się Charlie,który nie mógł wyrobić ze śmiechu i jakaś dziewczyna na łóżku obok. Urządzali sobie pogaduszki,więc my mieliśmy chwilę dla siebie.
-Kiedy wychodzimy tak w ogóle?
-Pewnie za jakieś 2/3 dni. Nic nam nie jest.
-Boże Leo tak się bałam.
-Nie miałaś czego. Leo superhero zawsze jest gotowy, hahaha.
Po chwili Charlie do nas podszedł,a do tamtej dziewczyny jakiś chłopak:
-Zajęta? -spytał Leo
-Nie. Znaczy nie wiem.
-To kto to?
-Jej brat.
-Nie wydaje się żeby była zadowolona z jego wizyty.
-Też mi się tak wydaje ale nic nie chciała mi powiedzieć.
-Może on ją bije czy coś? -wtrąciłam się.
-Nie wiem. Ale wiem że muszę dać jej swój numer.
-Ooo Charlie,dzikie podrywy widzę. -powiedzial
-Żebyś wiedział.
Charlie podrzucił swój numer nieznajomej i zadowolony z siebie.
-A wiesz w ogóle jak ma na imię? -spytałam.
-No wiem przecież. Ma na imię Alice i ma 17 lat.
-Noo to faktycznie dużo wiesz.-odpowiedział po chwili Leo. Charlie musiał wyjść a my zostaliśmy sami. (oglądali telewizję tak jakby co 😂😂)

~Alice
Ten chłopak był fajny,ale wiedziałam że nie może mnie bliżej poznać. Gdyby zobaczył to Jacob,mój starszy brat zapewne skończyłoby się to awanturą. Jacob ma 19 lat,jest starszy o 2 lata. Nasi rodzice mieszkają za granicą. On ma prawa rodzicielskie do mnie. Kocham go,ale jest naprawdę bardzo wymagający. Nie mogę mieć chłopaka,bo on mi nie każe. Po szkole musze iść od razu do domu. Chciałabym mieć przyjaciół,ale nie mogę. Według Jacoba on powinien mi wystarczyć jako brat i przyjaciel.. Mam nadzieję,że kiedyś jeszcze zobaczę Charliego,był bardzo sympatyczny.
_____________________________________________
Cześć ludki! xx
No więc jest rozdział. Nie ma dzisiaj dramy time,więc cieszcie się XD Starałam się:( W ogóle pojawili się nowi bohaterzy: Jacob i Alice. Mam nadzieję że nie namieszają w życiu Leny,Charliego i Leo XD Komentujcie ładnie i w ogóle❤
Pozdrawiam moją kochaną Julkę,dzięki której bym nie spięła dupy i napisała i która pomogła mi w braku weny XD Pozdrawiam cię baaardzo serdecznie i zapraszam do niej na bloga 👉 www.boznimwszystkojestlepsze.blogspot.com nie zawiedziecie się bo jest naprawdę genialny. No i nie pogniewam się jak skomentujecie:)) Nie wiem czy wyszedł mi długi ale bum szakalaka XD (pozdrawiam jak wiecie o co chodzi)
No i to chyba tyle.
Mój ig xxzuza_x
Snap zuzixx255
Twitter xdevries_zuzax
Twitter2 zuzixx25
Pierwszy blog www.barsandmelodymylove.blogspot.com
A no i Nitek przestań mi robić spam,bo mi opóźniasz rozdział ty!
Kocham,
~Zuza x
"Dlaczego jesteś taka chamska? Taka bez serca? Ludzie,którzy nie mają serca mieli go kiedyś zbyt wiele"

niedziela, 13 marca 2016

Rozdział 12 "Nie masz wpływu na to,czy świat zrobi ci krzywdę. Ale możesz wybrać,komu dasz się zranić.."

~Leo
Obudziłem się w środku nocy. Było coś po drugiej. Lena spała,a mnie obudziły jakieś dźwięki dochodzące z dołu. Moja mama pojechała na nocną zmianę do pracy więc byliśmy sami w domu. Postanowiłem zejść na dół,bo skoro byliśmy we dwoje w domu,to kto mógł by chodzić? Starałem się nie obudzić Leny,ale nie wyszło mi to za dobrze (jak zwykle zresztą)
-Gdzie idziesz?
-Na dole coś słyszę,ale nie martw się. Pójde to sprawdzić.
*usłyszeliśmy dźwięk tłuczonych talerzy albo kubków* Lena się cała spięła,w sumie tak jak ja.
-Nie idź,nie zostawiaj mnie tu samej. Nie chcę żeby coś ci się stało. -zaczęła płakać. -A co jeśli to jakiś włamywacz?
-Musze zejść żeby się tego dowiedzieć skarbie. Będę uważał obiecuję. A ty najlepiej zadzwoń po policję i schowaj się w łazience. Drzwi zostaw otwarte. Pamiętaj,że mimo wszystko cię kocham. Dałem jej buziaka w policzek i zszedłem. Stojąc na schodach poczułem dym. Nie wiem skąd on się wziął,ale było go coraz więcej i więcej. Zobaczyłem jakiegoś kolesia ubranego na czarno w kominiarce a obok niego podpalona kuchenka,a co za tym idzie-paliła się już połowa kuchni. Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Czułem że czuję się coraz słabiej. Włamywacz uciekł. "Muszę biec po Lenę! Ona musi jak najszybciej wyjść z tego domu!",pomyślałem i wbiegłem na górę. Ogień był już nawet tam. Wszędzie się paliło,Lena zasłabła. Złapałem ją ostatnimi siłami i próbowałem dojść do wyjścia. W międzyczasie zadzwoniłem szybko po straż pożarną. Dochodziłem już do wyjścia,ale nie dałem rady iść dalej. Czułem że się duszę,nie mogłem oddychać. Opadłem na ziemie,a Lena tuż obok mnie. "To koniec",pomyślałem i zasnąłem.
~Lena
Obudziliśmy się w środku nocy ze względu na czyjeś kroki na dole. Bałam się,bardzo. Leo poszedł to sprawdzić a mi kazał zadzwonić po policje i schować się w toalecie. Zrobiłam tak jak kazał. Płakałam,cały czas. Leo był na dole,słyszałam jego głos. Po chwili poczułam dym. Nie mogłam oddychać,było go coraz więcej. Nie wiem co się potem stało. Nie czułam nic,a słyszałam tylko ciężki oddech Leo i dźwięk palonych mebli. Nie wiedziałam co się dzieje. Mam nadzieje że to tylko sen.

~Pani Victoria
Byłam w pracy na nocnej zmianie tak jak zwykle. Czułam się nieswojo zostawiając te dwójkę bez opieki. Ale jeszcze 2 godziny pracy i mogę kończyć. Równo o 4 nad ranem wyszłam i pojechałam do domu. To co tam zastałam,to była jakaś tragedia. 3 straże pożarne i mój dom.. Palący się dom.. Wybiegłam z samochodu.
-Gdzie jest mój syn? Leo synku! Lena! Gdzie oni są? Co tu sie dzieje? -zaczęłam panikować.
-Pani jest mamą?
-Tak. Gdzie oni są?
-Strażacy przed chwilą wynieśli ich z pożaru i przewieźli do szpitala. Czy oprócz tej dwójki ktoś jeszcze jest w domu?
-Nie. Tylko oni. W którym szpitalu? Co tu się właściwie stało? Jak to możliwe? W jakim oni są stanie?
-W szpitalu na Bourgeois Street (wymyślone ok). To był pożar. Prawdopodobnie spowodowała go zapalona maszynka. I prawdopodobnie było to włamanie,ale szczegóły uzgadnia policja. Stan tej dwójki jest ciężki. Nie ma co ukrywać. Byli w płonącym domu przez długi czas i gdyby nie zdążyli zadzwonić to mogłoby być naprawdę źle. Musi być pani dobrej myśli. -poklepał mnie po plecach i odszedł. A ja stałam cała zapłakana przed domem. Moim domem.. To moja wina. Gdybym nie zostawiła ich samych,nic by się nie wydarzyło. Jak ja mogłam być taka nieodpowiedzialna? Muszę jechać do szpitala. Ale w takim stanie nie dam rady. Zadzwoniłam do Karen:
-Hey Vicki. Co ty tak wcześnie dzwonisz? Jest wpół do piątej.
-Karen.. -powiedziałam zapłakanym głosem.
-Jezu dziewczyno,co się stało?
-W moim domu był pożar. Byłam w tym czasie w pracy. W domu byli Lena i Leo. Są teraz w szpitalu. To moja wina rozumiesz?
-Matko Boska.. Zaraz będziemy i pojedziemy razem do szpitala. Pamiętaj,musimy być dobrej myśli. Oni z tego wyjdą.
-Są w ciężkim stanie. Proszę,przyjedź jak najszybciej.
-Będę tak szybko jak tylko się da.
~Karen
Po telefonie od Victorii bardzo się zdenerwowałam. Obudziłam Charliego i Brooke. Wszystko im wyjaśniłam. Brook podrzuciłam do babci a Charliego wzięłam ze sobą.
-Mamo,ale on z tego wyjdzie prawda?
-Tak. Na pewno wyjdzie. Bądź dobrej myśli skarbie.
-Ja nie wiem co ja bym bez niego zrobił. To on mnie zawsze wspierał,teraz moja kolej.
-Na pewno z tego wyjdzie.
-Była z nim Lena?
-Tak. Niestety obaj są w ciężkim stanie.
~Charlie
Musimy jak najszybciej jechać do szpitala. Tak bardzo się boję.. Nie mogę go stracić,po prostu nie mogę. Oni muszą żyć. Obaj.
*godzinę później*
Siedzimy już w szpitalu. Lena i Leo są podłączeni pod różne urządzenia. Lekarze robią cały czas badania,ale ich stan się nie polepsza. Prawdopodobnie zatruli się tlenkiem węgla. Mają za dużo dymu w plecach. Ich stan jest ciężki,ale stabilny..
~Leo
Nie wiem gdzie jestem. Słyszę tylko pikanie jakichś urządzeń,czy coś. Gdzie jest Lena? Nic jej nie jest? Musze wiedzieć co się z nią dzieje! Próbowałem krzyczeć ale nie umiałem nawet otworzyć ust. Lena! Lena,kochanie gdzie jesteś?
_____________________________________________
Dobry wieczór xx
Nie bijcie mnie,błagam XD Co sądzicie o rozdziale? Znowu DRAMA TIME. Wiem no,przepraszam. Ale musiałam. Tak jakoś wena mnie poniosła. Czy Lena i Leo przeżyją? Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale! xx Zachęcam do komentowania. Jutro znowu szkoła,eh. Ile macie lekcji? Ja mam 7+trening.. W domu będę coś około 17-18. Może coś jeszcze napisze. Nie wiem czy ten rozdział wstawię dzisiaj (13.03) czy jutro (14.03) bo mam problem z bloggerem ale wstawie na pewno.
Miłej nocy/dnia!
Mój Ig xxzuza_x
Snap zuzixx255
Twitter xdevries_zuzax
Twitter2 zuzixx25
Kocham xx,
~Zuza x
"Żyje niczym,umieram wszystkim"

wtorek, 8 marca 2016

Rozdział 11 "Gdy ktoś płacze nie pytaj o powód.Przecież właśnie dlatego powstają łzy,że coś nie mieści się w słowach.."

~Leo
Szliśmy w ciszy ulicami Port Talbot. Lena jest taka piękna,jestem szczęśliwy że ją mam. Chciałbym jej pokazać,że naprawdę ją kocham. Ale jak? Może jakiś wyjazd? Musimy wykorzystać ten czas jak najlepiej,bo niedługo zaczyna się trasa.
-Lena?
-Tak?
-Wiesz,że cię kocham prawda?
-Wiem przecież głuptasie. Ja ciebie też. Bardzo mocno i dziękuję ci za wszystko. Za to,że dzięki tobie jeszcze tu jestem,że mnie uratowałeś od mamy. (Spłynęła jej łza po policzku,ale pomińmy ten fakt. Szybko ją starłem)
-Nie ma za co.. Zrobiłem,to bo cię kocham.
-Ale przecież ty nie wiedziałeś jeszcze że mnie kochasz wtedy.
-Wiedziałem. -uśmiechnąłem się. Kocham ją naprawdę mocno i wiem,że zasługuje na najlepsze. Może Hiszpania? Nie,za gorąco lol. Paryż? Tak,tam jest idealnie. Romantycznie i w ogóle. Tylko jak to powiedzieć? Jako niespodzianka czy zaplanowany wyjazd? W sumie,musze jej powiedzieć żeby się zdążyła spakować i w ogóle.
-Byłaś kiedyś w Paryżu?
-Nie,ale zawsze chciałam. Tam jest tak magicznie i w ogóle. Chciałam tam przeżyć swój pierwszy raz,ale pomińmy ten fakt (😂)
-To jest twoje marzenie?
-W sumie.. To tak, hahahahahaha. -pierwszy raz widziałem u niej taki uśmiech. Był taki szczery i taki piękny.
-Da się to załatwić.
-O czym ty mówisz?
-No.. Lecimy do Paryża.
-Omg,serio?
-Tak,serio.
-Jezu Leo,kocham cię. Jesteś najlepszym chłopakiem na świecie! - w tym momencie rzuciła się na mnie tak,że się przewróciłem a Lena na mnie. Leżeliśmy tak na trawie,na sobie i śmialiśmy się jak takie dwa zjeby,które dostały fajną zabawkę czy coś. Mniejsza z tym. Leżeliśmy na trawie,to co że było coś koło 23 wieczorem. Kto nam zabroni? Ogólnie było fajnie. Jakoś  o wpół do dwunastej postanowiliśmy wracać. Najlepsze było to,że nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy.
-Leo geniuszu gdzie jesteśmy?
-Emm.. No
-No? Czyli gdzie?
-Yyy, nie wiem.
-Czyli,że zgubiliśmy się w twoim mieście i ty nie wiesz gdzie jesteśmy? Nie żartuj Leo,błagam cię.
-No serio nie wiem! To nie jest moja wina! Ja nigdy nie byłem tutaj. -złapałem się za głowę i myślałem co zrobić. A Lena? Zaczęła się śmiać. Ale tak serio serio śmiać,jak foka która dostała piłkę. (XD)
-Z czego ty się śmiejesz? -niestety nie odpowiedziała mi,bo nie mogła złapać oddechu. Tak sie mocno śmiała. (wyobraźcie sobie załamanego Leo stojącego na środku łąki i Lenę śmiejącą się z nie wiadomo czego)
-Wydaje mi się,że powinniśmy iść tam.
-Wiesz co Leo? Zadzwoń po mamę błagam cię. -w końcu opanowała śmiech i była w stanie cokolwiek z siebie wydusić. Z ociąganiem wybrałem numer mamy:
-Halo ,Leo? Gdzie wy jesteście?!
-Spokojnie mamo. My jesteśmy w.. yyy. Nie wiemy.
-Jak to nie wiecie?
-No nie wiemy. Stoimy na jakiejś polanie i nie wiemy gdzie jesteśmy. Tak po prostu.
-Wiem gdzie to jest,zaraz będę..  -w jej głosie było widać zażenowanie,a ja spojrzałem na Lenę i wybuchliśmy niekontrolowanym śmiechem. Po chwili podjechała mama..
~Lena
Czemu ta sytuacja mnie bawiła? Sama nie wiem. Widok załamanego Devries'a był komiczny. On taki bezradny stoi i nie wie co ma zrobić. Naprawdę to było mega śmieszne,lol. Gdy podjechała pani Victoria,wsiedliśmy w ciszy do samochodu i pojechaliśmy. Okazało się,że w sumie nie byliśmy tak daleko od domu. Ale przecież Devries to taki geniusz,że masakra. Dojechaliśmy.
-Leo?!
-Co się stało?
-Nic hahahahahahahahahah,po prostu chciałam cię zobaczyć.
-A ok,mam spać z tobą tak?
-Miło by było.
-Ok,to pójdę się przebrać bo widzę ze ty już do spania gotowa. A ty tu czekaj.
-Nigdzie nie idę,bo wiesz jeszcze sie zgubię.
-Pierdol się,Lena. -i wyszedł. Po chwili pojawił się w drzwiach. Miał na sobie TYLKO bokserki.
-Ubrał byś się.
-Przecież jestem.
-A gdzie masz koszulkę?
-Nie chcę koszulki. Tak jestem przystojniejszy *mina pedofila* -wrzucił się do mnie do łóżka. Przytuliłam się do jego ciała i nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
~Leo
Lena położyła się na mnie,jeżeli tak mogę to określić i zasnęła. Ja nie mogłem na początku,ale potem oczy mi się same zamknęły.
_____________________________________________
Dobry wieczór ludki xx
Rozdział nie jest jakiś mega długi,bo jest już dość późno,a jutro mam znowu szkołę. Nie wiem kiedy napisze kolejny,naprawdę nie wiem. Dzisiaj mi pisaliście,że bardzo chcecie więc napisałam. W sumie to mi się podoba. Piszcie swoje opinie w komentarzach!
Kto ogląda"agenta gwiazdy"? To jest mega,naprawde polecam XD kocham ten serial serio. Polecam go.
To tyle ode mnie.
Mój ig xxzuza_x
Snap zuzixx255
Twitter xdevries_zuzax
Twitter2 zuzixx25
Kocham,
~Zuza x
"Co będzie to będzie. Bo znak zapytania stoi przy każdym momencie.."

środa, 2 marca 2016

Rozdział 10 "Nie wiemy dokąd zmierzamy,ale nie wracamy. Czas stoi w miejscu,zbyt przestraszony by walczyć.."


~Leo
Od śmierci Alicji minęło kilka dni. Dzisiaj jest pogrzeb,Lena już wyszła ze szpitala. Ostatnie dni były dla niej trudne,a ja nie wiedziałem jak jej pomóc. Nie wiem jak ona się czuje. Co ja bym zrobił tracąc Charliego? Nie wiem,ale moje zachowanie pewnie wyglądałoby podobnie. Przecież tracąc najlepszego przyjaciela,tracisz tak jakby część siebie..
~Lena
Przez ostatnie dni do nikogo się nie odzywałam. Czasami pojedynczymi słowami,ale tylko z Leo. Ufam tylko mu. W sumie,poza nim nie mam teraz nikogo. Mam nadzieję,że chociaż Alicja jest tam na górze szczęśliwa.. Nie wiem jak dam radę na tym pogrzebie.Traktowałam ją jak siostrę,była w końcu moją przyjaciółką,tak jak Martyna.Otworzyłam się przed nią,a teraz ona zabrała to ze sobą. Bardzo za nią tęsknie,ale musze być silna. Dla niej. Nie mogę pokazać swojej słabości na pogrzebie. Po prostu nie mogę.
Muszę zacząć już przygotowania. Założyłam zwykłą czarną sukienkę,czarne rajstopy i czarne szpilki. Odświeżyłam się. Leo stał już w garniturze w salonie i czekał na mnie. Złapałam go za rękę,na co lekko się uśmiechnął i poszliśmy. Sam początek niw był przyjemny,zresztą reszta też nie była. Wszyscy płakali. Pojawiła się też Sara..:
-Cześć Lena..
-Hej?
-Chciałam cię przeprosić za te wszystkie lata. Alicja miała rację,że ty nie jesteś taka zła. Wiem,że możesz teraz mnie spławić. Ja nie mam na celu przyjaźnić się z tobą czy coś,po prostu chce żebyś wiedziała,że przepraszam.
-Jest ok. -uśmiechnęłam się do niej i odeszłam. Szukałam wszędzie Leo,zauważyłam go przy drodze rozmawiającego z jakąś dziewczyną. Postanowiłam tam podejść.
~Leo
Do Leny podeszła Sara,ja nie chciałem przeszkadzać więc poszedłem się przejść. W pewnym momencie na drodze stanął mi nie kto inny jak Klaudia. Nie wiem po co ona tu przyszła. Nie mogę na nią patrzeć. Rzygać mi się chcę jak ją widzę:
-Leo ja.. Przepraszam.
-Aha,ok. Nie mam czasu.
-Ale ja naprawde przepraszam. To nie tak miało wyglądać.
-A jak? Zdajesz sobie sprawę z tego,że zabiłaś człowieka? Co prawda nie swoim ciałem,ale kazałaś komuś zrobić to za ciebie,więc tak jakbyś to ty zrobiła. Widzisz jej rodziców? Tych co stoją nad grobem? Widzisz ich łzy?
-Widzę.. Ale ja chciałam po prostu żebyś był mój! Nie zrozumiesz tego,bo ty masz dziewczynę którą kochasz a ona kocha ciebie. Ja nie mam tego. Ja kocham kogoś,kto nie kocha mnie.
-Czasem tak bywa. Ale na pewno znajdziesz kogoś,z kim będziesz szczęśliwa. Tym kimś nie będę ja,bo ja mam już swoją wybrankę.
-Wiem. Właśnie tu idzie. Nie chce na nią patrzeć,mam wyrzuty sumienia.
-I prawidłowo..
Po chwili podeszła do mnie Lena.
-Hej kotek,jak tam? -zapytałem.
-Wszystko dobrze. Kto to był?
-Klaudia. Ale spokojnie. Przyszła tylko przeprosić.
-Nie przyjąłeś ich prawda?
-Nie,nie miałem zamiaru.
-To dobrze. Idziemy do domu? -zapytała po cichu.
-Tak,jasne. Chodź.
Cieszyłem się. Lena coraz częściej się do mnie uśmiechała. Mam nadzieję,że znowu wszystko wróci do normy. Dochodziliśmy do domu. W progu przywitaliśmy sie z moją mamą i poszliśmy do mojego pokoju. Lena położyła się na moim łóżku, a ja obok nie:
-Oglądamy jakiś film? -zaproponowałem.
-Taaaak. A jaki?
-A jaki byś chciała?
-Ja bym wzięła "Gwiazd naszych wina"
-Ehh,no ok. Ale wiesz,że ten film jest smutny i nie chce żebyś płakała.
-Masz rację. To może "The boy" to jest horror. Nie będę mogła spać w nocy,ale lepsze to niż płakanie.
-Jestem tu z tobą,więc nie masz się o co bać. I jak będzie taka konieczność to zostanę z tobą tutaj na noc.
-Ok,włączaj już ten film.
Włączyłem film i przyłączyłem się do Leny. Ona położyła mi głowę na klatce piersiowej i leżeliśmy tak oglądając film. Lena trochę drżała,a mnie ten film tak jakoś nie przerażał. Po chwili zauważyłem że film oglądam sam.Lena zasnęła,musi odpocząć. Próbowałem po cichu wyjść spod niej. Chyba mi się to zbytnio nie udało:
-Leo,nie idź.
-Chciałem przynieść mam coś do zjedzenia.
-A,jak o jedzenie chodzi to możesz iść.
-Zaraz wracam misiu.
-Mhm -wyszeptała z zamkniętymi oczami, a ja poszedłem po te jedzenie. Wziąłem chipsy i popcorn i wróciłem do dziewczyny. Chciałem sprawdzić czy jeszcze śpi,więc po cichu przysiadłem się i pocałowałem ją. Odwzajemniła to,czyli nie spała.
-Straszny był ten film?
-Dla mnie nie,ale ty się trzęsłaś ze strachu.
-Nie prawda! Było mi po prostu zimno.
-Tak,tak. Wmawiaj sobie.
-No dobra.Bałam się,zadowolony?
-Tak. Bo umiesz się przyznać.
-Nie pozwalaj sobie,Devries.
-Dobra,księżniczko. Może idziemy na spacer?
-Ooo,a od kiedy to jestem księżniczką?
-Od zawsze. -dałem jej buziaka,przytuliłem i wyszliśmy.
_____________________________________________
Dzień dobry ludki xx
Jak tam u was? Ja próbuje się wychorować,ale coś mi to nie idzie:') Nie czuję się na siłach,do szkoły idę dopiero w poniedziałek. Rozdział macie dzisiaj już skończony. Zaczęłam go wczoraj,a dzisiaj dokończyłam,poprawiłam i dodałam. Tak poza tym,nie polecam filmu "Nasza klasa". Ma niby przekaz,ale mnie tak jakoś przeraża. Wypowiem się też na ten temat na asku x
Ask www.ask.fm/bamcalemojezycie
Instagram xxzuza_x
Snap zuzixx255
Twitter zuzixx25
Twitter2 xdevries_zuzax
Miłego dnia skarby x,
~Zuza x

niedziela, 28 lutego 2016

Rozdział 9. "I bądź tu mądry,synchronizuj dwa serca,bo to co cię uskrzydla potrafi być jak morderca.."

~Leo
Zadzwoniłem po karetkę. Bardzo się martwiłem,mimo że z Alicją w sumie nie gadam,a z Leną już nie jestem. Ale ja ją kocham nadal. To bardzo boli,widząc twoją najbliższą w sumie osobę,która umiera.. Kiedy przyjechała karetka,nie pozwolili mi jechać z nimi. Stwierdzili tylko,że dziewczyny są w bardzo ciężkim stanie. I pojechali do szpitala. A ja stałem tak na środku chodnika,wieczorem,gapiąc się w plamę krwi widniejącą na nim. Heh,i pomyśleć że teraz mogę stracić ją na zawsze. Wtedy już jej nie odzyskam. Nie ma we mnie teraz żadnych emocji. Idę przed siebie zastanawiając się nad swoim życiem. Nic dla mnie nie istnieje,tak jakby umarłem w sobie. Widzę już mój dom,ale czy na pewno chce tam wracać? Nie mam innego wyjścia. Wszyscy już śpią,nikt nie zauważył że nie wróciłem na noc. Ale przecież kogo to obchodzi.. Nie chce mi się spać,chce jechać do Leny. Jest już 3 nad ranem,ale wątpię żeby jakikolwiek autobus jechał teraz do szpitala. Musze poczekać do rana,ale i tak nie zasnę.
~Lena
Nie wiem co się dzieje. Nic nie czuję,nic nie widzę. Czyli tak wygląda śmierć? Widzę tylko białe światło. Przecież to nie może być śmierć! Nie zdążyłam się z nikim pożegnać. W dodatku jestem pokłócona z Leo. Nie wiem już sama co się ze mną dzieje. Niby leżę,ale nic nie czuję ani nie słyszę. Taka pustka.
~Leo
Siedzę już w autobusie i jadę w kierunku szpitala. Boję się cholernie co tam zastanę. A co jak ona nie żyje? Co prawda,to było tylko pobicie. Ale tyle krwi straciły. W dodatku dostały ciosy w głowę i brzuch czyli miejsca,gdzie najczęściej kończy się śmiercią. Tak cholernie się boję.. Przecież ona nie może mnie teraz zostawić. Dojechałem już na miejsce. Wybiegłem z pojazdu i skierowałem się do budynku. W recepcji zapytałem o Lenę i Alicję, oczywiście wpuszczają tylko rodzinę. Skłamałem że jestem bratem i mnie wpuścili. Wjechałem windą na odpowiednie piętro. Widziałem wiele pokoi,ale w tym jednym była Lena. Obok niej leżał ktoś zakryty białym prześcieradłem. Przeraziłem się tego. Kto to może być? Po chwili do sali wszedł lekarz:
-Co z nimi?
-Nimi?
-Alicja i Lena. Przyjechały niedawno.
-Ach,tak. Z Leną wszystko już w porządku. Czekamy aż się obudzi.
-A Alicja?
-Alicja miała bardzo rozległe obrażenia..
-I co z nią?
-Ona nie żyje. Bardzo mi przykro. Kiedy tamci ludzie chcieli pobić Lenę,to Alicja rzuciła się. To uratowało życie Lenie,ale niestety Alicja tego nie przeżyła. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy.
Po tych słowach mnie zamurowało. Nie miałem z nią jakiegoś mega dobrego kontaktu,prawie w ogóle. Ale ostatnio Charlie mi się zwierzał,że to jego była dziewczyna i nadal ją kocha. A z tego co wiem,to Alicja nadal kochała Charliego. I to wszystko tak nagle zniknęło. Pomyśleć,że możemy znać kogoś,widywać się z tym kimś codziennie,a przyjdzie taki dzień że ten ktoś nagle odejdzie. Tak po prostu zniknie. Przecież to była przyjaciółka Leny. Jak ona teraz sobie poradzi? Mnie nienawidzi,a poza mną nie ma nikogo. I Lena przeżyje dzięki Alicji.. Jak ja mam jej podziękować skoro jej już nie ma? A co do Klaudii to zabije ją. Przez nią Alicja nie żyje,a Lena jest w ciężkim stanie..
~Lena
Czułam kogoś obecność i to było bardzo dziwne. Słyszałam czyjeś głosy i imię"Alicja". Powoli wszystko sobie przypominałam,moja świadomość powracała. Zaczynałam otwierać oczy i chyba mi się udało. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy,to był Leo. Był taki słodki. Miał głowę schowaną w ręce. Obok mnie leżał ktoś,przykryty białym prześcieradłem. Pewnie umarł. Ehh,szkoda mi jego znajomych i rodziny. Spojrzałam na Leo,a on na mnie. Po chwili rzucił się na mnie.
Ledwo mówił,był roztrzęsiony i zdenerwowany.
~Leo
Lena się obudziła. Rzuciłem się na nią:
-Przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam. Za wszystko. Za twoje blizny,za to że przeze mnie cię pobili,za to że cierpiałaś.
-Leo,jak to pobili mnie przez ciebie?
-To Klaudia. Ona chciała się na tobie zemścić za to,że ja nie chciałem z nią być.
-Czyli to prawda,że to tylko fanka?
-Tak,naprawdę to tylko fanka. Nic dla mnie nie znaczy. Kocham tylko ciebie.
-Okey,wybaczam ci. Kocham cię najbardziej na świecie,ale to jest twoja ostatnia szansa. Nie zmarnuj jej.
-Nie zmarnuje,obiecuje..
-A co z Alicją? Gdzie jest? -zapytała po chwili. W mojej głowie kłębiły się pytania czy powiedzieć jej czy nie. Nie chcę żeby ona teraz cierpiała. Nie może. Ale co mam powiedzieć? Że Alicja już wyszła i jest w domu? Że ona jest na innym oddziale? Nie mogę. Muszę powiedzieć prawdę,chociaż będzie ona bolesna. Nawet bardzo.
-Leo?! Gdzie Alicja?
-Ona.. Ona
-Ona co?
-Ona nie żyje.
-Co? Jak to? To niemożliwe? Dlaczego? -łzy zaczęły lecieć po jej twarzy strumieniami. Nie mogła tego opanować. A ja? Byłem bezsilny. Nie wiedziałem jak mam jej pomóc i to mnie wykańczało. Przytuliłem ją,ale nie odwzajemniła tego. Patrzyła w sufit,łzy nie chciały odpuścić i powtarzała tylko "dlaczego nie ja" "dlaczego ona"..
-Ona uratowała ci życie.
-Co mi z tego życia,skoro jej nie ma? Zrobiła mi to samo co Martyna! To ona leży tu obok,prawda?
-Tak,ale.. To nie twoja wina. Ona rzuciła się na nich by ratować ci życie. To przeze mnie jej tu nie ma. Gdyby nie Klaudia,to nie cierpiałabyś teraz. Chyba lepiej będzie jak odejdę. Nie chcę,żebyś więcej cierpiała.
-Nie,Leo. Błagam nie odchodź. Nie poradzę sobie bez ciebie! Jesteś wszystkim co mi pozostało. Błagam cię! -była cała zapłakana,ledwo co mówiła. Nie mogę jej teraz zostawić. Po prostu nie mogę.
-Spokojnie,jestem przy tobie. Nie zostawię cię.
~Lena
To nie może być prawda. Przez te kilka dni zbliżyliśmy się z Alicją do siebie. Ona mi pomogła w tych najtrudniejszych chwilach. Była jak taka druga Martyna,mimo że tak bardzo mnie raniła na początku. Ale się zmieniła i to najważniejsze. A teraz? Znowu zostałam sama. Kolejny raz straciłam ważną osobę. Ja nie wiem jak ja zniosę teraz to wszystko. Chce wrócić już do domu,zamknąć się w pokoju i nie odzywać do nikogo. Chcę po prostu pobyć sama,ale nie chcę odtrącać Leo. On się tak stara i w ogóle,a ja zachowuje się jak egoistka. Muszę jakoś dać sobie radę.. Patrzę w sufit,czuje się tak samo jak wtedy kiedy straciłam Leo. Ta sama pyska w sercu,to wszystko.. Teraz robi się takie jakieś trudniejsze.. Mogłam ja zginąć zamiast niej.
~Leo
Nie jest z nią teraz najlepiej. Ale co ja mam zrobić? Nie wiem jak ona się czuje,nie wiem jak jej pomóc. To jest trudne.
-Idę po picie. Chcesz coś? -zapytałem
-Nie,dzięki. -jej głos stał się inny. Teraz jest wypełniony bólem i cierpieniem..
Podszedłem po wodę. Nie wiem jak wyglądałem,ale mało mnie to obchodzi. Nikt nie zwraca na mnie uwagi,każdy płacze. Każdy stracił tutaj kogoś,na kim mu bardzo zależało. Szpital kojarzy mi się zawsze ze śmiercią. Z bólem,cierpieniem,z tym najgorszym. Zawsze dawałem takie skojarzenia do pojęcia "szpital",bo zawsze tak mi się wydawało. Nadal tak uważam. Szpital to miejsce,w którym nie każdy dostane od życia drugą szansę. Czasem po prostu musi odejść. I tyle. Wziąłem wodę i poszedłem do pokoju Leny. Zasnęła. Zostawiłem jej wodę,mimo że nie chciała i poszedłem. Nie wiedziałem dokąd,po co i dla kogo. Chciałem po prostu przemyśleć wszystko. Jak się musi teraz czuć Lena? Jak ja bym się czuł tracąc ją? Te pytania nie dawały mi spokoju. Krążyły w mojej głowie i nie chciały wyjść. Doszedłem do domu Klaudii. Nie wiem jakim cudem,po co. Po prostu zapukałem. Otworzyła mi:
-Hej,jak tam Leną? Wszystko dobrze? Słyszałam że trafiła do szpitala razem z koleżanką? Wszystko z nimi w porządku?-mówiła to z takim sarkazmem że myślałem że ją tam zabije. Niestety,mama wychowała mnie że kobiet się nie bije i tego się trzymam.
-Lena jest w ciężkim stanie,a jej koleżanka... Nie żyje. Jesteś z siebie zadowolona? Przez ciebie jej rodzina cierpi,Lena teraz cierpi. Co chciałaś tym osiągnąć? Aż tak bardzo lubisz oglądać cierpienie innych? Daje ci to coś? No słucham,kurwa. Daje? Widocznie nie wiesz jak się teraz muszą czuć ci wszyscy ludzie,jej bliscy. Nie wiesz tego,bo ty po prostu nie masz serca. Ranisz innych,niszcząc ich. Tylko tyle mam ci do powiedzenia. Dziękuje i żegnam. A i jeszcze jedno. To nie koniec. Obiecuje ci,że pożałujesz tego co zrobiłaś. Ty i twoi koledzy. Wy wszyscy będziecie cierpieć. Będziecie wyć z bólu!!
-Leo,ja.. Nie wiem co powiedzieć. Przepraszam -rozpłakała się. Miałem to gdzieś. Niech cierpi. Niech cierpi tak jak jeszcze nigdy. Niech wie co czują inni. Spojrzałem tylko na nią i poszedłem w stronę szpitala.
_____________________________________________
Hej wszystkim! Jak tam u was? Co sadzicie o rozdziale?Alice,błagam nie bij mnie za to.. Tak planowałam już od dawna i musiałam coś zmienić w tym ff. Wiem,że znowu tak smutno i w ogóle. Ale w życiu też nie zawsze jest wesoło. Czasami musi być źle,żeby potem było lepiej i nic na to nie poradzimy. Tak bardzo chcieliście rozdział,to macie. Mam nadzieję,że wam się podoba. Wasza opinia wiele znaczy <3 dziękuję za przeczytanie. Pozdrawiam Zuzię,Sandrę,Alicje,Julkę,Piwcia,Orke i #sukiteam. To chyba tyle.
Standardowo komentujcie i w ogóle❤
Instagram xxzuza_x
Snapchat zuzixx255
Twitter zuzixx25
Ask do pytań www.ask.fm/bamcalemojezycie
Mój pierwszy blog www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Pamiętnik www.nevergiveupbealonetoday.blogspot.com
Zachęcam do komentowania i kocham was!!
~Zuza ❤❤
"I zostaną po nas tylko miliardy zgaśniętych zniczy.."

czwartek, 25 lutego 2016

Rozdział 8 "Przywiązanie jest złe. Przywiązanie prowadzi do cierpienia.."

~Leo
Nie spałem całą noc. Postanowiłem że i tak nie zasnę,więc około 6 wstałem. Muszę to wszystko jakoś odkręcić,ale nie wiem jak. I tu zaczynają się schody. Ona mnie nie chce znać,chociaż nie zna prawdy. A to wszystko wina Klaudii. Nienawidzę jej. Muszę się z nią dzisiaj spotkać i wyjaśnić kilka spraw. Napisałem jej sms'a :
Do:Klaudia
Możemy się dzisiaj spotkać? Chodzi o wyjaśnienie kilku spraw. Nie rób sobie nadziei.
I poszedłem na górę. Najpierw przebrałem się w coś normalnego,a potem zjadłem śniadanie. Mama była już pracy. Chciałem się odstresować,więc wziąłem deskę i poszedłem do skateparku. Na niskiej rampie siedziała brunetka. Postanowiłem podejść,bo wyglądała jakby płakała. Z daleka kogoś mi przypominała,ale kogo..?
~Alicja
Lena jeszcze śpi. Cieszę się że mi zaufała,ale boję się,że to zniszczę. Zawsze wszystko psuje. Mam nadzieję,że tym razem jej nie zawiodę. Zrobię wszystko,żeby tylko było dobrze. Było coś po 7. Ubrałam się i zeszłam na dół. Moja mama zrobiła nam śniadanie. Zaniosłam jej porcje na górę,a sama wzięłam torbę,telefon i kilka rzeczy. Spojrzałam na leżącą w kącie deskę. Tyle wspomnień,hehe. Zawsze miałam sentyment do tej deskorolki,aż nie wydarzyło się to,co się wydarzyło.. Ona mi tyle przypomina,za dużo.. Coś jednak mnie do niej ciągnęło. Taka jakby podświadomość mówiła mi,żebym ją wzięła. Ale z drugiej strony bałam się,że wrócą wspomnienia. Wspomnienia,których tak nienawidzę,przez które wylałam zbyt wiele łez. Stałam tak na środku domu zastanawiając się czy wsiąść ja czy nie. Z drugiej strony jest sobota,nikogo pewnie nie będzie w skateparku. Wzięłam ją i poszłam. Po kilku minutach,gdy byłam już na miejscu zauważyłam moją rampę. Rampę wspomnień. Wczołgałam się na nią,wyjęłam słuchawki. Jak na złość włączyła się akurat ta piosenka.. Ta piosenka,której słuchaliśmy razem w tym miejscu. Momentalnie do moich oczu napłynęły łzy i pokazało się wszystko: Moja pierwsza jazda na desce,jak ON mnie złapał. To tutaj był nasz pierwszy pocałunek. Co mnie w nim urzekło ? Chyba jego blond włosy i te cudowne błękitne oczy jakich nie miał nikt. To on mnie pocieszał,kiedy miałam dosyć Sary i to dzięki niemu się uśmiechałam. A potem? Uczucie między nami się wypaliło. Coraz częściej się kłóciliśmy. Nie mogliśmy dojść do żadnego porozumienia. Ze wszystkiego potrafił zrobić kłótnie. Mimo to,ja kocham go nadal. Mam nadzieje,że Lena i Leo się pogodzą. Chce dla niej jak najlepiej i nie chcę żeby cierpiała tak jak ja teraz. W torebce miałam paczkę papierosów. Nie paliłam nałogowo. Tylko czasami,jak nie dawałam rady. Jedni dużo płaczą,inni się tną. A ja jak sobie nie radzę to palę.. Takie już przyzwyczajenie,ale nie uzależnienie. Jeszcze kilka łez spłynęło po moim policzku,kiedy poczułam na swoich plecach czyjąś dłoń:
-Alicja? -emm,tak to Leo. Jeszcze tego mi tu brakowało..
-Leo? Co ty tu robisz?
-No miałem zamiar pojeździć na desce,ale zauważyłem że płaczesz więc podeszłem.
-Ty też nie wyglądasz najlepiej. Czemu zniszczyłeś wszystko pomiędzy tobą a Leną?
-Nie rozumiesz.. To nie jest tak. Klaudia to nawiedzona fanka,która nie daje mi spokoju. Nęka mnie odkąd staliśmy się sławni.
-Czemu jej tego nie powiedziałeś?
Patrzał się w pustą przestrzeń przed nami,jakby miał zobaczyć tam za chwilę odpowiedź na moje pytanie. Nie odpowiadał dłuższą chwilę,aż w końcu się odezwał:
-Jak miałem jej to powiedzieć? Nie zdążyłem. Kiedy się obudziłem,jej już nie było. Nie zdążyłem nawet jej niczego wytłumaczyć. I teraz straciłem ją na zawsze -miał zaszklone oczy,co dziwnie wyglądało.
-A ona przez ciebie płakała pół nocy. Ona cię naprawdę kochała. Przez te pół nocy obwiniała się,mówiła że wiedziała że tak będzie. Powiedziała jeszcze,że nie dziwi ci się że ja zostawiłeś i jeszcze że jest brzydka,gruba,z bliznami..
-A ona się wczoraj przeze mnie...
-Tak. Zobaczyłam to dopiero rano. Miała czerwoną plamę na bluzie. Ja musiałam już spać w tym czasie. Nie zdążyłam jej powstrzymać. Dobrze wiesz,jaka ona jest wrażliwa. Ona dała ci drugą szansę a ty to zniszczyłeś. Znowu. Ona teraz przez ciebie cierpi,Leo. Te świeże blizny ma przez ciebie. Bo ona cię nadal kocha..
-Też ją kocham.. Ale nie wiem jak ja mam ją odzyskać.. Ona mnie teraz nie chce znać.. Jestem skończonym idiotą.
-Nie jesteś,spokojnie. Pomogę ci.
-Dziękuję. -lekko się uśmiechnął. -A ty dlaczego płakałaś?
-Eee,to nie ważne. Po prostu przerosły mnie wspomnienia i tyle. Nie chcę o tym gadać,musze już iść. Cześć.
-Ok,pa.
Poszłam do domu. Nie chciałam mu o tym opowiadać. Wiedziałam,że nie zrozumiałby mnie. W końcu to jego przyjaciel. To wiadome,że nie uwierzyłby mi,tylko jemu.. Poszłam na górę. Lena leżała na łóżku i patrzyła przed siebie. Tak samo jak Leo. Ta pusta przestrzeń przed nimi,w której tylko oni wiedzieli co widzą. Ich mały świat. Łzy płynęły po jej twarzy. Podeszłam i przytuliłam ją.
-Dlaczego on mnie zostawił? W czym ja nie jestem taka jak ona? Jestem brzydka,wiem. Ale dlaczego on robił mi nadzieje. Skoro nie chciał ze mną być,to po co zaczynał? Ja naprawdę zrobiłam sobie nadzieje,kochałam go i kocham nadal.
-On ciebie też. Rozmawiałam z nim niedawno. Powiedział mi,że Klaudia to tylko fanka która nęka go odkąd stał się sławny..
-To czemu mi o tym nie powiedział?
-Nie zdążył ci nic wytłumaczyć. Kiedy on się obudził,to ciebie już nie było.
-To brzmi jak wymyślona na poczekaniu historyjka do taniego romansidła.
-Wiesz co,według mnie powinniście się spotkać i porozmawiać tylko we dwoje.
-Nie chcę.
-Widzisz? Odtrącasz go od siebie. Przecież ty go kochasz. Nie chcesz tego skończyć tak naprawdę. To twoja podświadomość ci tak karze. A co mówi twoje serce? Żebyś dała mu jeszcze jedną szansę..
-Kocham go.. Ale on nie zasługuje już na drugą szansę. Wykorzystał dwie. Zrobił to za pierwszym razem,zrobi znowu. Może nie z Klaudią,ale z inną..
-Możliwe,ale..
-Ale co?
-Już nic.. Po prostu on się o ciebie bardzo stara. Chce do ciebie wrócić. A zresztą nieważne. Chcesz coś do picia?
-Wiem,ale ja nie potrafię mu znowu zaufać.. Może być woda,dzięki. -krzywo się uśmiechnęła,a ja poszłam po wodę. Wzięłam z salonu jakiś film,lody i poszłam do Leny. Należy nam się jakiś porządny dzień tylko dla nas.
~Leo
Siedziałem tam jeszcze przez chwilę,po czym przypomniało mi się spotkanie z Klaudią. Nie chciałem na nie iść,ono i tak nic już nie zmieni. Muszę to odwołać:
Do:Klaudia
Jednak coś mi wypadło. Przepraszam.
Po chwili otrzymałem odpowiedź:
Od:Klaudia
Znowu spotykasz się z tą lafiryndą? Obiecuję ci,że ona pożałuje. Lepiej pilnuj tej swojej Lenki,żeby przypadkiem jej się coś nie stało. Buzi:*
Byłem zdenerwowany i wkurzony. Jak ona śmie wyzywać moją (już nie moją,ehh) Lene?
Do:Klaudia
Nie masz prawa tak na nią mówić suko! Tknij ją,a obiecuję ci że ty pożałujesz!
Od:Klaudia
Czy ty mi grozisz?
Do:Klaudia
Mógłbym spytać o to samo. Ja cię tylko ostrzegam:)
Nie dostałem odpowiedzi. Bałem się o Lene,bo wiedziałem do czego Klaudia jest zdolna.. Ale teraz nie mogę do niej iść. Nie mogę jej przytulić. Nie mogę nic. Muszę dać jej czas. Postanowiłem przejść się do parku..
~Klaudia
Hahahah,Leo chyba jeszcze nie wie do czego jestem zdolna. Wykonałam kilka telefonów i moja ekipa była gotowa. Teraz tylko czekać aż wyjdzie z domu i te jej śliczną mordkę jej obijemy. Nie mogę się już doczekać. Moi ludzie chodzą już po mieście i czają się na nią. Teraz tylko czekać. A jak dobrze pójdzie to te jej koleżaneczkę też załatwimy.
~Lena
Boję się dawać mu kolejną szansę. Dałam mu już dwie,dla mnie to za wiele. Obejrzałam z Alicją film. Chciałyśmy zrobić kolację,ale nie było potrzebnych składników. Poszłyśmy na zakupy. Po kilku minutach weszłyśmy do supermarketu. Ja poszłam po warzywa,a Alicja po jogurt i przyprawy. Spotkałyśmy się przy kasie. Zapłaciłyśmy za zakupy i wyszyłyśmy ze sklepu. Żeby dojść do domu,trzeba przejść przez park. Usłyszałyśmy czyjeś kroki więc przyśpieszyłyśmy. Po chwili ten ktoś,a nawet kilku ktosiów zaczęło za nami biec. Mieli kominiarki nie wiedziałam kto to. Potem poczułam tylko straszny ból w okolicach głowy i brzucha,stęk Alicji i śmiechy tamtych ludzi. Potem straciłam chyba przytomność.
~Leo
Gdy szedłem tak myśląc nad sensem życia usłyszałem krzyki. Znajomy mi głos. Pobiegłem w tamtą stronę.  Zobaczyłem trzech uciekających ludzi oraz leżące na chodniku Alicję i Lenę. Obok nich leżały porozwalane zakupy. Podbiegłem do nich,sprawdziłem puls. Byłem przerażony. Zadzwoniłem po pogotowie..
_____________________________________________
Dobry wieczór skarby ❤ Na początku chciałam przeprosić za to,że rozdziału nie było tak długo (ostatni post był 17 lutego),ale nie mogłam się w sobie zebrać do pisania. Miałam teraz kilka problemów,naukę.. Nie miałam tak jakoś weny. Ale teraz już jestem,wróciłam do was z takim oto rozdziałem ❤ Co sądzicie o takim obrocie spraw? Tak wiem,znowu Drama Time,ale no przepraszam XD Musiałam to zrobić. Co sądzicie o zachowaniu Klaudii? Wierzycie w przemianę Alicji? Czy Lena i Alicja przeżyją? Koniecznie komentujcie! ❤❤
Pozdrawiam jeszcze konfe #sukiteam,Zuzie,Sandrę,Julkę,Alicję i Martynę oraz Szymona (dziękuję za przegadanie ze mną prawie 2 godzin XD) to chyba tyle. Tutaj macie:
Mój pierwszy blog: www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Mój instagram: xxzuza_x
Mój snapchat: zuzixx255
Mój Twitter: Zuzixx25
Tu możecie zadawać pytania na każdy temat. Jeżeli pytanie jest skierowane do mnie to piszcie przed pytaniem *Zuza* : www.ask.fm/bamcalemojezycie
Miłej nocy kochani!

środa, 17 lutego 2016

Rozdział 7 "Noc to taka pora ,w której każda zraniona dusza wspomina,płacze,chce lepsze jutro. Noc jest dla tych,których zniszczyło życie .."

~Lena
O dziwo,dzisiaj przespałam całą noc. Obudziłam się około 6,nie mogłam już zasnąć. Leo jest spał. Był taki słodki,hehe. W sumie,to cieszę się,że zostaliśmy razem. To pewnie sprawa Martyny,jestem pewna. Skoro Leo jeszcze spał,postanowiłam go nie budzić. Podeszłam do szafy po świeże ciuchy. Po chwili telefon chłopaka zawibrował. Pomyślałam,że to fanki albo coś. Nie chciałam czytać jego sms'ów. Ufam mu. Przysiadłam jeszcze na chwilę na łóżku,żeby popatrzeć jak śpi. Jego telefon nie przestawał wibrować. Postanowiłam sprawdzić:
Od:Klaudia <3
Widzimy się dzisiaj? Stęskniłam się za tobą. Kocham cię,misiaczku x
Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Może to fanka? Ale z drugiej strony nie spotykałby się z fanką.. Poza tym,przy jej imieniu jest serduszko.. Czy on mnie zdradza? Przecież chodzimy ze sobą dopiero jeden dzień! Chyba,że jest ze mną i z nią jednocześnie... Kilka łez spłynęło mi po policzku. Naprawdę myślałam,że coś z tego będzie. Odłożyłam jego telefon i poszłam się ubrać. W łazience rozpłakałam się na dobre,ale po cichu. Tak żeby nikt nie słyszał. Byłam zła na samą siebie,że mu zaufałam. Wiedziałam,że tak będzie. Po prostu wiedziałam. Kolejny raz mu zaufałam. Co prawda nie jesteśmy razem,nie byliśmy nawet. Jeden pocałunek,a ja wyobrażam sobie nie wiadomo co. Zapomniałam o tym,że ja nigdy nie będę miała szczęścia. Wzięłam swoją torbę,telefon i trochę ciuchów. Postanowiłam iść nad staw,a potem do swojego domu. Muszę zacząć wszystko od nowa. Bez niego. Tak jak zawsze..Sama. Dawałam sobie radę,a teraz nie dam? Nie mam już nikogo,ale trudno. Chwila,chwila a Alicja? Niee,nie powiem jej o moich problemach,nie mogę.. Zeszłam na dół i niezauważona wyszłam z domu.
~Leo
Obudziłem się. Leny już nie było. Nie dziwie się,jest 12. Ona pewnie wstała wcześniej i jest na dole. Poszedłem się ubrać,po drodze zgarnąłem swój telefon. Widniały na nim 6 sms.. Kurde,pewnie znowu Klaudia. Ta dziewczyna nie daje mi spokoju od czasu kiedy staliśmy się sławni.. Traktuje ją jak fankę,a ona myśli że coś z tego będzie. Jest fajną dziewczyną,ale dla mnie liczy się tylko Lena. Tyle czasu czekałem,aż w końcu będzie moja. Gdy zeszłem na dół,w kuchni siedziała tylko moja mama:
-Mamo,gdzie Lena?
-A nie ma jej na górze?
-No nie.. Myślałem,że przyszła na śniadanie.
-Nie,nie było jej. Może poszła się przejść?
-Pewnie tak. -no nie powiem,trochę się zmartwiłem. Wziąłem śniadanie ze sobą na górę i usiadłem przed telewizorem. Nie wiem czemu,ale czułem że coś jest nie tak. Z szafy zniknęło więcej ciuchów,niż są potrzebne na jeden dzień. Tak samo kosmetyki,też ich nie ma. Nie wiem co tu się dzieje,ale naprawde zaczynam się niepokoić.
~Lena
Wyszłam z domu i skierowałam się w stronę stawu. Ludzie patrzyli na mnie,ale nie obchodziło mnie to. Miałam cały zmyty makijaż,ogólnie wyglądałam na potwór. Nie dziwię się,że ludzie patrzą na mnie jak na upiora. Gdy dochodziłam nad staw,wstąpiłam do spożywczego po coś do jedzenia. Zjadłam to co sobie kupiłam i przysiadłam pod moim ulubionym drzewem. Miałam dość. Straciłam mamę i przyjaciela (a przynajmniej uważałam go za takiego). Myślałam,że zostanie ze mną do końca,obiecywał. Mówił,że będzie zawsze.. Tak bardzo chciałabym żeby ktoś mnie teraz przytulił. Gdyby była Martyna,wszystko byłoby inne. Chciałabym powiedzieć Alicji o moich problemach,może ona naprawdę chcę się zmienić. Może ona by mi pomogła.. Zadzwoniłam:
-Hej,co tam? -usłyszałam jej uradowany głos w słuchawce.
-No hej,wszystko..-nie chciałam psuć jej humoru.
-Czemu płaczesz co się stało? -nie zdążyłam dokończyć,przerwała mi.
-To nie jest rozmowa na telefon,mogę do ciebie wpaść?
-Tak,jasne. Gdzie jesteś? Wyjde po ciebie,bo pewnie nie wiesz gdzie mieszkam.
-Ok,jestem przy tym stawie w parku.
-Aa,ok. Wiem gdzie to jest,10 minut drogi ode mnie. Zaraz jestem.
-Czekam.
Odetchnęłam z ulgą a zarazem niepewnością. A co jak ona wygada wszystkim? W sumie i tak nic mi innego nie pozostało. Jak powie,to trudno.. Po chwili usłyszałam jej kroki.
~Alicja
Siedziałam w domu,kiedy zadzwoniła Lena. Płakała. Nie wiedziałam o co chodzi,ale musze się dowiedzieć. Nie pozwolę jej płakać,za dużo się przeze mnie napłakała. W szybkim tempie się przebrałam i poszłam w umówione miejsce. Siedziała na ławce. Cała zapłakana. Dopiero teraz zobaczyłam jej rany na rękach. W mojej głowie pojawiały się tylko słowa,że to przeze mnie. To ja jej dokuczałam,ona nie dawała rady.. Czemu to robiłam? Nie wiem. Może dlatego,że się bałam? Tak,chyba tak mogę to najtrafniej określić. Muszę to wszystko teraz naprawić. Usiadłam obok niej i ją przytuliłam. Przez chwilę płakała w moje ramie,a potem poszłyśmy do mnie.
-Opowiesz mi o co chodzi?
-To jest bardzo trudne dla mnie.
-Możesz mi zaufać,spokojnie.
-No właśnie nie wiem,czy mogę. Boję się.
-Naprawdę,chce się zmienić. Zrozum.. Zaufaj mi.
-No dobra.. Wiesz,że niedawno moja mama umarła?
-Naprawdę? Jeju,nic nie wiedziałam.. Przykro mi. -przytuliłam ją,żeby wiedziała że ma we mnie wsparcie.
-Skąd mogłaś wiedzieć.. Tylko Leo wiedział. -po tym zdaniu po jej twarzy zaczęła spływać niekontrolowana ilość łez.
-A co sie stało? Czemu nie jesteś u Leo?
-Bo my.. My.. Nie jesteśmy już razem. -szlochała.
-Co on ci zrobił? Nie ma już życia.
-Był ze mną,a na boku miał inną.
-Jak to? Skąd wiesz?
-Rano dostał sms'a. Od jakiejś Klaudii. Przy jej imieniu ma postawione serduszko..
-A może to fanka?
-Nie spotykałby się z fanką. Ona pytała,czy dzisiaj się widzą i że za nim tęskni. Naprawde,poczułam takie ukłucie w sercu..
-Nie martw się. Najwidoczniej nie jest ciebie wart. Zasługujesz na lepszego,uwierz mi.
-No właśnie nie. Nie zasługuje na nikogo,każdy mnie rani.
-Tak już jest.. Jedni odchodzą,drudzy przychodzą. A powiedz mi. Te rany na rękach,są przeze mnie? -łzy stanęły mi w oczach,ale nie chciały wypłynąć.
-Głównie przez ciebie i Sarę. Ale też przez mamę i ogólne problemy jakie miałam i mam do dziś..
-Jejku,tak bardzo żałuję tych lat,przez które ci dokuczałam..
-Jest spoko,nie martw się. -uśmiechnęła się przyjaźnie.
-A mogłabym zostać u ciebie na noc? Mieszkam kawałek stąd a mamy już 23.. -zapytała po chwili.
-Tak,pewnie. Jasne,już szykuje ci łóżko.
-Kochana jesteś. Pójdę się umyć i zaraz wracam.
~Lena
Poszłam się umyć i przebrać w piżamę. Spałam na łóżku Alicji,a ona obok. Wtedy przypomniała mi się ta chwila,kiedy Leo przytulał mnie i mówił że mam się nie bać,że jest obok mnie. Muszę jak najszybciej o tym zapomnieć. Niech ma te swoją Klaudusie. Pewnie nawet nie zauważył,jak wyszłam. Dzwoni do mnie cały czas,ale nie odbieram. Po chwili wysłał sms'a:
Od:Leoś
Nie wiem gdzie jesteś,martwię się. Nie wiem,co zrobiłem. Dlaczego odeszłaś? Zrobiłem coś źle? Błagam,odpowiedz mi. Kocham cię księżniczko,dobranoc..
Nie wiedziałam czy odpowiadać czy nie,ale odpisałam:
"Zapytaj kurwa swojej Klauduni. Wszystko wiem,nie musisz się nawet tłumaczyć. Nie martw się o mnie. Dam sobie radę. Dałam ci szanse,a ty znowu to zmarnowałeś. Kochałam cię idioto i kocham nadal,ale z nami koniec."
Potraktowałam go trochę brutalnie.. Ale zasłużył sobie na to. Wyłączyłam telefon i poszłam spać. A raczej próbowałam zasnąć,bo ta ciota cały czas siedziała mi w głowie..
~Leo
Cholera. Jest 23,a Leny nadal nie ma. Nie wiem gdzie ona jest,nikt nie wie. Nie odbiera ode mnie telefonu. Próbuje łączyć fakty. Przecież nic nie zrobiłem. Chyba.. Nie zasne dzisiaj bez niej,kocham ją. Ale nawet nie wiem gdzie mam jej szukać.. A może widziała sms'y od Klaudii? Kurde,mam nadzieję że nie.. Napisałem jej sms'a i z niecierpliwością czekałem na odpowiedź. Nie zasnę,jeżeli ona mi nie odpowie. Po chwili dostałem:
Od:Księżniczka 👑
"Zapytaj kurwa swojej Klauduni. Wszystko wiem,nie musisz się nawet tłumaczyć. Nie martw się o mnie. Dam sobie radę. Dałam ci szanse,a ty znowu to zmarnowałeś. Kochałam cię idioto i kocham nadal,ale z nami koniec."
Nie mogłem w to uwierzyć. Czyli,że widziała te sms'y. Ja pierdole,nienawidzę Klaudii. Popsuła wszystko. I jak ja mam teraz to naprawić? Ona myśli że ja zdradziłem,ale nie wie jak jest naprawdę.. Nie uwierzy mi teraz jak powiem jej prawdę. Mogłem od razu powiedzieć jej,że Klaudia mnie nęka.. Nie spałem całą noc. Myślałem tylko o niej. O mojej Lenie..
~Klaudia
Dowiedziałam się,że Leo ma dziewczynę. Nie mogłam tego tak zostawić. Leo jest mój i tylko mój. Napisałam mu kilka sms'ów. Mam nadzieję,że ta jego lafirynda to przeczyta i z nim zerwie. On musi być mój i tylko mój. Nie mam wyrzutów sumienia. Ani trochę. Leo będzie mój. Dopilnuje tego.
_____________________________________________
Dobry wieczór ludki!
Dzisiaj taki troche Drama Time XDD Przepraszam,jeżeli oczekiwaliście czegoś innego. Ale przecież nie może być cały czas tak kolorowo,prawda? Życie płata nam różne figle. Ludzie przychodzą i odchodzą. Na tym polega życie:) Nie jest jakiś mega długi,ale miałam akurat czas więc pisze:) Piszcie co sądzicie o takim obrocie spraw. Doszła nowa bohaterka-Klaudia. Wiecie,taka wredna jędza,która jeszcze wiele nakręci w mojej opowieści,hehe :) Nie wiem kiedy będzie rozdział na pierwszym blogu,bo nie mam narazie dostępu do laptopa,może napisze jutro:) Pozdrawiam Julkę,Alicję i Sandrę J. :)))
Mój pierwszy blog www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Mój snap zuzixx255
Mój instagram xxzuza_x
Twitter zuzixx25
Miłej nocy!
~Zuza x

niedziela, 14 lutego 2016

Rozdział 6 "Nie żałuję rzeczy,które zrobiłam źle. Żałuję dobrych rzeczy,które zrobiłam dla nieodpowiednich ludzi.."

~Leondre
Siedziała na łóżku i płakała. Tak bardzo chciałem podejść do niej i ją przytulić,ale bałem się jej reakcji. Ona tyle wycierpiała.. Jestem ciekawy,jak ona daje sobie radę. Straciła najlepszą przyjaciółkę,mamę. Tata ją zostawił.. I w dodatku jeszcze ja jej dokładam zmartwień. Jestem takim popierdolonym egoistą. Żal mi siebie. Czemu ja ją ciągle ranie? Nie wiedziałem,czy mam ją przytulić,pokazać że jestem z nią czy nie. Wiem,że ona teraz potrzebuje kogoś bliskiego,ale ja ją tak zraniłem. Mam nadzieję,że mi wybaczy. Usiadłem obok niej. Nie zwróciła na mnie uwagi. Po chwili mocno się we mnie wtuliła:
-Przepraszam Leo -przez płacz ledwo mówiła -nie powinnam tak reagować. Wiem,że ty chcesz dobrze.
-Nie,to ja przepraszam. Nie powinienem tak mówić. To moja wina. Nic już nie mów i nie płacz. Wszystko się ułoży. Twoja mama teraz jest szczęśliwa..
-Tak,wiem.. Ale dlaczego ona mnie tu zostawiła samą? Wie,że nie mam tutaj nikogo..
-Halo,a ja to co?
-No ciebie,ale chodzi z rodziny..
-A twoja babcia?
-Ona już ma swoje lata,wiesz.. Kiedyś jej też zabraknie. Chciałabym zobaczyć się z tatą i siostrą. Zapomniałam nawet jak wyglądają. Tyle lat ich nie widziałam.
-Obiecuję ci,że ich zobaczysz. Ale w swoim czasie.
-Dziękuję.. Leo?
-Tak?
-Mogę ci coś powiedzieć?
-Pewnie. Mów.
-Bo chodzi o to,że.. Nigdy nie miałam takiego przyjaciela jak ty. Jesteś  taki sam jak Martyna. Ona zawsze była przy mnie. Mogłyśmy się kłócić,a i tak się godziłyśmy. Ty mnie zraniłeś,a ja i tak ci wybaczyłam. Nie wiem czemu,ale czuję że mogę ci ufać. To mnie przeraża,bo nigdy nie ufałam ludziom,poza Martyną. Bałam się ludzi. A teraz? Mam ciebie i mam nadzieję,że nie zostawisz mnie jak reszta. Uratowałeś mnie z mojego starego życia. Teraz dopiero czuję,że mam kogoś kto mnie kocha,kogoś kto.. -nie dokończyła,bo zamknąłem nasze usta w pocałunku. Wiem,że to nie był odpowiedni moment,ale musiałem. Bałem się jej reakcji,ale odwzajemniła pocałunek,więc chyba nie było tak źle. Nie odzywaliśmy się do siebie przez dłuższą chwilę.
-Czy ty mnie właśnie pocałowałeś?
-Tak,a co?
-Nie,nic. Tak pytam,żeby się upewnić czy mi się to nie przyśniło,czy coś.
-Hahahahahahahah.
-Leo,dziękuję że jesteś.
-Nie masz za co. Będę zawsze.
-Wszyscy tak mówili..
~Lena
Zaskoczył mnie. Nie spodziewałam się tego po nim. Wolałabym żebyśmy się tylko przyjaźnili.. Jest kochany,opiekuńczy i w ogóle. Chyba też do niego coś czuję. To jest dziwne. Zawsze myślałam,że przyjaźń damsko-męska istnieje. Pomyliłam się trochę. Nie wiem czy on do mnie czuje,to samo co ja do niego. Może to był tylko taki przyjacielski całus czy coś. Ale z drugiej strony,chyba nie pocałowałby mnie po przyjacielsku w taki sposób. Jak już,to w polik. A może ja się nie znam,sama już nie wiem..
-Zostaniesz tutaj na noc? -zapytałam.
-Pewnie,mogę zostać.
-Dziękuję. Bo wiesz,nadal się boję. Że ona znowu przyjdzie. Przychodzi codziennie,a jak ty jesteś to nie boje się aż tak bardzo.
-Rozumiem. Pewnie,zostanę. Pójdę tylko się przebrać i zaraz wracam.
-Okey.
Po kilku minutach przyszedł Leo. Nie miał na sobie koszulki,zawsze taki śpi. Ale teraz nie czułam do niego tego czegoś co pierwszego dnia. Wtedy to była tylko przyjaźń. A teraz? Sama nie wiem,co mam o tym myśleć.
-Wróciłem. -właśnie zdałam sobie sprawę,że cały czas na niego patrzyłam.
-Widzę.
-Coś nie tak?
-Nie,wszystko ok..
-Na pewno? Nie wyglądasz jakby było.
-Bo ja nie wiem co ja do ciebie czuję. Przyjaźń,czy miłość. To jest straszne..
-Ja też nie wiem,co TY czujesz. Wiem tylko,to co ja czuję..
-A co ty czujesz?
-No wiesz.. Odkąd przyszedłem do twojej klasy,wydawałaś się inna. Przez te kilka lat siedzenia z tobą w ławce,zbliżyliśmy się do siebie. Nie sądzisz?
-Do czego ty zmierzasz?
-No,zakochałem się w tobie..
-Naprawdę? Wiesz,bo ja czuję to samo..
-To fajnie. Idziemy spać?
Nie mogłam zasnąć po tych wyznaniach. Nadal nie wiem czy czuje to samo. Widzę w nim przyjaciela,ale z drugiej strony chyba go kocham. Sama już nie wiem,naprawdę..
-Leo?
-Co? -spytał zaspanym głosem.
-Przepraszam,obudziłam cię?
-No trochę,a o co chodzi?
-Ja ciebie też..
-Ale co?
-Kocham cię idioto.
-Ja ciebie też księżniczko.
-Przepraszam,że nazwałam cię idiotą.
-Spoko,nic się nie stało. Idź może spać co?
-Nie zasnę przez ciebie.
-Przeze mnie?
-Tak. -zaczął mnie łaskotać
-Przestań,bo twoja mama tu przyjdzie.
-No i co?
-Nie no nic. Przecież to całkiem normalne,że leżymy w jednym łóżku i śmiejmy się na cały dom.
-Na pewno nikt nie słyszy.
-Jesteś pewny? Bo ja słyszę,że na dole ktoś jest.
-Pójdę to sprawdzić. To pewnie mama. Udam,że nic tu się nie działo.
-Co masz na myśli? -zrobił minę pedofila i poszedł na dół.
~Leo
Tak jak mówiłem,na dole była mama:
-Co wy tam na górze robicie?
-Nic,a co?
-Na pewno? -zaśmiała się.
-Tak,mamo
-Tylko wiesz,uważaj.
-Maaaamo!
-No co?
-Nie,nic.
-A tak serio,to nie zrań jej. Wiesz ile przeszła.
-Wiem. Chwila.. Czy ty podsłuchiwałaś?
-Nie. To wy tak głośno mówicie.
-Mamoo no.
-Dobra,podsłuchiwałam. Ale to nie było celowe.
-Mhm,ok. Ja idę na górę,dobranoc.
-Dobranoc. A i jutro przyjeżdża Charlie.
-Okey.
Poszedłem na górę. Lena już spała,nie chciałem jej budzić,ale chyba mi nie wyszło:
-Leo?
-Tak,śpij już. Jestem przy tobie.
-To była twoja mama?
-Tak.
-O czym gadaliście?
-O niczym ważnym. Jutro przyjedzie Charlie.
-Ten twój przyjaciel?
-Tak. A teraz chodźmy spać. -Lena wtuliła się we mnie i tak zasnęliśmy. Po chwili usłyszałem krzyki:
-Zostaw mnie! Nie rozumiesz? Nie chcę!
-Lena obudź się,spokojnie. Jestem tutaj.
-Znowu przyszła. Chciała mnie zabrać do siebie..
-Nie ma jej. Śpij spokojnie.-tak przespaliśmy do samego rana. Obudził mnie krzyk mamy,żebym wstał. Lena niech jeszcze śpi,znowu miała ciężką noc. Poszłem się ubrać i ogarnąć. Na dole było już śniadanie. Zjadłem je i poszedłem przed telewizję. Po chwili zeszła Lena,zjadła śniadanie i usiadła obok mnie. Położyła głowę na moim ramieniu:
-A ten Charlie jest fajny?
-Jest tak samo walnięty jak ja.
-Myślisz,że mnie polubi?
-Na pewno cię polubi,ciebie na da się nie lubić.
-Ale wiesz,ze względu na moją przeszłość. On jest taki idealny.
-On też nie ma taty. Polubi cię na pewno,uwierz mi. -dałem jej buziaka w czoło.
-Co oglądamy?-zapytała?
-A co byś chciała?
-Mi obojętnie.
-Okey,to może "The boy"?
-To jest horror..
-No to co,jest dzień. Nic ci się nie stanie.
-No dobra. Ale jak nie będę mogła przez ciebie spać,to śpisz ze mną.
-I tak śpię z tobą.
-Faktycznie hahahha
Kiedy film się skończył poszliśmy się przejść do parku. Trzymaliśmy się za ręce,po chwili przybiegło kilka fanek. Poszłam usiąść na ławce,żeby nie przeszkadzać. Przysiadła się do mnie brunetka,to była Alicja..
-Co tutaj robisz? -zapytałam.
-To co inne fanki. Przyszłam po autograf.
-Mhm,spoko.. Ale z tego co wiem,Leo jest tam..
-Tak,wiem. Słuchaj.. Chciałam cię przeprosić za te wszystkie lata,kiedy ci dokuczałam. Chciałam się pogodzić. -wyciągnęła rękę na zgodę. Podałam jej ją.
-Okey:) -uśmiechnęłam się niepewnie. Przypomniały mi się słowa Leo
"I wrote this song for you to see
 We could've been friends, yeah you and me.."
-Dziękuję,że wybaczyłaś. Ja ci dokuczałam,bo Sara mi kazała.. Ona mówiła,że jak nie będę taka jak ona,to przestanie się ze mną przyjaźnić. Nie miałam innego wyjścia. Nie miałam nikogo.. -pierwszy raz widziałam łzy w jej oczach.. Nie umiałam zostawić tego tak jak jest. Nienawidzę jak ktoś płacze.
-Rozumiem. Nie płacz. Wszystko się ułoży. Jeżeli naprawde chcesz się zmienić,to okey. Możesz na mnie liczyć.. Prześladowałaś mnie tyle lat,ale ja ci wybaczam. Możemy zostać przyjaciółkami,ale musisz wiedzieć że mi będzie trudno ci zaufać.
-Wiem,przepraszam jeszcze raz. I życzę szczęścia tobie i Leo. -przytuliła mnie i odeszła. Zastanawiałam się,czy to na pewno się wydarzyło. Osoba,która tyle lat mi dokuczała,mnie przeprasza. Te przeprosiny były takie szczere.. Widziałam to w jej oczach. Boje się jej zaufać,ale będę próbować. Może coś z tego jeszcze będzie. A Sara niech się pierdoli.
~Leo
Widziałem Lenę na ławce. Rozmawiała z Alicją.. Nie mogłem tam teraz podejść,za dużo fanek mnie otoczyło. Po chwili zauważyłem jak Lena i Alicja się przytulają. Było to co najmniej dziwne. Ale ważne,że Lena jest szczęśliwa. Kiedy dałem wszystkim fankom autografy,zdjęcia poszedłem do Leny. Złapała mnie za rękę i poszliśmy w stronę domu:
-Co chciała Alicja?
-Przeprosiła mnie..
-Alicja? Mówisz serio?
-Tak. Ona chce się zmienić..
-Okey,ale uważaj.
-Dobrze kochanie.
~Alicja
Pokłóciłam się dzisiaj z Sarą. Nie chce być taka jak ona. Lubię Lenę,zawsze ją lubiłam ale musiałam to ukrywać. Nigdy nie chciałam jej dokuczać,ale musiałam. Byłam tak jakby od niej uzależniona. Ale koniec tego. Chcę naprawić wszystkie swoje błędy jakie popełniłam. Chcę się zmienić. Nie chcę być taka jak ona. Nie chcę dokuczać innym. Teraz chcę się zaprzyjaźnić z Leną. Zawsze marzyłam,żeby ona była moją przyjaciółką..
~Lena
Doszliśmy już do domu. Czekaliśmy na Charlie'go. Mam nadzieje,że mnie polubi. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Pani Victoria otworzyła. Do pokoju wszedł wysoki blondyn z niebieskimi oczami. Wyglądał na sympatycznego:
-Cześć,jestem Charlie.
-Tak,wiem. Leo mi opowiadał o tobie. Ja jestem Lena.
-O tobie Leo też opowiadał, haha.
-Ooo,widzę że wy się już zapoznaliście. -po schodach zszedł Leo. -Lena,my musimy jechać do studia. Wrócę jakoś wieczorem. Kocham cię. -pocałował mnie i poszedł.
Po chwili zadzwonił do mnie nieznany numer. Odebrałam:
-Cześć,Lena. -to była Alicja.
-No hej,Alicja? Skąd masz mój numer?
-Znalazłam na twoim facebook'u. Masz może dzisiaj czas?
-W sumie to tak. Nie mam nic innego do roboty. A co?
-Tak sobie myślę,nie wyszłabyś ze mną dzisiaj do kina?
-Jasne. O której i gdzie?
-Przyjdę po ciebie o 14.
-Okey.
Zadzwoniłam do Leo:
-Tak kotku?
-Słuchaj,ja dzisiaj idę z Alicją do kina
-Z Alicją?
-Tak.. Ale spokojnie,będę uważać.
-No dobra,kocham cię. Pa.
-Ja ciebie też,pa. Powodzenia w nagraniach;)
Po skończonej rozmowie poszłam się przebrać,trochę odświeżyć. Zjadłam obiad i powiedziałam Pani Victorii,że wychodzę. O 14 przyszła Alicja i poszłyśmy do kina na "Planetę singli". Było fajnie,ciągle się śmiałyśmy i w ogóle. Alicja to dobra koleżanka,ale nie wiem czy coś z tego będzie. Poszłyśmy potem do niej. Zwierzyła mi się,ale ja jej nie. Nie będę opowiadać nikomu o mojej przeszłości. Odprowadziła mnie potem do domu. Przed wejściem przytuliłyśmy się i Alicja poszła do swojego domu,a ja do swojego. Leo już na mnie czekał:
-I jak było? -przytulił mnie
-Było całkiem.. Fajnie
-To dobrze.
-Też tak sądzę.
-Ja już padam,idziemy spać?
-Oki.
_____________________________________________
Cześć 🙋
To jest chyba najdłuższy rozdział w historii rozdziałów XD Pisałam go dość długo (od godziny 11) i wyszedł mi chyba nawet znośnie. Dużo się wydarzyło, nawrócenie Alicji,wyznania Leny i Leo. Mam nadzieję,że wam się podoba. Komentujcie i w ogóle! :)) Pozdrawiam Julkę i Alicję! Standardowo:
Mój snap zuzixx255
Mój Ig xxzuza_x
Miłych walentynek i ogólnie miłego dnia! <3
~Zuza x

czwartek, 11 lutego 2016

Rozdział 5 "Jutro nie jest zagwarantowane nikomu,ani młodemu ani staremu.Być może,że dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych,których kochasz.."

~Leo
Postanowiłem,że zabiorę Lenę dzisiaj do kina. Musi się trochę rozluźnić,zrelaksować. Może pogadamy tak szczerze,jak wczoraj. Tylko te jej blizny.. Są straszne. Przez taki długi okres czasu mnie przy niej nie było. W chwilach kiedy ona tak bardzo cierpiała,mnie nie było przy niej. Gdybym wcześniej zareagował,może oszczędziłbym jej cierpienia.. Ale najważniejsze,że teraz już wiem wszystko (a przynajmniej większość) o jej życiu.
~Lena
Chciałam dzisiaj odwiedzić mamę. Zobaczyć jak ona się trzyma. Sama nie wiem czemu,czuję do niej taki wielki wstręt,ale z drugiej strony kocham ją. Mam wyrzuty sumienia,że ją tam zostawiłam,ale z drugiej strony zasłużyła sobie na to. Dobrze,że mam Leo. Pierwszy raz od dłuższego czasu czuję,że mam kogoś komu mogę zaufać. Kogoś,kto mnie wysłucha,pocieszy. Kogoś.kto mnie nie odtrącił ze względu na moją rodzinę,przeszłość. Znam go tyle lat,a nigdy nie dostrzegłam w nim przyjaciela. A on przecież tak się starał. Jestem głupia. Miałam go cały czas obok siebie,a odtrącałam go. Zapytam się go,czy pójdzie ze mną do mamy. Boję się tam iść. Tak,boję się własnej matki. Przecież ja jestem straszna. Robię z niej jakiegoś potwora. Chociaż w sumie,ona jest potworem. Przez nią mam te wszystkie blizny i to przez nią mam takie "cudowne" życie. Ludzie mają różne marzenia. Chcą mieć dużo pieniędzy,wille z basenem,samochody.. Co chce ja? Mieć normalną rodzinę. O niczym innym nie marzę. Chcę mieć po prostu tylko rodzinę,która będzie mnie kochała, i na którą będę mogła zawsze liczyć. Nie wymagam aż tak dużo,a mimo to nie mogę tego spełnić.
-Hej,co tam? -w drzwiach pojawił się Leondre
-Wszystko w porządku,a u ciebie?
-Też. Słuchaj.. Nie poszłabyś ze mną do kina?
-Eee... No wiesz,bardzo chętnie. Ale..
-Ale?
-Chciałam dzisiaj iść odwiedzić mamę..
-Po co ty chcesz ją odwiedzać? -po tych słowach łzy napłynęły mi do oczu. Nie powinien tego mówić.
-A ty byś nie odwiedzał własnej matki?
-Jejuu,przepraszam. To nie tak miało zabrzmieć. Chodziło mi,że ona ci tyle przykrości sprawiła,a ty nadal się o nią starasz.
-Bo wiesz.. To jest tak jak z oddychaniem. Oddychasz,chociaż wiesz że umrzesz. I tu jest tak samo. Odwiedzam ją,chociaż wiem że nigdy się nie zmieni. -czemu ja jestem taka słaba? Znowu płacze..
-Heej.. Nie płacz. Co prawda,ona się już pewnie nie zmieni. Ale teraz masz mnie. Ja cię nie zostawię. Będę z tobą do końca.
-Dziękuję,jesteś najlepszym przyjacielem. -dałam mu buziaka w policzek. Dziwnie się poczułam..
-To było słodkie.
-Nie prawda.
-Tak. A zmieniając temat. Mam iść z tobą do twojej mamy?
-Chciałam cię właśnie o to spytać,ale nie wiedziałam jak. Nie chcę się narzucać. Bo może masz plany na popołudnie
-No teraz już mam -teraz on dał mi buziaka w policzek i poszedł.
~Leo
To było słodkie kiedy nazwała mnie najlepszym przyjacielem. A potem pocałowała w policzek. Dziwne uczucie. Bardzo. Nigdy się tak nie czułem. Cieszę się,że nareszcie nazwała mnie przyjacielem. To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Ona nawet sobie nie wyobraża jak wiele. Nie popieram tego,że chce odwiedzić swoją mamę. Ale skoro jej to sprawi przyjemność,to z nią pójdę. Mam tylko nadzieję,że jej mama nie zrobi kolejnej awantury. Boję się,że Lena tego nie wytrzyma. Też bym nie wytrzymał. Zszedłem na dół zrobić sobie coś do jedzenia (to co,że przed chwilą był obiad XD). Po chwili po schodach zeszła Lena. Była już gotowa.
~Lena
Kiedy Leo wyszedł,poszłam do łazienki i przebrałam się. Gotowa zeszłam na dół. Zauważyłam Leo,jak robił sobie chleb. Nie wierzę. Przed chwilą był obiad, a on znowu je. Ale on ma duży żołądek..
-Jestem gotowa. -oznajmiłam
-Ok,zaraz idziemy.
-A ty znowu jesz?
-No co? Jestem głodny no. Nie oceniaj mnie.
-No spoko,nie będę hahaha
Po chwili staliśmy już przed moim domem. Nie wiedziałam czy mam tam wchodzić,czy nie. Bałam się co tam zastanę. Wahałam się. Wejść czy nie wejść.. Leo chyba to zauważył:
-Wchodzimy?
-Chyba tak. -niepewnie przekręciłam klamkę w drzwiach. Mama leżała na kanapie. Wokół pełno butelek. Ale chwila.. Ona się nie ruszała. Zaczęłam panikować. Podbiegłam do niej. Krzyczałam,żeby się obudziła. Sprawdziłam puls. Nie wyczuwałam go:
-Leo! Zadzwoń po karetkę!
-Już dzwonię.
Leo zadzwonił,a ja usiadłam obok mamy. Na stoliku leżała kartka,list. Wzięłam ją do ręki:
Kochana córeczko.
Jeżeli to czytasz,to mnie pewnie już nie ma. Przepraszam,że przeze mnie tak cierpiałaś. To nie tak miało wyglądać. Po odejściu taty miałyśmy być normalną rodziną. Ale potem wpadłam w ten nałóg. Przepraszam,że nie dałam ci tego wszystkiego,co mają inne dziewczyny w twoim wieku. Przepraszam,że wszystkie pieniądze zabierałam do siebie. Przepraszam,że w ogóle się tobą nie interesowałam. Tak bardzo cię za wszystko przepraszam. Mam nadzieję,że kiedyś mi wybaczysz. Trzymaj się i pamiętaj,że jestem cały czas obok ciebie. Patrzę na ciebie z góry.
Kocham cię,
Mama x
Po chwili przyjechała karetka,powiedzieli że już za późno. Zaczęłam głośno płakać.
-Nie płacz. Teraz nie będziesz cierpieć ani ty,ani twoja mama.
-Jak możesz tak w ogóle mówić?! To była moja mama,a ty mówisz,że"teraz nie będę cierpieć"?! -nie wytrzymałam,wybiegłam z płaczem z domu. Pobiegłam w moje ulubione miejsce-staw. Zawsze kiedy było mi smutno przychodziłam tutaj. Mogłam tu w spokoju pomyśleć,popłakać. I miałam pewność,że nikt mnie tutaj nie znajdzie. Myślałam,że on jest inny. Na początku był taki kochany,ja się przed nim otworzyłam. Wiedziałam,że nie powinnam mu mówić. Nie wiem co mnie podkusiło. Tymi słowami przekreślił między nami wszystko.
~Leo
Ja pierdole,jaki idiota ze mnie. Jej mama właśnie umarła,a ja jej z takim czymś wyjeżdżam. Jestem głupi. Wybiegła właśnie z domu. Nie wiem gdzie mam jej szukać. Nie znam jej na tyle dobrze,żeby wiedzieć gdzie mogła pójść. Mam nadzieję,że nie zrobi czegoś głupiego. Ja naprawdę nie chciałem żeby to tak zabrzmiało. Ona naprawde jest dla mnie ważna,a ja to tak zniszczyłem. Mam nadzieje,że nic sobie nie zrobi. Poszedłem jej szukać..
~Lena
Siedzę tutaj już 2 godziny i płacze. Trzymam w dłoniach list od mamy. Nie mogę uwierzyć,że jej już nie ma. I jeszcze Leo.. Był moim najlepszym przyjacielem. Wykorzystał to,że mu zaufałam. Tak po prostu zniszczył wszystko. Właśnie uświadomiłam sobie,że nie mam dokąd wrócić. Do Leo nie mam zamiaru,a do mojego domu nie wrócę. Za dużo wspomnień. Nie dam rady. Po chwili usłyszałam czyjeś kroki. Nie odwróciłam się. Mógł to być pies. A nawet jak nie,to mnie to nie obchodzi. Jak jakiś morderca czy coś,to przynajmniej oszczędzi mi cierpienia. Zza drzew wyszedł nie kto inny jak Leo. Chciałam do niego podbiec i mocno przytulić,ale przypomniało mi się co powiedział. Po co on tu przyszedł?
-Lena?
-Nie.
-Przecież wiem,że to ty.
-Skoro wiesz,to po co pytasz?
-Ehh.. Jeszcze się gniewasz?
-A jak mam się nie gniewać? Wykorzystałeś to,że ci zaufałam. Zniszczyłeś wszystko.
-Przepraszam. To nie miało tak zabrzmieć.
-Ale zabrzmiało..
-Chodź do domu,już późno.
-Nie chcę..
-Musisz. Nie będziesz tutaj siedziała całą noc.
-Będę.
-To w takim razie ja z tobą.
Ale on jest upierdliwy,Jezu... Zrobiło mi się zimno. Mam nadzieję,że tego nie zauważył.
-Zimno ci?
-Nie.
-Widzę,że tak. Masz moją bluzę.
-A ty? Będzie ci zimno.
-No to co.
-Jezu.. Dobra,chodźmy do domu. Jak się przeziębisz,to nie chce mieć cię ma sumieniu.
Po chwili byliśmy przed jego domem. Weszliśmy i poszliśmy na górę. Ja poszłam się wykąpać,a Leo do swojego pokoju. Kiedy wyszłam nie było go na moim łóżku. Wiem,że to dziwnie zabrzmi. Ale bardzo chciałam,żeby był teraz obok mnie. Wiem.. Popsuł wszystko. Ale mam teraz tylko jego.
~Leo
Mam nadzieję,że Lena mi kiedyś wybaczy. Bardzo mi na niej zależy. Nie powinna być teraz sama. Powinienem do niej pójść,ale ona mnie nienawidzi. Ehh... Mimo moich czarnych myśli,poszedłem do niej. Siedziała na łóżku i płakała..
_____________________________________________
Heloł it's mi <3
Co u was? Jak wam minął tydzień? Mi nawet spoko. Ten tydzień dużo kombinowałam,wymyślałam i w ogóle. Nie wiem jaki jest ten rozdział,pisało mi się dobrze. Nie należy do najdłuższych,ale ważne że jest x
Pozdrawiam LPBW,Julkę i Alicję oraz wstrętna Ole. Słyszeliście nowy cover BAM? Jest genialny. Zakochałam się w nim *-*
Pierwszy blog: www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Mój instagram xxzuza_x
Mój snapchat zuzixx255
Miłej nocy/dnia ❤
~Zuza x