niedziela, 28 lutego 2016

Rozdział 9. "I bądź tu mądry,synchronizuj dwa serca,bo to co cię uskrzydla potrafi być jak morderca.."

~Leo
Zadzwoniłem po karetkę. Bardzo się martwiłem,mimo że z Alicją w sumie nie gadam,a z Leną już nie jestem. Ale ja ją kocham nadal. To bardzo boli,widząc twoją najbliższą w sumie osobę,która umiera.. Kiedy przyjechała karetka,nie pozwolili mi jechać z nimi. Stwierdzili tylko,że dziewczyny są w bardzo ciężkim stanie. I pojechali do szpitala. A ja stałem tak na środku chodnika,wieczorem,gapiąc się w plamę krwi widniejącą na nim. Heh,i pomyśleć że teraz mogę stracić ją na zawsze. Wtedy już jej nie odzyskam. Nie ma we mnie teraz żadnych emocji. Idę przed siebie zastanawiając się nad swoim życiem. Nic dla mnie nie istnieje,tak jakby umarłem w sobie. Widzę już mój dom,ale czy na pewno chce tam wracać? Nie mam innego wyjścia. Wszyscy już śpią,nikt nie zauważył że nie wróciłem na noc. Ale przecież kogo to obchodzi.. Nie chce mi się spać,chce jechać do Leny. Jest już 3 nad ranem,ale wątpię żeby jakikolwiek autobus jechał teraz do szpitala. Musze poczekać do rana,ale i tak nie zasnę.
~Lena
Nie wiem co się dzieje. Nic nie czuję,nic nie widzę. Czyli tak wygląda śmierć? Widzę tylko białe światło. Przecież to nie może być śmierć! Nie zdążyłam się z nikim pożegnać. W dodatku jestem pokłócona z Leo. Nie wiem już sama co się ze mną dzieje. Niby leżę,ale nic nie czuję ani nie słyszę. Taka pustka.
~Leo
Siedzę już w autobusie i jadę w kierunku szpitala. Boję się cholernie co tam zastanę. A co jak ona nie żyje? Co prawda,to było tylko pobicie. Ale tyle krwi straciły. W dodatku dostały ciosy w głowę i brzuch czyli miejsca,gdzie najczęściej kończy się śmiercią. Tak cholernie się boję.. Przecież ona nie może mnie teraz zostawić. Dojechałem już na miejsce. Wybiegłem z pojazdu i skierowałem się do budynku. W recepcji zapytałem o Lenę i Alicję, oczywiście wpuszczają tylko rodzinę. Skłamałem że jestem bratem i mnie wpuścili. Wjechałem windą na odpowiednie piętro. Widziałem wiele pokoi,ale w tym jednym była Lena. Obok niej leżał ktoś zakryty białym prześcieradłem. Przeraziłem się tego. Kto to może być? Po chwili do sali wszedł lekarz:
-Co z nimi?
-Nimi?
-Alicja i Lena. Przyjechały niedawno.
-Ach,tak. Z Leną wszystko już w porządku. Czekamy aż się obudzi.
-A Alicja?
-Alicja miała bardzo rozległe obrażenia..
-I co z nią?
-Ona nie żyje. Bardzo mi przykro. Kiedy tamci ludzie chcieli pobić Lenę,to Alicja rzuciła się. To uratowało życie Lenie,ale niestety Alicja tego nie przeżyła. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy.
Po tych słowach mnie zamurowało. Nie miałem z nią jakiegoś mega dobrego kontaktu,prawie w ogóle. Ale ostatnio Charlie mi się zwierzał,że to jego była dziewczyna i nadal ją kocha. A z tego co wiem,to Alicja nadal kochała Charliego. I to wszystko tak nagle zniknęło. Pomyśleć,że możemy znać kogoś,widywać się z tym kimś codziennie,a przyjdzie taki dzień że ten ktoś nagle odejdzie. Tak po prostu zniknie. Przecież to była przyjaciółka Leny. Jak ona teraz sobie poradzi? Mnie nienawidzi,a poza mną nie ma nikogo. I Lena przeżyje dzięki Alicji.. Jak ja mam jej podziękować skoro jej już nie ma? A co do Klaudii to zabije ją. Przez nią Alicja nie żyje,a Lena jest w ciężkim stanie..
~Lena
Czułam kogoś obecność i to było bardzo dziwne. Słyszałam czyjeś głosy i imię"Alicja". Powoli wszystko sobie przypominałam,moja świadomość powracała. Zaczynałam otwierać oczy i chyba mi się udało. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy,to był Leo. Był taki słodki. Miał głowę schowaną w ręce. Obok mnie leżał ktoś,przykryty białym prześcieradłem. Pewnie umarł. Ehh,szkoda mi jego znajomych i rodziny. Spojrzałam na Leo,a on na mnie. Po chwili rzucił się na mnie.
Ledwo mówił,był roztrzęsiony i zdenerwowany.
~Leo
Lena się obudziła. Rzuciłem się na nią:
-Przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam. Za wszystko. Za twoje blizny,za to że przeze mnie cię pobili,za to że cierpiałaś.
-Leo,jak to pobili mnie przez ciebie?
-To Klaudia. Ona chciała się na tobie zemścić za to,że ja nie chciałem z nią być.
-Czyli to prawda,że to tylko fanka?
-Tak,naprawdę to tylko fanka. Nic dla mnie nie znaczy. Kocham tylko ciebie.
-Okey,wybaczam ci. Kocham cię najbardziej na świecie,ale to jest twoja ostatnia szansa. Nie zmarnuj jej.
-Nie zmarnuje,obiecuje..
-A co z Alicją? Gdzie jest? -zapytała po chwili. W mojej głowie kłębiły się pytania czy powiedzieć jej czy nie. Nie chcę żeby ona teraz cierpiała. Nie może. Ale co mam powiedzieć? Że Alicja już wyszła i jest w domu? Że ona jest na innym oddziale? Nie mogę. Muszę powiedzieć prawdę,chociaż będzie ona bolesna. Nawet bardzo.
-Leo?! Gdzie Alicja?
-Ona.. Ona
-Ona co?
-Ona nie żyje.
-Co? Jak to? To niemożliwe? Dlaczego? -łzy zaczęły lecieć po jej twarzy strumieniami. Nie mogła tego opanować. A ja? Byłem bezsilny. Nie wiedziałem jak mam jej pomóc i to mnie wykańczało. Przytuliłem ją,ale nie odwzajemniła tego. Patrzyła w sufit,łzy nie chciały odpuścić i powtarzała tylko "dlaczego nie ja" "dlaczego ona"..
-Ona uratowała ci życie.
-Co mi z tego życia,skoro jej nie ma? Zrobiła mi to samo co Martyna! To ona leży tu obok,prawda?
-Tak,ale.. To nie twoja wina. Ona rzuciła się na nich by ratować ci życie. To przeze mnie jej tu nie ma. Gdyby nie Klaudia,to nie cierpiałabyś teraz. Chyba lepiej będzie jak odejdę. Nie chcę,żebyś więcej cierpiała.
-Nie,Leo. Błagam nie odchodź. Nie poradzę sobie bez ciebie! Jesteś wszystkim co mi pozostało. Błagam cię! -była cała zapłakana,ledwo co mówiła. Nie mogę jej teraz zostawić. Po prostu nie mogę.
-Spokojnie,jestem przy tobie. Nie zostawię cię.
~Lena
To nie może być prawda. Przez te kilka dni zbliżyliśmy się z Alicją do siebie. Ona mi pomogła w tych najtrudniejszych chwilach. Była jak taka druga Martyna,mimo że tak bardzo mnie raniła na początku. Ale się zmieniła i to najważniejsze. A teraz? Znowu zostałam sama. Kolejny raz straciłam ważną osobę. Ja nie wiem jak ja zniosę teraz to wszystko. Chce wrócić już do domu,zamknąć się w pokoju i nie odzywać do nikogo. Chcę po prostu pobyć sama,ale nie chcę odtrącać Leo. On się tak stara i w ogóle,a ja zachowuje się jak egoistka. Muszę jakoś dać sobie radę.. Patrzę w sufit,czuje się tak samo jak wtedy kiedy straciłam Leo. Ta sama pyska w sercu,to wszystko.. Teraz robi się takie jakieś trudniejsze.. Mogłam ja zginąć zamiast niej.
~Leo
Nie jest z nią teraz najlepiej. Ale co ja mam zrobić? Nie wiem jak ona się czuje,nie wiem jak jej pomóc. To jest trudne.
-Idę po picie. Chcesz coś? -zapytałem
-Nie,dzięki. -jej głos stał się inny. Teraz jest wypełniony bólem i cierpieniem..
Podszedłem po wodę. Nie wiem jak wyglądałem,ale mało mnie to obchodzi. Nikt nie zwraca na mnie uwagi,każdy płacze. Każdy stracił tutaj kogoś,na kim mu bardzo zależało. Szpital kojarzy mi się zawsze ze śmiercią. Z bólem,cierpieniem,z tym najgorszym. Zawsze dawałem takie skojarzenia do pojęcia "szpital",bo zawsze tak mi się wydawało. Nadal tak uważam. Szpital to miejsce,w którym nie każdy dostane od życia drugą szansę. Czasem po prostu musi odejść. I tyle. Wziąłem wodę i poszedłem do pokoju Leny. Zasnęła. Zostawiłem jej wodę,mimo że nie chciała i poszedłem. Nie wiedziałem dokąd,po co i dla kogo. Chciałem po prostu przemyśleć wszystko. Jak się musi teraz czuć Lena? Jak ja bym się czuł tracąc ją? Te pytania nie dawały mi spokoju. Krążyły w mojej głowie i nie chciały wyjść. Doszedłem do domu Klaudii. Nie wiem jakim cudem,po co. Po prostu zapukałem. Otworzyła mi:
-Hej,jak tam Leną? Wszystko dobrze? Słyszałam że trafiła do szpitala razem z koleżanką? Wszystko z nimi w porządku?-mówiła to z takim sarkazmem że myślałem że ją tam zabije. Niestety,mama wychowała mnie że kobiet się nie bije i tego się trzymam.
-Lena jest w ciężkim stanie,a jej koleżanka... Nie żyje. Jesteś z siebie zadowolona? Przez ciebie jej rodzina cierpi,Lena teraz cierpi. Co chciałaś tym osiągnąć? Aż tak bardzo lubisz oglądać cierpienie innych? Daje ci to coś? No słucham,kurwa. Daje? Widocznie nie wiesz jak się teraz muszą czuć ci wszyscy ludzie,jej bliscy. Nie wiesz tego,bo ty po prostu nie masz serca. Ranisz innych,niszcząc ich. Tylko tyle mam ci do powiedzenia. Dziękuje i żegnam. A i jeszcze jedno. To nie koniec. Obiecuje ci,że pożałujesz tego co zrobiłaś. Ty i twoi koledzy. Wy wszyscy będziecie cierpieć. Będziecie wyć z bólu!!
-Leo,ja.. Nie wiem co powiedzieć. Przepraszam -rozpłakała się. Miałem to gdzieś. Niech cierpi. Niech cierpi tak jak jeszcze nigdy. Niech wie co czują inni. Spojrzałem tylko na nią i poszedłem w stronę szpitala.
_____________________________________________
Hej wszystkim! Jak tam u was? Co sadzicie o rozdziale?Alice,błagam nie bij mnie za to.. Tak planowałam już od dawna i musiałam coś zmienić w tym ff. Wiem,że znowu tak smutno i w ogóle. Ale w życiu też nie zawsze jest wesoło. Czasami musi być źle,żeby potem było lepiej i nic na to nie poradzimy. Tak bardzo chcieliście rozdział,to macie. Mam nadzieję,że wam się podoba. Wasza opinia wiele znaczy <3 dziękuję za przeczytanie. Pozdrawiam Zuzię,Sandrę,Alicje,Julkę,Piwcia,Orke i #sukiteam. To chyba tyle.
Standardowo komentujcie i w ogóle❤
Instagram xxzuza_x
Snapchat zuzixx255
Twitter zuzixx25
Ask do pytań www.ask.fm/bamcalemojezycie
Mój pierwszy blog www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Pamiętnik www.nevergiveupbealonetoday.blogspot.com
Zachęcam do komentowania i kocham was!!
~Zuza ❤❤
"I zostaną po nas tylko miliardy zgaśniętych zniczy.."

czwartek, 25 lutego 2016

Rozdział 8 "Przywiązanie jest złe. Przywiązanie prowadzi do cierpienia.."

~Leo
Nie spałem całą noc. Postanowiłem że i tak nie zasnę,więc około 6 wstałem. Muszę to wszystko jakoś odkręcić,ale nie wiem jak. I tu zaczynają się schody. Ona mnie nie chce znać,chociaż nie zna prawdy. A to wszystko wina Klaudii. Nienawidzę jej. Muszę się z nią dzisiaj spotkać i wyjaśnić kilka spraw. Napisałem jej sms'a :
Do:Klaudia
Możemy się dzisiaj spotkać? Chodzi o wyjaśnienie kilku spraw. Nie rób sobie nadziei.
I poszedłem na górę. Najpierw przebrałem się w coś normalnego,a potem zjadłem śniadanie. Mama była już pracy. Chciałem się odstresować,więc wziąłem deskę i poszedłem do skateparku. Na niskiej rampie siedziała brunetka. Postanowiłem podejść,bo wyglądała jakby płakała. Z daleka kogoś mi przypominała,ale kogo..?
~Alicja
Lena jeszcze śpi. Cieszę się że mi zaufała,ale boję się,że to zniszczę. Zawsze wszystko psuje. Mam nadzieję,że tym razem jej nie zawiodę. Zrobię wszystko,żeby tylko było dobrze. Było coś po 7. Ubrałam się i zeszłam na dół. Moja mama zrobiła nam śniadanie. Zaniosłam jej porcje na górę,a sama wzięłam torbę,telefon i kilka rzeczy. Spojrzałam na leżącą w kącie deskę. Tyle wspomnień,hehe. Zawsze miałam sentyment do tej deskorolki,aż nie wydarzyło się to,co się wydarzyło.. Ona mi tyle przypomina,za dużo.. Coś jednak mnie do niej ciągnęło. Taka jakby podświadomość mówiła mi,żebym ją wzięła. Ale z drugiej strony bałam się,że wrócą wspomnienia. Wspomnienia,których tak nienawidzę,przez które wylałam zbyt wiele łez. Stałam tak na środku domu zastanawiając się czy wsiąść ja czy nie. Z drugiej strony jest sobota,nikogo pewnie nie będzie w skateparku. Wzięłam ją i poszłam. Po kilku minutach,gdy byłam już na miejscu zauważyłam moją rampę. Rampę wspomnień. Wczołgałam się na nią,wyjęłam słuchawki. Jak na złość włączyła się akurat ta piosenka.. Ta piosenka,której słuchaliśmy razem w tym miejscu. Momentalnie do moich oczu napłynęły łzy i pokazało się wszystko: Moja pierwsza jazda na desce,jak ON mnie złapał. To tutaj był nasz pierwszy pocałunek. Co mnie w nim urzekło ? Chyba jego blond włosy i te cudowne błękitne oczy jakich nie miał nikt. To on mnie pocieszał,kiedy miałam dosyć Sary i to dzięki niemu się uśmiechałam. A potem? Uczucie między nami się wypaliło. Coraz częściej się kłóciliśmy. Nie mogliśmy dojść do żadnego porozumienia. Ze wszystkiego potrafił zrobić kłótnie. Mimo to,ja kocham go nadal. Mam nadzieje,że Lena i Leo się pogodzą. Chce dla niej jak najlepiej i nie chcę żeby cierpiała tak jak ja teraz. W torebce miałam paczkę papierosów. Nie paliłam nałogowo. Tylko czasami,jak nie dawałam rady. Jedni dużo płaczą,inni się tną. A ja jak sobie nie radzę to palę.. Takie już przyzwyczajenie,ale nie uzależnienie. Jeszcze kilka łez spłynęło po moim policzku,kiedy poczułam na swoich plecach czyjąś dłoń:
-Alicja? -emm,tak to Leo. Jeszcze tego mi tu brakowało..
-Leo? Co ty tu robisz?
-No miałem zamiar pojeździć na desce,ale zauważyłem że płaczesz więc podeszłem.
-Ty też nie wyglądasz najlepiej. Czemu zniszczyłeś wszystko pomiędzy tobą a Leną?
-Nie rozumiesz.. To nie jest tak. Klaudia to nawiedzona fanka,która nie daje mi spokoju. Nęka mnie odkąd staliśmy się sławni.
-Czemu jej tego nie powiedziałeś?
Patrzał się w pustą przestrzeń przed nami,jakby miał zobaczyć tam za chwilę odpowiedź na moje pytanie. Nie odpowiadał dłuższą chwilę,aż w końcu się odezwał:
-Jak miałem jej to powiedzieć? Nie zdążyłem. Kiedy się obudziłem,jej już nie było. Nie zdążyłem nawet jej niczego wytłumaczyć. I teraz straciłem ją na zawsze -miał zaszklone oczy,co dziwnie wyglądało.
-A ona przez ciebie płakała pół nocy. Ona cię naprawdę kochała. Przez te pół nocy obwiniała się,mówiła że wiedziała że tak będzie. Powiedziała jeszcze,że nie dziwi ci się że ja zostawiłeś i jeszcze że jest brzydka,gruba,z bliznami..
-A ona się wczoraj przeze mnie...
-Tak. Zobaczyłam to dopiero rano. Miała czerwoną plamę na bluzie. Ja musiałam już spać w tym czasie. Nie zdążyłam jej powstrzymać. Dobrze wiesz,jaka ona jest wrażliwa. Ona dała ci drugą szansę a ty to zniszczyłeś. Znowu. Ona teraz przez ciebie cierpi,Leo. Te świeże blizny ma przez ciebie. Bo ona cię nadal kocha..
-Też ją kocham.. Ale nie wiem jak ja mam ją odzyskać.. Ona mnie teraz nie chce znać.. Jestem skończonym idiotą.
-Nie jesteś,spokojnie. Pomogę ci.
-Dziękuję. -lekko się uśmiechnął. -A ty dlaczego płakałaś?
-Eee,to nie ważne. Po prostu przerosły mnie wspomnienia i tyle. Nie chcę o tym gadać,musze już iść. Cześć.
-Ok,pa.
Poszłam do domu. Nie chciałam mu o tym opowiadać. Wiedziałam,że nie zrozumiałby mnie. W końcu to jego przyjaciel. To wiadome,że nie uwierzyłby mi,tylko jemu.. Poszłam na górę. Lena leżała na łóżku i patrzyła przed siebie. Tak samo jak Leo. Ta pusta przestrzeń przed nimi,w której tylko oni wiedzieli co widzą. Ich mały świat. Łzy płynęły po jej twarzy. Podeszłam i przytuliłam ją.
-Dlaczego on mnie zostawił? W czym ja nie jestem taka jak ona? Jestem brzydka,wiem. Ale dlaczego on robił mi nadzieje. Skoro nie chciał ze mną być,to po co zaczynał? Ja naprawdę zrobiłam sobie nadzieje,kochałam go i kocham nadal.
-On ciebie też. Rozmawiałam z nim niedawno. Powiedział mi,że Klaudia to tylko fanka która nęka go odkąd stał się sławny..
-To czemu mi o tym nie powiedział?
-Nie zdążył ci nic wytłumaczyć. Kiedy on się obudził,to ciebie już nie było.
-To brzmi jak wymyślona na poczekaniu historyjka do taniego romansidła.
-Wiesz co,według mnie powinniście się spotkać i porozmawiać tylko we dwoje.
-Nie chcę.
-Widzisz? Odtrącasz go od siebie. Przecież ty go kochasz. Nie chcesz tego skończyć tak naprawdę. To twoja podświadomość ci tak karze. A co mówi twoje serce? Żebyś dała mu jeszcze jedną szansę..
-Kocham go.. Ale on nie zasługuje już na drugą szansę. Wykorzystał dwie. Zrobił to za pierwszym razem,zrobi znowu. Może nie z Klaudią,ale z inną..
-Możliwe,ale..
-Ale co?
-Już nic.. Po prostu on się o ciebie bardzo stara. Chce do ciebie wrócić. A zresztą nieważne. Chcesz coś do picia?
-Wiem,ale ja nie potrafię mu znowu zaufać.. Może być woda,dzięki. -krzywo się uśmiechnęła,a ja poszłam po wodę. Wzięłam z salonu jakiś film,lody i poszłam do Leny. Należy nam się jakiś porządny dzień tylko dla nas.
~Leo
Siedziałem tam jeszcze przez chwilę,po czym przypomniało mi się spotkanie z Klaudią. Nie chciałem na nie iść,ono i tak nic już nie zmieni. Muszę to odwołać:
Do:Klaudia
Jednak coś mi wypadło. Przepraszam.
Po chwili otrzymałem odpowiedź:
Od:Klaudia
Znowu spotykasz się z tą lafiryndą? Obiecuję ci,że ona pożałuje. Lepiej pilnuj tej swojej Lenki,żeby przypadkiem jej się coś nie stało. Buzi:*
Byłem zdenerwowany i wkurzony. Jak ona śmie wyzywać moją (już nie moją,ehh) Lene?
Do:Klaudia
Nie masz prawa tak na nią mówić suko! Tknij ją,a obiecuję ci że ty pożałujesz!
Od:Klaudia
Czy ty mi grozisz?
Do:Klaudia
Mógłbym spytać o to samo. Ja cię tylko ostrzegam:)
Nie dostałem odpowiedzi. Bałem się o Lene,bo wiedziałem do czego Klaudia jest zdolna.. Ale teraz nie mogę do niej iść. Nie mogę jej przytulić. Nie mogę nic. Muszę dać jej czas. Postanowiłem przejść się do parku..
~Klaudia
Hahahah,Leo chyba jeszcze nie wie do czego jestem zdolna. Wykonałam kilka telefonów i moja ekipa była gotowa. Teraz tylko czekać aż wyjdzie z domu i te jej śliczną mordkę jej obijemy. Nie mogę się już doczekać. Moi ludzie chodzą już po mieście i czają się na nią. Teraz tylko czekać. A jak dobrze pójdzie to te jej koleżaneczkę też załatwimy.
~Lena
Boję się dawać mu kolejną szansę. Dałam mu już dwie,dla mnie to za wiele. Obejrzałam z Alicją film. Chciałyśmy zrobić kolację,ale nie było potrzebnych składników. Poszłyśmy na zakupy. Po kilku minutach weszłyśmy do supermarketu. Ja poszłam po warzywa,a Alicja po jogurt i przyprawy. Spotkałyśmy się przy kasie. Zapłaciłyśmy za zakupy i wyszyłyśmy ze sklepu. Żeby dojść do domu,trzeba przejść przez park. Usłyszałyśmy czyjeś kroki więc przyśpieszyłyśmy. Po chwili ten ktoś,a nawet kilku ktosiów zaczęło za nami biec. Mieli kominiarki nie wiedziałam kto to. Potem poczułam tylko straszny ból w okolicach głowy i brzucha,stęk Alicji i śmiechy tamtych ludzi. Potem straciłam chyba przytomność.
~Leo
Gdy szedłem tak myśląc nad sensem życia usłyszałem krzyki. Znajomy mi głos. Pobiegłem w tamtą stronę.  Zobaczyłem trzech uciekających ludzi oraz leżące na chodniku Alicję i Lenę. Obok nich leżały porozwalane zakupy. Podbiegłem do nich,sprawdziłem puls. Byłem przerażony. Zadzwoniłem po pogotowie..
_____________________________________________
Dobry wieczór skarby ❤ Na początku chciałam przeprosić za to,że rozdziału nie było tak długo (ostatni post był 17 lutego),ale nie mogłam się w sobie zebrać do pisania. Miałam teraz kilka problemów,naukę.. Nie miałam tak jakoś weny. Ale teraz już jestem,wróciłam do was z takim oto rozdziałem ❤ Co sądzicie o takim obrocie spraw? Tak wiem,znowu Drama Time,ale no przepraszam XD Musiałam to zrobić. Co sądzicie o zachowaniu Klaudii? Wierzycie w przemianę Alicji? Czy Lena i Alicja przeżyją? Koniecznie komentujcie! ❤❤
Pozdrawiam jeszcze konfe #sukiteam,Zuzie,Sandrę,Julkę,Alicję i Martynę oraz Szymona (dziękuję za przegadanie ze mną prawie 2 godzin XD) to chyba tyle. Tutaj macie:
Mój pierwszy blog: www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Mój instagram: xxzuza_x
Mój snapchat: zuzixx255
Mój Twitter: Zuzixx25
Tu możecie zadawać pytania na każdy temat. Jeżeli pytanie jest skierowane do mnie to piszcie przed pytaniem *Zuza* : www.ask.fm/bamcalemojezycie
Miłej nocy kochani!

środa, 17 lutego 2016

Rozdział 7 "Noc to taka pora ,w której każda zraniona dusza wspomina,płacze,chce lepsze jutro. Noc jest dla tych,których zniszczyło życie .."

~Lena
O dziwo,dzisiaj przespałam całą noc. Obudziłam się około 6,nie mogłam już zasnąć. Leo jest spał. Był taki słodki,hehe. W sumie,to cieszę się,że zostaliśmy razem. To pewnie sprawa Martyny,jestem pewna. Skoro Leo jeszcze spał,postanowiłam go nie budzić. Podeszłam do szafy po świeże ciuchy. Po chwili telefon chłopaka zawibrował. Pomyślałam,że to fanki albo coś. Nie chciałam czytać jego sms'ów. Ufam mu. Przysiadłam jeszcze na chwilę na łóżku,żeby popatrzeć jak śpi. Jego telefon nie przestawał wibrować. Postanowiłam sprawdzić:
Od:Klaudia <3
Widzimy się dzisiaj? Stęskniłam się za tobą. Kocham cię,misiaczku x
Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Może to fanka? Ale z drugiej strony nie spotykałby się z fanką.. Poza tym,przy jej imieniu jest serduszko.. Czy on mnie zdradza? Przecież chodzimy ze sobą dopiero jeden dzień! Chyba,że jest ze mną i z nią jednocześnie... Kilka łez spłynęło mi po policzku. Naprawdę myślałam,że coś z tego będzie. Odłożyłam jego telefon i poszłam się ubrać. W łazience rozpłakałam się na dobre,ale po cichu. Tak żeby nikt nie słyszał. Byłam zła na samą siebie,że mu zaufałam. Wiedziałam,że tak będzie. Po prostu wiedziałam. Kolejny raz mu zaufałam. Co prawda nie jesteśmy razem,nie byliśmy nawet. Jeden pocałunek,a ja wyobrażam sobie nie wiadomo co. Zapomniałam o tym,że ja nigdy nie będę miała szczęścia. Wzięłam swoją torbę,telefon i trochę ciuchów. Postanowiłam iść nad staw,a potem do swojego domu. Muszę zacząć wszystko od nowa. Bez niego. Tak jak zawsze..Sama. Dawałam sobie radę,a teraz nie dam? Nie mam już nikogo,ale trudno. Chwila,chwila a Alicja? Niee,nie powiem jej o moich problemach,nie mogę.. Zeszłam na dół i niezauważona wyszłam z domu.
~Leo
Obudziłem się. Leny już nie było. Nie dziwie się,jest 12. Ona pewnie wstała wcześniej i jest na dole. Poszedłem się ubrać,po drodze zgarnąłem swój telefon. Widniały na nim 6 sms.. Kurde,pewnie znowu Klaudia. Ta dziewczyna nie daje mi spokoju od czasu kiedy staliśmy się sławni.. Traktuje ją jak fankę,a ona myśli że coś z tego będzie. Jest fajną dziewczyną,ale dla mnie liczy się tylko Lena. Tyle czasu czekałem,aż w końcu będzie moja. Gdy zeszłem na dół,w kuchni siedziała tylko moja mama:
-Mamo,gdzie Lena?
-A nie ma jej na górze?
-No nie.. Myślałem,że przyszła na śniadanie.
-Nie,nie było jej. Może poszła się przejść?
-Pewnie tak. -no nie powiem,trochę się zmartwiłem. Wziąłem śniadanie ze sobą na górę i usiadłem przed telewizorem. Nie wiem czemu,ale czułem że coś jest nie tak. Z szafy zniknęło więcej ciuchów,niż są potrzebne na jeden dzień. Tak samo kosmetyki,też ich nie ma. Nie wiem co tu się dzieje,ale naprawde zaczynam się niepokoić.
~Lena
Wyszłam z domu i skierowałam się w stronę stawu. Ludzie patrzyli na mnie,ale nie obchodziło mnie to. Miałam cały zmyty makijaż,ogólnie wyglądałam na potwór. Nie dziwię się,że ludzie patrzą na mnie jak na upiora. Gdy dochodziłam nad staw,wstąpiłam do spożywczego po coś do jedzenia. Zjadłam to co sobie kupiłam i przysiadłam pod moim ulubionym drzewem. Miałam dość. Straciłam mamę i przyjaciela (a przynajmniej uważałam go za takiego). Myślałam,że zostanie ze mną do końca,obiecywał. Mówił,że będzie zawsze.. Tak bardzo chciałabym żeby ktoś mnie teraz przytulił. Gdyby była Martyna,wszystko byłoby inne. Chciałabym powiedzieć Alicji o moich problemach,może ona naprawdę chcę się zmienić. Może ona by mi pomogła.. Zadzwoniłam:
-Hej,co tam? -usłyszałam jej uradowany głos w słuchawce.
-No hej,wszystko..-nie chciałam psuć jej humoru.
-Czemu płaczesz co się stało? -nie zdążyłam dokończyć,przerwała mi.
-To nie jest rozmowa na telefon,mogę do ciebie wpaść?
-Tak,jasne. Gdzie jesteś? Wyjde po ciebie,bo pewnie nie wiesz gdzie mieszkam.
-Ok,jestem przy tym stawie w parku.
-Aa,ok. Wiem gdzie to jest,10 minut drogi ode mnie. Zaraz jestem.
-Czekam.
Odetchnęłam z ulgą a zarazem niepewnością. A co jak ona wygada wszystkim? W sumie i tak nic mi innego nie pozostało. Jak powie,to trudno.. Po chwili usłyszałam jej kroki.
~Alicja
Siedziałam w domu,kiedy zadzwoniła Lena. Płakała. Nie wiedziałam o co chodzi,ale musze się dowiedzieć. Nie pozwolę jej płakać,za dużo się przeze mnie napłakała. W szybkim tempie się przebrałam i poszłam w umówione miejsce. Siedziała na ławce. Cała zapłakana. Dopiero teraz zobaczyłam jej rany na rękach. W mojej głowie pojawiały się tylko słowa,że to przeze mnie. To ja jej dokuczałam,ona nie dawała rady.. Czemu to robiłam? Nie wiem. Może dlatego,że się bałam? Tak,chyba tak mogę to najtrafniej określić. Muszę to wszystko teraz naprawić. Usiadłam obok niej i ją przytuliłam. Przez chwilę płakała w moje ramie,a potem poszłyśmy do mnie.
-Opowiesz mi o co chodzi?
-To jest bardzo trudne dla mnie.
-Możesz mi zaufać,spokojnie.
-No właśnie nie wiem,czy mogę. Boję się.
-Naprawdę,chce się zmienić. Zrozum.. Zaufaj mi.
-No dobra.. Wiesz,że niedawno moja mama umarła?
-Naprawdę? Jeju,nic nie wiedziałam.. Przykro mi. -przytuliłam ją,żeby wiedziała że ma we mnie wsparcie.
-Skąd mogłaś wiedzieć.. Tylko Leo wiedział. -po tym zdaniu po jej twarzy zaczęła spływać niekontrolowana ilość łez.
-A co sie stało? Czemu nie jesteś u Leo?
-Bo my.. My.. Nie jesteśmy już razem. -szlochała.
-Co on ci zrobił? Nie ma już życia.
-Był ze mną,a na boku miał inną.
-Jak to? Skąd wiesz?
-Rano dostał sms'a. Od jakiejś Klaudii. Przy jej imieniu ma postawione serduszko..
-A może to fanka?
-Nie spotykałby się z fanką. Ona pytała,czy dzisiaj się widzą i że za nim tęskni. Naprawde,poczułam takie ukłucie w sercu..
-Nie martw się. Najwidoczniej nie jest ciebie wart. Zasługujesz na lepszego,uwierz mi.
-No właśnie nie. Nie zasługuje na nikogo,każdy mnie rani.
-Tak już jest.. Jedni odchodzą,drudzy przychodzą. A powiedz mi. Te rany na rękach,są przeze mnie? -łzy stanęły mi w oczach,ale nie chciały wypłynąć.
-Głównie przez ciebie i Sarę. Ale też przez mamę i ogólne problemy jakie miałam i mam do dziś..
-Jejku,tak bardzo żałuję tych lat,przez które ci dokuczałam..
-Jest spoko,nie martw się. -uśmiechnęła się przyjaźnie.
-A mogłabym zostać u ciebie na noc? Mieszkam kawałek stąd a mamy już 23.. -zapytała po chwili.
-Tak,pewnie. Jasne,już szykuje ci łóżko.
-Kochana jesteś. Pójdę się umyć i zaraz wracam.
~Lena
Poszłam się umyć i przebrać w piżamę. Spałam na łóżku Alicji,a ona obok. Wtedy przypomniała mi się ta chwila,kiedy Leo przytulał mnie i mówił że mam się nie bać,że jest obok mnie. Muszę jak najszybciej o tym zapomnieć. Niech ma te swoją Klaudusie. Pewnie nawet nie zauważył,jak wyszłam. Dzwoni do mnie cały czas,ale nie odbieram. Po chwili wysłał sms'a:
Od:Leoś
Nie wiem gdzie jesteś,martwię się. Nie wiem,co zrobiłem. Dlaczego odeszłaś? Zrobiłem coś źle? Błagam,odpowiedz mi. Kocham cię księżniczko,dobranoc..
Nie wiedziałam czy odpowiadać czy nie,ale odpisałam:
"Zapytaj kurwa swojej Klauduni. Wszystko wiem,nie musisz się nawet tłumaczyć. Nie martw się o mnie. Dam sobie radę. Dałam ci szanse,a ty znowu to zmarnowałeś. Kochałam cię idioto i kocham nadal,ale z nami koniec."
Potraktowałam go trochę brutalnie.. Ale zasłużył sobie na to. Wyłączyłam telefon i poszłam spać. A raczej próbowałam zasnąć,bo ta ciota cały czas siedziała mi w głowie..
~Leo
Cholera. Jest 23,a Leny nadal nie ma. Nie wiem gdzie ona jest,nikt nie wie. Nie odbiera ode mnie telefonu. Próbuje łączyć fakty. Przecież nic nie zrobiłem. Chyba.. Nie zasne dzisiaj bez niej,kocham ją. Ale nawet nie wiem gdzie mam jej szukać.. A może widziała sms'y od Klaudii? Kurde,mam nadzieję że nie.. Napisałem jej sms'a i z niecierpliwością czekałem na odpowiedź. Nie zasnę,jeżeli ona mi nie odpowie. Po chwili dostałem:
Od:Księżniczka 👑
"Zapytaj kurwa swojej Klauduni. Wszystko wiem,nie musisz się nawet tłumaczyć. Nie martw się o mnie. Dam sobie radę. Dałam ci szanse,a ty znowu to zmarnowałeś. Kochałam cię idioto i kocham nadal,ale z nami koniec."
Nie mogłem w to uwierzyć. Czyli,że widziała te sms'y. Ja pierdole,nienawidzę Klaudii. Popsuła wszystko. I jak ja mam teraz to naprawić? Ona myśli że ja zdradziłem,ale nie wie jak jest naprawdę.. Nie uwierzy mi teraz jak powiem jej prawdę. Mogłem od razu powiedzieć jej,że Klaudia mnie nęka.. Nie spałem całą noc. Myślałem tylko o niej. O mojej Lenie..
~Klaudia
Dowiedziałam się,że Leo ma dziewczynę. Nie mogłam tego tak zostawić. Leo jest mój i tylko mój. Napisałam mu kilka sms'ów. Mam nadzieję,że ta jego lafirynda to przeczyta i z nim zerwie. On musi być mój i tylko mój. Nie mam wyrzutów sumienia. Ani trochę. Leo będzie mój. Dopilnuje tego.
_____________________________________________
Dobry wieczór ludki!
Dzisiaj taki troche Drama Time XDD Przepraszam,jeżeli oczekiwaliście czegoś innego. Ale przecież nie może być cały czas tak kolorowo,prawda? Życie płata nam różne figle. Ludzie przychodzą i odchodzą. Na tym polega życie:) Nie jest jakiś mega długi,ale miałam akurat czas więc pisze:) Piszcie co sądzicie o takim obrocie spraw. Doszła nowa bohaterka-Klaudia. Wiecie,taka wredna jędza,która jeszcze wiele nakręci w mojej opowieści,hehe :) Nie wiem kiedy będzie rozdział na pierwszym blogu,bo nie mam narazie dostępu do laptopa,może napisze jutro:) Pozdrawiam Julkę,Alicję i Sandrę J. :)))
Mój pierwszy blog www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Mój snap zuzixx255
Mój instagram xxzuza_x
Twitter zuzixx25
Miłej nocy!
~Zuza x

niedziela, 14 lutego 2016

Rozdział 6 "Nie żałuję rzeczy,które zrobiłam źle. Żałuję dobrych rzeczy,które zrobiłam dla nieodpowiednich ludzi.."

~Leondre
Siedziała na łóżku i płakała. Tak bardzo chciałem podejść do niej i ją przytulić,ale bałem się jej reakcji. Ona tyle wycierpiała.. Jestem ciekawy,jak ona daje sobie radę. Straciła najlepszą przyjaciółkę,mamę. Tata ją zostawił.. I w dodatku jeszcze ja jej dokładam zmartwień. Jestem takim popierdolonym egoistą. Żal mi siebie. Czemu ja ją ciągle ranie? Nie wiedziałem,czy mam ją przytulić,pokazać że jestem z nią czy nie. Wiem,że ona teraz potrzebuje kogoś bliskiego,ale ja ją tak zraniłem. Mam nadzieję,że mi wybaczy. Usiadłem obok niej. Nie zwróciła na mnie uwagi. Po chwili mocno się we mnie wtuliła:
-Przepraszam Leo -przez płacz ledwo mówiła -nie powinnam tak reagować. Wiem,że ty chcesz dobrze.
-Nie,to ja przepraszam. Nie powinienem tak mówić. To moja wina. Nic już nie mów i nie płacz. Wszystko się ułoży. Twoja mama teraz jest szczęśliwa..
-Tak,wiem.. Ale dlaczego ona mnie tu zostawiła samą? Wie,że nie mam tutaj nikogo..
-Halo,a ja to co?
-No ciebie,ale chodzi z rodziny..
-A twoja babcia?
-Ona już ma swoje lata,wiesz.. Kiedyś jej też zabraknie. Chciałabym zobaczyć się z tatą i siostrą. Zapomniałam nawet jak wyglądają. Tyle lat ich nie widziałam.
-Obiecuję ci,że ich zobaczysz. Ale w swoim czasie.
-Dziękuję.. Leo?
-Tak?
-Mogę ci coś powiedzieć?
-Pewnie. Mów.
-Bo chodzi o to,że.. Nigdy nie miałam takiego przyjaciela jak ty. Jesteś  taki sam jak Martyna. Ona zawsze była przy mnie. Mogłyśmy się kłócić,a i tak się godziłyśmy. Ty mnie zraniłeś,a ja i tak ci wybaczyłam. Nie wiem czemu,ale czuję że mogę ci ufać. To mnie przeraża,bo nigdy nie ufałam ludziom,poza Martyną. Bałam się ludzi. A teraz? Mam ciebie i mam nadzieję,że nie zostawisz mnie jak reszta. Uratowałeś mnie z mojego starego życia. Teraz dopiero czuję,że mam kogoś kto mnie kocha,kogoś kto.. -nie dokończyła,bo zamknąłem nasze usta w pocałunku. Wiem,że to nie był odpowiedni moment,ale musiałem. Bałem się jej reakcji,ale odwzajemniła pocałunek,więc chyba nie było tak źle. Nie odzywaliśmy się do siebie przez dłuższą chwilę.
-Czy ty mnie właśnie pocałowałeś?
-Tak,a co?
-Nie,nic. Tak pytam,żeby się upewnić czy mi się to nie przyśniło,czy coś.
-Hahahahahahahah.
-Leo,dziękuję że jesteś.
-Nie masz za co. Będę zawsze.
-Wszyscy tak mówili..
~Lena
Zaskoczył mnie. Nie spodziewałam się tego po nim. Wolałabym żebyśmy się tylko przyjaźnili.. Jest kochany,opiekuńczy i w ogóle. Chyba też do niego coś czuję. To jest dziwne. Zawsze myślałam,że przyjaźń damsko-męska istnieje. Pomyliłam się trochę. Nie wiem czy on do mnie czuje,to samo co ja do niego. Może to był tylko taki przyjacielski całus czy coś. Ale z drugiej strony,chyba nie pocałowałby mnie po przyjacielsku w taki sposób. Jak już,to w polik. A może ja się nie znam,sama już nie wiem..
-Zostaniesz tutaj na noc? -zapytałam.
-Pewnie,mogę zostać.
-Dziękuję. Bo wiesz,nadal się boję. Że ona znowu przyjdzie. Przychodzi codziennie,a jak ty jesteś to nie boje się aż tak bardzo.
-Rozumiem. Pewnie,zostanę. Pójdę tylko się przebrać i zaraz wracam.
-Okey.
Po kilku minutach przyszedł Leo. Nie miał na sobie koszulki,zawsze taki śpi. Ale teraz nie czułam do niego tego czegoś co pierwszego dnia. Wtedy to była tylko przyjaźń. A teraz? Sama nie wiem,co mam o tym myśleć.
-Wróciłem. -właśnie zdałam sobie sprawę,że cały czas na niego patrzyłam.
-Widzę.
-Coś nie tak?
-Nie,wszystko ok..
-Na pewno? Nie wyglądasz jakby było.
-Bo ja nie wiem co ja do ciebie czuję. Przyjaźń,czy miłość. To jest straszne..
-Ja też nie wiem,co TY czujesz. Wiem tylko,to co ja czuję..
-A co ty czujesz?
-No wiesz.. Odkąd przyszedłem do twojej klasy,wydawałaś się inna. Przez te kilka lat siedzenia z tobą w ławce,zbliżyliśmy się do siebie. Nie sądzisz?
-Do czego ty zmierzasz?
-No,zakochałem się w tobie..
-Naprawdę? Wiesz,bo ja czuję to samo..
-To fajnie. Idziemy spać?
Nie mogłam zasnąć po tych wyznaniach. Nadal nie wiem czy czuje to samo. Widzę w nim przyjaciela,ale z drugiej strony chyba go kocham. Sama już nie wiem,naprawdę..
-Leo?
-Co? -spytał zaspanym głosem.
-Przepraszam,obudziłam cię?
-No trochę,a o co chodzi?
-Ja ciebie też..
-Ale co?
-Kocham cię idioto.
-Ja ciebie też księżniczko.
-Przepraszam,że nazwałam cię idiotą.
-Spoko,nic się nie stało. Idź może spać co?
-Nie zasnę przez ciebie.
-Przeze mnie?
-Tak. -zaczął mnie łaskotać
-Przestań,bo twoja mama tu przyjdzie.
-No i co?
-Nie no nic. Przecież to całkiem normalne,że leżymy w jednym łóżku i śmiejmy się na cały dom.
-Na pewno nikt nie słyszy.
-Jesteś pewny? Bo ja słyszę,że na dole ktoś jest.
-Pójdę to sprawdzić. To pewnie mama. Udam,że nic tu się nie działo.
-Co masz na myśli? -zrobił minę pedofila i poszedł na dół.
~Leo
Tak jak mówiłem,na dole była mama:
-Co wy tam na górze robicie?
-Nic,a co?
-Na pewno? -zaśmiała się.
-Tak,mamo
-Tylko wiesz,uważaj.
-Maaaamo!
-No co?
-Nie,nic.
-A tak serio,to nie zrań jej. Wiesz ile przeszła.
-Wiem. Chwila.. Czy ty podsłuchiwałaś?
-Nie. To wy tak głośno mówicie.
-Mamoo no.
-Dobra,podsłuchiwałam. Ale to nie było celowe.
-Mhm,ok. Ja idę na górę,dobranoc.
-Dobranoc. A i jutro przyjeżdża Charlie.
-Okey.
Poszedłem na górę. Lena już spała,nie chciałem jej budzić,ale chyba mi nie wyszło:
-Leo?
-Tak,śpij już. Jestem przy tobie.
-To była twoja mama?
-Tak.
-O czym gadaliście?
-O niczym ważnym. Jutro przyjedzie Charlie.
-Ten twój przyjaciel?
-Tak. A teraz chodźmy spać. -Lena wtuliła się we mnie i tak zasnęliśmy. Po chwili usłyszałem krzyki:
-Zostaw mnie! Nie rozumiesz? Nie chcę!
-Lena obudź się,spokojnie. Jestem tutaj.
-Znowu przyszła. Chciała mnie zabrać do siebie..
-Nie ma jej. Śpij spokojnie.-tak przespaliśmy do samego rana. Obudził mnie krzyk mamy,żebym wstał. Lena niech jeszcze śpi,znowu miała ciężką noc. Poszłem się ubrać i ogarnąć. Na dole było już śniadanie. Zjadłem je i poszedłem przed telewizję. Po chwili zeszła Lena,zjadła śniadanie i usiadła obok mnie. Położyła głowę na moim ramieniu:
-A ten Charlie jest fajny?
-Jest tak samo walnięty jak ja.
-Myślisz,że mnie polubi?
-Na pewno cię polubi,ciebie na da się nie lubić.
-Ale wiesz,ze względu na moją przeszłość. On jest taki idealny.
-On też nie ma taty. Polubi cię na pewno,uwierz mi. -dałem jej buziaka w czoło.
-Co oglądamy?-zapytała?
-A co byś chciała?
-Mi obojętnie.
-Okey,to może "The boy"?
-To jest horror..
-No to co,jest dzień. Nic ci się nie stanie.
-No dobra. Ale jak nie będę mogła przez ciebie spać,to śpisz ze mną.
-I tak śpię z tobą.
-Faktycznie hahahha
Kiedy film się skończył poszliśmy się przejść do parku. Trzymaliśmy się za ręce,po chwili przybiegło kilka fanek. Poszłam usiąść na ławce,żeby nie przeszkadzać. Przysiadła się do mnie brunetka,to była Alicja..
-Co tutaj robisz? -zapytałam.
-To co inne fanki. Przyszłam po autograf.
-Mhm,spoko.. Ale z tego co wiem,Leo jest tam..
-Tak,wiem. Słuchaj.. Chciałam cię przeprosić za te wszystkie lata,kiedy ci dokuczałam. Chciałam się pogodzić. -wyciągnęła rękę na zgodę. Podałam jej ją.
-Okey:) -uśmiechnęłam się niepewnie. Przypomniały mi się słowa Leo
"I wrote this song for you to see
 We could've been friends, yeah you and me.."
-Dziękuję,że wybaczyłaś. Ja ci dokuczałam,bo Sara mi kazała.. Ona mówiła,że jak nie będę taka jak ona,to przestanie się ze mną przyjaźnić. Nie miałam innego wyjścia. Nie miałam nikogo.. -pierwszy raz widziałam łzy w jej oczach.. Nie umiałam zostawić tego tak jak jest. Nienawidzę jak ktoś płacze.
-Rozumiem. Nie płacz. Wszystko się ułoży. Jeżeli naprawde chcesz się zmienić,to okey. Możesz na mnie liczyć.. Prześladowałaś mnie tyle lat,ale ja ci wybaczam. Możemy zostać przyjaciółkami,ale musisz wiedzieć że mi będzie trudno ci zaufać.
-Wiem,przepraszam jeszcze raz. I życzę szczęścia tobie i Leo. -przytuliła mnie i odeszła. Zastanawiałam się,czy to na pewno się wydarzyło. Osoba,która tyle lat mi dokuczała,mnie przeprasza. Te przeprosiny były takie szczere.. Widziałam to w jej oczach. Boje się jej zaufać,ale będę próbować. Może coś z tego jeszcze będzie. A Sara niech się pierdoli.
~Leo
Widziałem Lenę na ławce. Rozmawiała z Alicją.. Nie mogłem tam teraz podejść,za dużo fanek mnie otoczyło. Po chwili zauważyłem jak Lena i Alicja się przytulają. Było to co najmniej dziwne. Ale ważne,że Lena jest szczęśliwa. Kiedy dałem wszystkim fankom autografy,zdjęcia poszedłem do Leny. Złapała mnie za rękę i poszliśmy w stronę domu:
-Co chciała Alicja?
-Przeprosiła mnie..
-Alicja? Mówisz serio?
-Tak. Ona chce się zmienić..
-Okey,ale uważaj.
-Dobrze kochanie.
~Alicja
Pokłóciłam się dzisiaj z Sarą. Nie chce być taka jak ona. Lubię Lenę,zawsze ją lubiłam ale musiałam to ukrywać. Nigdy nie chciałam jej dokuczać,ale musiałam. Byłam tak jakby od niej uzależniona. Ale koniec tego. Chcę naprawić wszystkie swoje błędy jakie popełniłam. Chcę się zmienić. Nie chcę być taka jak ona. Nie chcę dokuczać innym. Teraz chcę się zaprzyjaźnić z Leną. Zawsze marzyłam,żeby ona była moją przyjaciółką..
~Lena
Doszliśmy już do domu. Czekaliśmy na Charlie'go. Mam nadzieje,że mnie polubi. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Pani Victoria otworzyła. Do pokoju wszedł wysoki blondyn z niebieskimi oczami. Wyglądał na sympatycznego:
-Cześć,jestem Charlie.
-Tak,wiem. Leo mi opowiadał o tobie. Ja jestem Lena.
-O tobie Leo też opowiadał, haha.
-Ooo,widzę że wy się już zapoznaliście. -po schodach zszedł Leo. -Lena,my musimy jechać do studia. Wrócę jakoś wieczorem. Kocham cię. -pocałował mnie i poszedł.
Po chwili zadzwonił do mnie nieznany numer. Odebrałam:
-Cześć,Lena. -to była Alicja.
-No hej,Alicja? Skąd masz mój numer?
-Znalazłam na twoim facebook'u. Masz może dzisiaj czas?
-W sumie to tak. Nie mam nic innego do roboty. A co?
-Tak sobie myślę,nie wyszłabyś ze mną dzisiaj do kina?
-Jasne. O której i gdzie?
-Przyjdę po ciebie o 14.
-Okey.
Zadzwoniłam do Leo:
-Tak kotku?
-Słuchaj,ja dzisiaj idę z Alicją do kina
-Z Alicją?
-Tak.. Ale spokojnie,będę uważać.
-No dobra,kocham cię. Pa.
-Ja ciebie też,pa. Powodzenia w nagraniach;)
Po skończonej rozmowie poszłam się przebrać,trochę odświeżyć. Zjadłam obiad i powiedziałam Pani Victorii,że wychodzę. O 14 przyszła Alicja i poszłyśmy do kina na "Planetę singli". Było fajnie,ciągle się śmiałyśmy i w ogóle. Alicja to dobra koleżanka,ale nie wiem czy coś z tego będzie. Poszłyśmy potem do niej. Zwierzyła mi się,ale ja jej nie. Nie będę opowiadać nikomu o mojej przeszłości. Odprowadziła mnie potem do domu. Przed wejściem przytuliłyśmy się i Alicja poszła do swojego domu,a ja do swojego. Leo już na mnie czekał:
-I jak było? -przytulił mnie
-Było całkiem.. Fajnie
-To dobrze.
-Też tak sądzę.
-Ja już padam,idziemy spać?
-Oki.
_____________________________________________
Cześć 🙋
To jest chyba najdłuższy rozdział w historii rozdziałów XD Pisałam go dość długo (od godziny 11) i wyszedł mi chyba nawet znośnie. Dużo się wydarzyło, nawrócenie Alicji,wyznania Leny i Leo. Mam nadzieję,że wam się podoba. Komentujcie i w ogóle! :)) Pozdrawiam Julkę i Alicję! Standardowo:
Mój snap zuzixx255
Mój Ig xxzuza_x
Miłych walentynek i ogólnie miłego dnia! <3
~Zuza x

czwartek, 11 lutego 2016

Rozdział 5 "Jutro nie jest zagwarantowane nikomu,ani młodemu ani staremu.Być może,że dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych,których kochasz.."

~Leo
Postanowiłem,że zabiorę Lenę dzisiaj do kina. Musi się trochę rozluźnić,zrelaksować. Może pogadamy tak szczerze,jak wczoraj. Tylko te jej blizny.. Są straszne. Przez taki długi okres czasu mnie przy niej nie było. W chwilach kiedy ona tak bardzo cierpiała,mnie nie było przy niej. Gdybym wcześniej zareagował,może oszczędziłbym jej cierpienia.. Ale najważniejsze,że teraz już wiem wszystko (a przynajmniej większość) o jej życiu.
~Lena
Chciałam dzisiaj odwiedzić mamę. Zobaczyć jak ona się trzyma. Sama nie wiem czemu,czuję do niej taki wielki wstręt,ale z drugiej strony kocham ją. Mam wyrzuty sumienia,że ją tam zostawiłam,ale z drugiej strony zasłużyła sobie na to. Dobrze,że mam Leo. Pierwszy raz od dłuższego czasu czuję,że mam kogoś komu mogę zaufać. Kogoś,kto mnie wysłucha,pocieszy. Kogoś.kto mnie nie odtrącił ze względu na moją rodzinę,przeszłość. Znam go tyle lat,a nigdy nie dostrzegłam w nim przyjaciela. A on przecież tak się starał. Jestem głupia. Miałam go cały czas obok siebie,a odtrącałam go. Zapytam się go,czy pójdzie ze mną do mamy. Boję się tam iść. Tak,boję się własnej matki. Przecież ja jestem straszna. Robię z niej jakiegoś potwora. Chociaż w sumie,ona jest potworem. Przez nią mam te wszystkie blizny i to przez nią mam takie "cudowne" życie. Ludzie mają różne marzenia. Chcą mieć dużo pieniędzy,wille z basenem,samochody.. Co chce ja? Mieć normalną rodzinę. O niczym innym nie marzę. Chcę mieć po prostu tylko rodzinę,która będzie mnie kochała, i na którą będę mogła zawsze liczyć. Nie wymagam aż tak dużo,a mimo to nie mogę tego spełnić.
-Hej,co tam? -w drzwiach pojawił się Leondre
-Wszystko w porządku,a u ciebie?
-Też. Słuchaj.. Nie poszłabyś ze mną do kina?
-Eee... No wiesz,bardzo chętnie. Ale..
-Ale?
-Chciałam dzisiaj iść odwiedzić mamę..
-Po co ty chcesz ją odwiedzać? -po tych słowach łzy napłynęły mi do oczu. Nie powinien tego mówić.
-A ty byś nie odwiedzał własnej matki?
-Jejuu,przepraszam. To nie tak miało zabrzmieć. Chodziło mi,że ona ci tyle przykrości sprawiła,a ty nadal się o nią starasz.
-Bo wiesz.. To jest tak jak z oddychaniem. Oddychasz,chociaż wiesz że umrzesz. I tu jest tak samo. Odwiedzam ją,chociaż wiem że nigdy się nie zmieni. -czemu ja jestem taka słaba? Znowu płacze..
-Heej.. Nie płacz. Co prawda,ona się już pewnie nie zmieni. Ale teraz masz mnie. Ja cię nie zostawię. Będę z tobą do końca.
-Dziękuję,jesteś najlepszym przyjacielem. -dałam mu buziaka w policzek. Dziwnie się poczułam..
-To było słodkie.
-Nie prawda.
-Tak. A zmieniając temat. Mam iść z tobą do twojej mamy?
-Chciałam cię właśnie o to spytać,ale nie wiedziałam jak. Nie chcę się narzucać. Bo może masz plany na popołudnie
-No teraz już mam -teraz on dał mi buziaka w policzek i poszedł.
~Leo
To było słodkie kiedy nazwała mnie najlepszym przyjacielem. A potem pocałowała w policzek. Dziwne uczucie. Bardzo. Nigdy się tak nie czułem. Cieszę się,że nareszcie nazwała mnie przyjacielem. To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Ona nawet sobie nie wyobraża jak wiele. Nie popieram tego,że chce odwiedzić swoją mamę. Ale skoro jej to sprawi przyjemność,to z nią pójdę. Mam tylko nadzieję,że jej mama nie zrobi kolejnej awantury. Boję się,że Lena tego nie wytrzyma. Też bym nie wytrzymał. Zszedłem na dół zrobić sobie coś do jedzenia (to co,że przed chwilą był obiad XD). Po chwili po schodach zeszła Lena. Była już gotowa.
~Lena
Kiedy Leo wyszedł,poszłam do łazienki i przebrałam się. Gotowa zeszłam na dół. Zauważyłam Leo,jak robił sobie chleb. Nie wierzę. Przed chwilą był obiad, a on znowu je. Ale on ma duży żołądek..
-Jestem gotowa. -oznajmiłam
-Ok,zaraz idziemy.
-A ty znowu jesz?
-No co? Jestem głodny no. Nie oceniaj mnie.
-No spoko,nie będę hahaha
Po chwili staliśmy już przed moim domem. Nie wiedziałam czy mam tam wchodzić,czy nie. Bałam się co tam zastanę. Wahałam się. Wejść czy nie wejść.. Leo chyba to zauważył:
-Wchodzimy?
-Chyba tak. -niepewnie przekręciłam klamkę w drzwiach. Mama leżała na kanapie. Wokół pełno butelek. Ale chwila.. Ona się nie ruszała. Zaczęłam panikować. Podbiegłam do niej. Krzyczałam,żeby się obudziła. Sprawdziłam puls. Nie wyczuwałam go:
-Leo! Zadzwoń po karetkę!
-Już dzwonię.
Leo zadzwonił,a ja usiadłam obok mamy. Na stoliku leżała kartka,list. Wzięłam ją do ręki:
Kochana córeczko.
Jeżeli to czytasz,to mnie pewnie już nie ma. Przepraszam,że przeze mnie tak cierpiałaś. To nie tak miało wyglądać. Po odejściu taty miałyśmy być normalną rodziną. Ale potem wpadłam w ten nałóg. Przepraszam,że nie dałam ci tego wszystkiego,co mają inne dziewczyny w twoim wieku. Przepraszam,że wszystkie pieniądze zabierałam do siebie. Przepraszam,że w ogóle się tobą nie interesowałam. Tak bardzo cię za wszystko przepraszam. Mam nadzieję,że kiedyś mi wybaczysz. Trzymaj się i pamiętaj,że jestem cały czas obok ciebie. Patrzę na ciebie z góry.
Kocham cię,
Mama x
Po chwili przyjechała karetka,powiedzieli że już za późno. Zaczęłam głośno płakać.
-Nie płacz. Teraz nie będziesz cierpieć ani ty,ani twoja mama.
-Jak możesz tak w ogóle mówić?! To była moja mama,a ty mówisz,że"teraz nie będę cierpieć"?! -nie wytrzymałam,wybiegłam z płaczem z domu. Pobiegłam w moje ulubione miejsce-staw. Zawsze kiedy było mi smutno przychodziłam tutaj. Mogłam tu w spokoju pomyśleć,popłakać. I miałam pewność,że nikt mnie tutaj nie znajdzie. Myślałam,że on jest inny. Na początku był taki kochany,ja się przed nim otworzyłam. Wiedziałam,że nie powinnam mu mówić. Nie wiem co mnie podkusiło. Tymi słowami przekreślił między nami wszystko.
~Leo
Ja pierdole,jaki idiota ze mnie. Jej mama właśnie umarła,a ja jej z takim czymś wyjeżdżam. Jestem głupi. Wybiegła właśnie z domu. Nie wiem gdzie mam jej szukać. Nie znam jej na tyle dobrze,żeby wiedzieć gdzie mogła pójść. Mam nadzieję,że nie zrobi czegoś głupiego. Ja naprawdę nie chciałem żeby to tak zabrzmiało. Ona naprawde jest dla mnie ważna,a ja to tak zniszczyłem. Mam nadzieje,że nic sobie nie zrobi. Poszedłem jej szukać..
~Lena
Siedzę tutaj już 2 godziny i płacze. Trzymam w dłoniach list od mamy. Nie mogę uwierzyć,że jej już nie ma. I jeszcze Leo.. Był moim najlepszym przyjacielem. Wykorzystał to,że mu zaufałam. Tak po prostu zniszczył wszystko. Właśnie uświadomiłam sobie,że nie mam dokąd wrócić. Do Leo nie mam zamiaru,a do mojego domu nie wrócę. Za dużo wspomnień. Nie dam rady. Po chwili usłyszałam czyjeś kroki. Nie odwróciłam się. Mógł to być pies. A nawet jak nie,to mnie to nie obchodzi. Jak jakiś morderca czy coś,to przynajmniej oszczędzi mi cierpienia. Zza drzew wyszedł nie kto inny jak Leo. Chciałam do niego podbiec i mocno przytulić,ale przypomniało mi się co powiedział. Po co on tu przyszedł?
-Lena?
-Nie.
-Przecież wiem,że to ty.
-Skoro wiesz,to po co pytasz?
-Ehh.. Jeszcze się gniewasz?
-A jak mam się nie gniewać? Wykorzystałeś to,że ci zaufałam. Zniszczyłeś wszystko.
-Przepraszam. To nie miało tak zabrzmieć.
-Ale zabrzmiało..
-Chodź do domu,już późno.
-Nie chcę..
-Musisz. Nie będziesz tutaj siedziała całą noc.
-Będę.
-To w takim razie ja z tobą.
Ale on jest upierdliwy,Jezu... Zrobiło mi się zimno. Mam nadzieję,że tego nie zauważył.
-Zimno ci?
-Nie.
-Widzę,że tak. Masz moją bluzę.
-A ty? Będzie ci zimno.
-No to co.
-Jezu.. Dobra,chodźmy do domu. Jak się przeziębisz,to nie chce mieć cię ma sumieniu.
Po chwili byliśmy przed jego domem. Weszliśmy i poszliśmy na górę. Ja poszłam się wykąpać,a Leo do swojego pokoju. Kiedy wyszłam nie było go na moim łóżku. Wiem,że to dziwnie zabrzmi. Ale bardzo chciałam,żeby był teraz obok mnie. Wiem.. Popsuł wszystko. Ale mam teraz tylko jego.
~Leo
Mam nadzieję,że Lena mi kiedyś wybaczy. Bardzo mi na niej zależy. Nie powinna być teraz sama. Powinienem do niej pójść,ale ona mnie nienawidzi. Ehh... Mimo moich czarnych myśli,poszedłem do niej. Siedziała na łóżku i płakała..
_____________________________________________
Heloł it's mi <3
Co u was? Jak wam minął tydzień? Mi nawet spoko. Ten tydzień dużo kombinowałam,wymyślałam i w ogóle. Nie wiem jaki jest ten rozdział,pisało mi się dobrze. Nie należy do najdłuższych,ale ważne że jest x
Pozdrawiam LPBW,Julkę i Alicję oraz wstrętna Ole. Słyszeliście nowy cover BAM? Jest genialny. Zakochałam się w nim *-*
Pierwszy blog: www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Mój instagram xxzuza_x
Mój snapchat zuzixx255
Miłej nocy/dnia ❤
~Zuza x

poniedziałek, 8 lutego 2016

Rozdział 4 "Za darmo dostaje się tylko to,czego nikt inny nie chce.I śmierć. Śmierć też jest za darmo.."

~Lena
Próbowałam zasnąć,ale się bałam. Co jak ona znowu przyjdzie? Mam wyrzuty sumienia,że ją tam zostawiłam. Przecież tak naprawdę ja nie chciałam jej tam zostawiać,ale musiałam. Ona robiła mi codziennie piekło z życia. Uświadamiała mi,że jestem nikim. Czemu własna matka mi to robi? Zadaje sobie to pytanie każdego pieprzonego dnia. Każdego dnia oczekuje,że może jednak ona po mnie tutaj przyjdzie. Powie,że mnie kocha. Że już nigdy nie będzie jak dawniej. Że w końcu będziemy normalną rodziną. Dlaczego to mogą być tylko marzenia,a nie rzeczywistość?
Leo leżał obok mnie. Nie spał. Powiedział,że będzie mnie pilnował. To miłe z jego strony. Przy nim czuję się w końcu bezpieczna. Jego zapach,głos. Uspokaja mnie.
-Nie śpisz już? -zapytał po chwili.
-Nie mogłam zasnąć po tym koszmarze..
-Przecież ja tu byłem cały czas. Mogłaś spać,byłaś bezpieczna. Moja mama powiedziała,że nie musimy iść dzisiaj do szkoły.
-Nawet nie dałabym rady. Jestem tak zmęczona,że masakra.
-Dzisiaj odeśpisz,spokojnie. Po prostu wieczorem jak pójdziesz spać musisz myśleć o czymś fajnym,na przykład o mnie,hehe.
-Tak,wiadomo że o tobie hahah
-Cieszę się,że się uśmiechasz. Masz piękny uśmiech.
-Kłamiesz. Nie mam.
-Nie kłamię,serio masz. Ale tylko wtedy kiedy jest szczery. Nie taki udawany,jak w szkole.
-Przecież w szkole też jest prawdziwy.
-Kogo próbujesz oszukać?
-Sama nie wiem. Ciebie widać się nie uda.
-Nie tylko mnie. Oszukujesz także samą siebie,wmawiając sobie,że jest dobrze a tak naprawdę nie jest. Ale teraz nie musisz już udawać,możesz być sobą. Pójde pomóc mamie przy obiedzie,bo śniadania w sumie nie mamy po co jeść,skoro za chwilę będzie obiad.
-Ok,ja się ogarnę i zejdę za około pół godziny na dół wam pomóc.
-Nie musisz,ale skoro chcesz.
-Muszę.
-Nie.
-Tak.
-Dobra,idę pomóc. -uśmiechnął się i poszedł.
A ja wstałam,poszłam się wykąpać i ubrać. Po kilkunastu minutach wyszłam. Byłam teraz sama,mogłam iść do pokoju Leo i uciec. Ale czy ja na pewno tego chce? Leondre się o mnie troszczy,martwi. Byłabym egoistką. Poza tym,jakbym uciekła to nie miałabym dokąd wrócić. Tutaj na pewno mnie by nie przyjęli kolejny raz. Nie chcę postąpić w taki sposób. Nie wiem też,czy tata chcę mnie zobaczyć. Przecież wziął Ole,nie mnie. Czyli mnie nie chce.. Zostanę tutaj i zobaczę jak wszystko się potoczy. Po moich przemyśleniach zeszłam na dół. Leo siedział przy stole z telefonem w ręce,a jego mama krzątała się po kuchni.
-Dzień dobry.-przywitałam się.
-Ooo,dzień dobry Leno.
-Pomóc pani w czymś?
-Nie,wszystko już gotowe. Usiądź przy stole,obok Leo.
~Leo
Wyszedłem z pokoju Leny. Chciałbym,żeby czuła się tutaj jak w domu. Wiem,że jest jej ciężko. Co prawda nie wiem,jak to jest mieć mamę alkoholiczkę,ale wiem jak to jest kiedy ojciec cię opuści.. Tylko,że mój tata utrzymuje ze mną kontakt. A jej? Zabrał jej siostrę i wyjechał. Nie znam jej ojca,ale zachował się bardzo egoistycznie zostawiając Lenę tutaj samą. Ale z drugiej strony,skąd wiedział że jej matka będzie wyprawiała takie rzeczy? Nie wiedział. Nikt nie jest jasnowidzem. Mam nadzieję,że Lena się tutaj zaaklimatyzuje,bardzo mi na tym zależy... Zależy mi też na tym,żeby ona mi zaufała,otworzyła się przede mną. W jej oczach jest tylko przerażenie,bezsilność i strach. Prawie w ogóle się nie uśmiecha. Ale ja to zmienię. Chcę,żeby ona się więcej uśmiechała. I uda mi się to.
________________________________________
Cześć kochani! Rozdziały na tym blogu są spontaniczne i są zazwyczaj w godzinach nocnych. Wtedy mam najwięcej weny i czasu,więc pisze. Wyraźcie swoją opinię w komentarzu. Bardzo mi na niej zależy. Miłej nocy i miłego jutrzejszego dnia w szkole! :)) Ja już na dzisiaj padam,kolejny rozdział będzie pewnie pojutrze,a może nawet jutro. Wszystko w zależności od mojego czasu. Dzisiaj dodałam również rozdział na mojego drugiego bloga: www.barsandmelodymylove.blogspot.com 👈 klikajcie,komentujcie,czytajcie.
Ja się już z wami żegnam,kocham was ❤
~Zuza xx

wtorek, 2 lutego 2016

Rozdział 3 "Czasami kurczowe trzymanie się czegoś sprawia nam większą krzywdę niż odpuszczenie.."

~Lena
Doszliśmy już do domu Leo. Ma piękny dom. Cudowną mamę,siostrę.. Ma to wszystko,czego ja nie mogłam mieć. Coś,czego ja nigdy nie doświadczyłam i nie doświadczę.. Zrobiło mi się bardzo przykro:
-Okay Lena,chodź zaprowadzę cię do twojego pokoju.
-Dziękuję.
Poszliśmy po schodach na górę. Na końcu długiego korytarza były drzwi do jakiegoś pomieszczenia.
-Tutaj jest twój pokój -wskazał na drzwi. -Teraz zostawie cię samą,muszę iść pomóc mamie. Ty się ze spokojem rozgość i w ogóle.
-Okay,dziękuję.
Leo zamknął za sobą drzwi,a ja usiadłam na łóżku. Siedziałam w bardzo ładnym pokoju. Ściany były mojego ulubionego koloru-miętowego,sufit był biały. Meble były czarno białe,co pięknie się komponowało z resztą. Siedziałam tak i rozmyślałam. Czy ja naprawdę chce tu być? Przecież nie znam Leo aż tak dobrze. W szkole prawie w ogóle nie gadamy,a on teraz nagle proponuje mi pomoc. Wydaje mi się to dziwne. Boję się,że to jest jakiś podstęp. On jest cały czas taki kochany i miły. Ale żałuję,że powiedziałam mu o moich problemach. Naprawdę nie chce iść do domu dziecka, jak odkryją że "mieszkam" tutaj,to na pewno mnie tam oddadzą . Ciekawe jak tam moja mama. W głębi serca kocham ją,to w końcu osoba,która dała mi życie. Wiem,czasami powiedziała kilka słów za dużo,ale to było pod wpływem alkoholu,tak naprawde nie wiedziała sama co mówi. Ja nie chciałam jej tam zostawiać,ale chciałam żeby Leo dał mi spokój. Nie chcę,żeby się wtrącał w nie swoje sprawy. Przecież my się nawet nie przyjaźnimy,nie wiem o nim nic. A on? Właśnie dowiedział się wszystkiego o mojej przeszłości. Nikomu o tym nie mówiłam. Nie powiedziałam tego mojej własnej siostrze,a powiedziałam to osobie której nie znam. Czuję się podle. Okłamuje samą siebie udając,że jest okej. I jeszcze Alicja i Sara,ughh. Nienawidzę ich. Czemu ludzie tak ciągle ranią się nawzajem? Przecież też jestem człowiekiem,tak samo jak one. To,że mam inny wygląd nie znaczy że jestem gorsza. Właśnie ten wygląd mnie odróżnia. Przynajmniej jestem sobą,nie udaje kogoś kim nie jestem.
-Lena! Zejdź na kolację!-zawołała mnie mama Leo
-Tak,już idę.
Zeszłam na dół,kolacja była przepyszna. Dowiedziałam się,że Leo ma pokój obok mnie. To tylko utrudnia mi wszystko. Podczas kolacji zaplanowałam pewną akcję. Chce stąd uciec.. Tylko na kilka dni. Mam odłożone trochę oszczędności ,starczy mi na wylot do taty. Chcę tam polecieć,zobaczyć jak żyją. Ola.. Dawno jej nie widziałam,pewnie się zmieniła. Okno z "mojego" pokoju jest trochę wysoko od ziemi. Nie mogę iść do Leo po linę,bo skapnie się o co chodzi. Ale zaraz.. Z jego pokoju jest wyjście na balkon,a z niego wychodzi drabinka. Kurde,tylko jak ja się tam dostane. Musiałabym przejść przez jego pokój a to się nie uda. Zauważyłby mnie. Kurde,kurde,kurde. Jak ja mam to zrobić..
-Nad czym tak myślisz?-nagle w drzwiach pojawił sie brunet
-Nad niczym interesującym. -odetchnęłam.
-Nie bądź już smutna,jestem przy tobie. Teraz nic ci się nie stanie. Obiecuje. -objął mnie ramieniem.
-Wiesz.. Martwię się o mamę.. Nie chciałam jej tam samej zostawiać.
-Przecież ona każdego dnia robiła ci koszmar z życia,czemu ty starasz się,żeby jej było dobrze,chociaż ty musiałaś cierpieć?
-Bo wiesz.. To jest moja mama. Ona dała mi życie,bez niej by mnie tu nie było.
-Ale posłuchaj.. Ty musiałaś przez nią cierpieć tyle czasu,niech teraz ona się tak poczuje..
-No niby tak. Nienawidzę jej za to,że przez nią tata nas zostawił. Że przez nią nie mogę mieć normalnego domu. Że przez nią nie mam siostry! Tak bardzo jej za to wszystko nienawidzę. Za to,że codziennie wypominała mi,że jestem najgorsza,bezużyteczna. Że przeze mnie ona na ma co jeść.. -nie wytrzymałam,wybuchłam płaczem głośno szlochając.
-Eeej,nie płacz.. Jestem teraz przy tobie. Cały czas. Nie pozwolę ciebie skrzywdzić. Jesteśmy przyjaciółmi. -spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się -Ale musisz stać się bardziej otwarta w stosunku do mnie,możesz mi zaufać.
-Ale to nie jest łatwe. Wiesz przez ile lat ja w ogóle nikomu się nie zwierzałam? Nie umiem od tak się otworzyć przed kimś.. Kiedyś taka nie byłam. To ten świat mnie zmienił. On staje się coraz bardziej zimniejszy na potrzeby ludzi.
-Wiem,rozumiem. Ale teraz masz mnie. Nie zostawie cię.
-Okay,teraz opowiedz mi coś o sobie.
-Ehh.. Nienawidzę gadać o swojej przeszłości.
-Ja się przed tobą otworzyłam.
-Wiesz,ja też nie miałem łatwego dzieciństwa. Kiedy byłem w 4 klasie podstawówki moi rówieśnicy znęcali się nade mną. Każdego dnia kopali mnie,bili,poniżali. Czułem się jak śmieć. Bałem się komukolwiek o tym powiedzieć. Jakby tego było mało,jeszcze zostawił nas mój ojciec. Zostaliśmy sami. Nie mieliśmy pieniędzy. Poza tym,kiedy jeszcze mnie nie było na świecie to zmarł mi brat. Miał tylko 4 lata. Nie zdążyłem go nawet poznać -łza kręciła mu się w oku,ale udawał silnego -O znęcaniu się nie mówiłem nikomu,dopiero po dwóch latach powiedziałem o tym tacie. Przenieśli mnie do innej szkoły. Jest to o wiele lepsze otoczenie. Potem razem z Charliem poszliśmy do BGT,Simon wcisnął złoty brzęczyk i tak samo wyszło,że robię to co kocham.
-Uuu,też nie miałeś za ciekawie..
-Dlatego cię rozumiem,bo wiem jak to jest kiedy nie masz pieniędzy i wiem jak to jest kiedy się znęcają na słabszymi. Tak w ogóle,to czemu nie powiedziałaś mi,że Alicja i Sara ci dokuczają?
-A co byś z tym zrobił?
-Pomógłbym ci. Powiedziałbym im,żeby dały ci spokój.
-To i tak by nic nie dało. Czekaj,czekaj. Skąd ty się o tym w ogóle dowiedziałeś?
-Kojarzysz te Wiktorię z 2a?
-Taka niska brunetka?
-Właśnie ta. Ona mi powiedziała,że często płaczesz w toalecie jak one ci dokuczają. Widziała nawet jak się cięłaś. -załamał mu się głos.
-Tak,cięłam się. Ale to już jest dawna historia. Od dawna tego nie robię.
-To ciekawe,że ona widziała cię tydzień temu jak właśnie to robiłaś.
-Przywidziało jej się.
-Pokaż mi nadgarstki-rozkazał.
-Nie.
-Tak.
-Nie. Nie będę ci ich pokazywać. Nie jesteś moją matką. Nie muszę ci się z niczego tłumaczyć.
-Ale jestem twoim przyjacielem i martwię się o ciebie! Czy ty tego nie widzisz? Na każdym kroku staram się do ciebie zbliżyć a ty mnie ciągle odrzucasz!
-Bo się boję Leo! Ty,faktycznie też miałeś trudny okres w życiu,ale wyszłeś z niego! Masz teraz tysiące fanek,kochająca mamę,siostrę,tatę,brata,najlepszego na świecie przyjaciela. Masz rodzinę. Masz coś czego ja nigdy nie miałam i już nie będę miała.. -znowu się popłakałam,Jezu jaka beksa się ze mnie zrobiła.
-Masz rację,przepraszam... Ale zaufaj mi,proszę. Nie odrzucaj mnie,ja naprawde bardzo chcę ci pomóc. Jesteś moją przyjaciółką i martwię się. A wiesz czemu? Bo są osoby,o które martwisz się bardziej niż o samego siebie. Pokażesz mi teraz te nadgarstki?
-Okay,ale obiecaj że nie będziesz mnie oceniał.
~Leo
-Obiecuję. A teraz pokazuj.
Odsłoniła bluzę. Przeraziłem się. Całe ręce miała w kreskach. Obydwie. A do tego jeszcze cięcia na brzuchu.
-Od jak dawna to robisz?
-Około 3 lata. Zaczęło się od śmierci Martyny. Potem było tylko gorzej.
-Często to robisz?
-Zależy. Czasami nawet kilka razy dziennie.
-Oh shit.. Tniesz się jeszcze gdzieś?
-Na udach,łydkach.
-Boże święty,dziewczyno. Co ty ze sobą zrobiłaś?
-Przepraszam.
-Nie przepraszaj. Masz nigdy więcej tego nie robić,rozumiesz?
Nic nie odpowiedziała. Bez wahania złapałem jej poharatane ręce i zacząłem całować wszystkie po kolei.
-Nie zrobisz tego więcej prawda?
-...
-Obiecaj mi to,błagam.
-Nie Leo,nie mogę.. Tyle razy sama sobie obiecywałam że przestanę. Tyle razy.. I za każdym razem robię to samo. Jestem teraz tak cholernie słaba. Każde słowo może mnie zranić.. Jak ktoś na mnie krzyczy łzy od razu napływają do moich oczu. Ja nie chce być taka wrażliwa..
-Pomogę ci,razem damy rade.
Nawet się nie obejrzeliśmy a na zegarku widniała godzina 5.00. To sobie pospaliśmy.
-Jesteś zmęczona?
-Tak,chyba przegadaliśmy całą noc. A ty?
-Też. Może pójdę już do siebie..
-Nie.
-Co?
-Zostań. Proszę..
-Dlaczego?
-Boje się.
-Nie masz czego,jestem przy tobie.
-Proszę Leo,zostań.
Widziałem przerażenie w jej oczach..
-No dobra. -wkulałem się pod jej kołdrę,a ona się do mnie mocno przytuliła i zasnęła.
~Lena
W jego ramionach czułam się taka... Bezpieczna. Nigdy się tak nie czułam. Może dlatego,że nikt mnie nie przytulał i nie dawał poczucia bezpieczeństwa. Cieszę się,że go mam. Po chwili pogrążył mnie sen. Śniło mi się,że moja mama tutaj przyszła,zabrała mnie stąd i wywiozła do domu dziecka. Krzyczałam do niej,że ma mi tego nie robić,płakałam. Nagle się obudziłam,poczułam ulgę. Bałam się ponownie zasnąć. A co jak ona wróci?
-Lena! Obudź się. Co ci jest?
Nic nie odpowiedział,tylko mocno się w niego wtuliłam i płakałam.
-Czemu krzyczałaś i płaczesz?Co ci się śniło?
-Ona.. Przyszła po mnie,chciała mnie zabrać. -nadal płakałam.
-Kto?Gdzie?
-Moja matka. Do domu dziecka!
-Spokojnie,nie ma jej tu.  -mocniej mnie przytulił.
-Widzisz? Właśnie dlatego się bałam. Ona ciągle mnie nawiedza. Nie mogę spokojnie spać,jestem przerażona.
-Nie bój się,jestem obok ciebie. Będę cię pilnował żeby nie przyszła. -próbował mnie uspokoić.
-Nie zasnę. Boje się. Ona znowu przyjdzie. Na pewno.
-Nie przyjdzie. Idź spać spokojnie,ja tu jestem.
~Leo
Z Leną naprawdę nie jest za dobrze. Naprawdę teraz się mega o nią martwię. Ona nie może nawet spokojnie spać. Biedactwo. Nie wiem co mam zrobić,jak jej pomóc.. Staram się ją uspokoić,ale nie potrafię. Ona w nocy krzyczy,płacze.Na razie mogę tylko być przy niej. Nie mogę jej teraz zostawić samej. Nie potrafiłbym.
_____________________________________________
Cześć skarby!
Jestem z siebie bardzo zadowolona. Myślę,że ten rozdział mi wyszedł dobrze.. Jeżeli możecie -zostawcie swoją opinie w komentarzu. To motywuje do dalszej pracy,i przy okazji wiem,że ktoś mnie jednak czyta x Tak sądziłam,że ten blog będzie bardziej dojrzalszy,życiowy. I wydaje mi się,że tak jest x Nie jest jeszcze późno,bo dopiero po 23,ale musze jeszcze się nauczyć kilku rzeczy na jutro :(( Życzę wam miłego dnia w szkole lub jeśli czytacie to jeszcze dzisiaj,to miłego wieczoru ❤
Kocham was wszystkich xx
Mój pierwszy supi blog ❤  www.barsandmelodymylove.blogspot.com
~Zuza xx