~Leo, rano
Boże, jak w tym szpitalu jest nudno. W telewizji kanały tylko z bajkami, jedzenie smakuje jak gówno, a dzieciaki drą mordy od samego rana. Czuję się już dobrze, a muszę nadal siedzieć w tym okropnym miejscu. Lena jeszcze śpi, a ja nie wiem co mam ze sobą zrobić. Siedzę na łóżku i patrzę na sąsiadów z pokoju, a oni patrzą na mnie pytającym wzrokiem jakby nie wiedzieli o co mi chodzi. W sumie to sam nie wiem. Ta cała Alice wydaje mi się trochę taka dziwna. Jej brat wygląda na porządnego człowieka, aczkolwiek nie ocenia się książki po okładce. Patrząc na kogoś nie możemy stwierdzić, jaki jest, trzeba go najpierw poznać. Lena tak niewinnie śpi, że mam ochotę ją obudzić... Wskoczyłem na nią, nie zwracając uwagi na naszych sąsiadów.
-Lena! Wstawaj leniu!
-Spierdalaj Leo, daj mi spać no.
-Jak ty możesz spać? Te dzieciaki tak się drą, że masakra.
-To są tylko dzieci... Weź zrób coś pożytecznego, a nie mnie budzisz.
-Co mam zrobić?
-Nie wiem, coś pożytecznego!
-A mogę leżeć obok ciebie i patrzeć jak śpisz?
-Nie.
-No ale czemu?
-Leżeć możesz ale masz się nie gapić.
-No dobra.
Wkulałem się pod jej kołdrę. Jak na szpital, to te łóżka są dość duże i łatwo pomieścić na nich dwie osoby. Zlekceważyłem to co Lena mi kazała i patrzałem na nią.
Nie otworzyła oczu, ale słyszałem jej głos:
-Devries, wiem że się patrzysz.
-Skąd możesz to wiedzieć, skoro masz zamknięte oczy?
-Czuję twój oddech na moich policzkach.
-Oj no dobra. Pójdę ci uszykować ciuchy, bo jak dobrze pójdzie to dzisiaj wychodzimy.
-Mhm fajnie. Wybierz jakieś ładne a teraz daj mi spać.
Poszedłem po jej torbę. Nie miałem pojęcia, co mam jej wybrać. Nie znam się na stylu dziewczyn. To chyba najtrudniejsze zadanie w moim życiu. Po chwili zastanowienia wybrałem czarne rurki z dziurami na kolanach, t-shirt i czerwono czarną koszulę. Chyba będzie jej się podobać. W końcu wstała. Chyba jako jedna z ostatnich osób tutaj. Alice nie śpi od 6 jakoś, ja od 7. A Lena? Od 13... Ja nie wiem jak ona może tu spać.
-Leo, co to jest? -wskazała za breję na jej talerzu.
-Trudno stwierdzić. Może to być jakaś zupa czy coś.
-Na śniadanie?
-To nie wiem, może kanapka tylko taka troche spłaszczona.
-Ja chyba dzisiaj podziękuję. Przychodzi dzisiaj Charlie? Bo wychodzimy dopiero wieczorem, po wszystkich badaniach. Fajnie by było jakby przyszedł.
-Spoko, tylko muszę zadzwonić.
Wziąłem telefon i zatelefonowałem do przyjaciela:
-No cześć stary, przyjedziesz dzisiaj?
-Pewnie. A wy dzisiaj nie wychodzicie?
-No wychodzimy, ale wieczorem i wiesz. Tak trochę nudno.
-Luz, będę za jakąś godzinę. -rozłączyłem się i poszedłem do Leny.
~Charlie
Nie mogłem wczoraj zasnąć. W głowie miałem cały czas Alice... Dziwne, chyba się zakochałem. Kurwa, znowu. Ciągle pakuje się w jakieś tam zakochania, w czasie kiedy nie chcę. Miłość jest ślepa... Poza tym, nie wiem nawet czy jest wolna. Jedyne co wiem o niej, to wiek i imię. Nie znam nazwiska, nie znajdę jej na facebook'u ani na niczym. No szkoda, ciekawe czy znalazła mój numer... Moje rozmyślenia przerwał dzwoniący telefon. Uśmiechnąłem się do ekranu, kiedy zobaczyłem "Leo". Chciał żebym dzisiaj przyjechał. Muszę się ogarnąć i będę gotowy. Niechętnie zwlokłem się z łóżka, ubrałem i ułożyłem włosy. Zjadłem obiad, bo śniadanie o 14 nie wchodzi w grę. Zabrałem telefon, słuchawki i poszedłem do sklepu. W szpitalu jedzenie jest obrzydliwe, nie pozwolę przyjaciołom jeść takie coś. Kupiłem chipsy, picie i udałem się na autobus w stronę szpitala. Gdy dojechałem, szybko wjechałem windą na odpowiednie piętro i odpowiedniego pokoju. Leo i Lena siedzieli na łóżku i śmiali się. Dostrzegłem na łóżku obok Alice. Wydawało mi się że płakała, ale nie przyszedłem tutaj do niej. Zaraz zapytam co się stało, ale najpierw chcę pogadać z przyjaciółmi.
-Siema ludzie -przywitałem się. Lena podbiegła żeby mnie przytulić a Leo przybił mi piątkę.
-Przyniosłem wam chipsy.
-O boże Charlie! Kocham cię!! W końcu coś normalnego do jedzenia. - krzyknęła Lena.
-Nie ma za co. -wszyscy się zaśmialiśmy. -Zaraz do was wracam.
-Noo, Romeo. Biegnij do niej. -zadrwił z niego Leo.
-Weź się. Nawet się nie znamy. Wiem tylko jej wiek i imię.
-Przykro mi stary, na początek musi ci wystarczyć, hahaha.
Podszedłem do Alice.
-Wszystko ok?
-Nie, znaczy tak. Znaczy nie wiem. Nie mogę ci powiedzieć.
-Dlaczego? Postaram się ci pomóc jakoś.
-Nie pomożesz... Nic nie rozumiesz.
-Powiedz mi o co chodzi...
-Naprawdę chce ci się słuchać opowieści jakiejś frajerki?
-Hej, nie mów tak. Opowiadaj.
-No więc.. Moi rodzice są za granicą. Prawa rodzicielskie do mnie ma Jacob, mój starszy brat. Kocham go, w sumie to tutaj mam tylko jego... Poprostu nie daje już rady przez niego. Nie mogę mieć przyjaciół, nie mogę się z nikim zadawać... Dlatego wczoraj nie chciałam żeby cię zobaczył, bo skończyłoby się to awanturą. Jak zwykle zresztą.
-To straszne... A co na to twoi rodzice?
-Oni mną się prawie nie interesują. Do 18 roku życia jestem pod jego opieką, a do tego potrzebne są jeszcze te cholerne 4 miesiące...
-Przepraszam, nie wiedziałem.
-Skąd mogłeś wiedzieć? Nikt nie wiedział. Ja naprawdę nie daje rady już. -przytuliłem ją, czułem że tego potrzebowała.
-Dziękuje. -odparła cicho, kiedy do pomieszczenia wparował jej brat.
-Alice! Co ty wyprawiasz? Kim on w ogóle jest!?
-Kolega.
-Mówiłem ci już coś na ten temat, prawda?
-No tak...
-A ty? Co się tak patrzysz? Puść ją i nawet się do niej nie zbliżaj jasne? -zwrócił się do mnie.
-Ty widzisz w ogóle jaką krzywdę jej robisz? Pomyślałeś chociaż chwilę o tym, jak ona się czuje? Bez przyjaciół? Nie ma nikogo, czemu ty jej to robisz? Ona przez ciebie cierpi, nie widzisz tego? Robisz jej piekło z życia...
-powiedziałem to, a on rzucił się na mnie z pięściami.
-Jacob! Przestań, zostaw go -krzyczała Alice, Leo próbował go ode mnie odpychać a Lena pobiegła po pielęgniarkę. Na szczęście po chwili wszystko się skończyło. Myślałem, że ten psychol mnie zabije tam. A za co? Za wyrażenie swojego zdania. Ochrona wyprosiła Jacoba ze szpitala. Posiedziałem chwilę u Leo i Leny, ale stwierdziłem że już pójde. Spojrzałem ostatni raz na Alice, stojąc już przy drzwiach. Usłyszałem tylko jej płacz i ciche, przytłumione:
-Przepraszam...
_____________________________________________
Witajcie!! ❤❤ Wiem, dawno nie było rozdziału, przepraszam. Ciągle jak miałam zamiar go napisać wypadały mi jakieś niespodziewane plany. Ale powróciłam i macie rozdział. Nie wiem czy jest ok, pisałam na spontanie. Starałam sie bez dramy, ale znacie mnie XD Wyszło, jak wyszło.Biedny Charls. A ten Jacob jest pojebany XD tak, obgaduje postacie z własnego ff 😂😂😂 piszcie w komentarzach czy się podoba 😊 Pozdrawiam Julke i Sandre 😂👌
Mój snap zuzixx255
Ig xxzuza_x
TT xdevries_zuzax
Genialny blog Julki! www.boznimwszystkojestlepsze.blogspot.com
Drugie ff
www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Nie wiem co jeszcze mam mówić więc pozdrawiam wszystkich i pa❤
~Zuza xxx
"Czasami odchodzimy tylko po to, żeby sprawdzić, czy ktoś za nami pójdzie… Najgorsze jest rozczarowanie, kiedy odwracasz się, a za Tobą nikogo nie ma."
O mój Boże!!! Jaki ten Jacob jest jebnięty! Ja chcę już rozdział! Rozkazuje Ci napisać następny rozdział jak najszybciej. Boże serio czasami mam downa ale to taki szczegół. No więc czekam na nexta. Też Pozdrawiam ❤ Kocham cię i pa. ❤
OdpowiedzUsuńPS. Sory że ciągle cie męczę.
Mega ❤ dawaj nastepny ❤
OdpowiedzUsuńMega ❤ dawaj nastepny ❤
OdpowiedzUsuńNareszcie!!! Doczekałam się rozdziału!! Naprawdę genialnie piszesz i mam nadzieję że szybko dodasz nexta. Pozdrawiam 😍 Kc 😘😍❤ i życzę weny 😘😍❤💙💚💛💜💟
OdpowiedzUsuńNareszcie!!! Doczekałam się rozdziału!! Naprawdę genialnie piszesz i mam nadzieję że szybko dodasz nexta. Pozdrawiam 😍 Kc 😘😍❤ i życzę weny 😘😍❤💙💚💛💜💟
OdpowiedzUsuńNo w końcu się doczekałam!!
OdpowiedzUsuńKc bardzo. Weny życzę i czekam na nexta...
I teraz od nowa codzienne wchodzenie i sprawdzanie czy coś dodałaś, lel.
Super <3
OdpowiedzUsuńHej Zuzia!
OdpowiedzUsuńIle to ja się naczekałam to ty nie wiesz.Ale się opłacało.Ten Jacob przypomina mi mojego brata *.* a i ten Charls.Podryw 100%.Leo nie lubi dzieci?A Lena śpioch taki.Dlatego nie lubię szpitali-bo jest okropne jedzenie.Rozdział mega super.Wpadnij jak chcesz do mnie.
Czekam na next!
Mega :*
OdpowiedzUsuńMega 💓💓💓
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń