sobota, 30 stycznia 2016

Rozdział 2. "Bądź odważny. A jeżeli nie jesteś,udawaj że jesteś.Nikt nie zauważy różnicy.. "

~Lena
Po skończonych lekcjach udałam się do mojej szafki. Zabrałam z niej ciuchy i książki. Pożegnałam się z Leo i wyszłam ze szkoły. Nie chciałam wracać do domu. Wiem,co mnie w nim spotka. Postanowiłam przejść się wzdłuż parku. Doszłam do niewielkiej ławki przy stawie. Nie było tam nikogo,więc stwierdziłam że odrobię sobie lekcje na łonie natury. Wzięłam się najpierw za matematykę,a reszta przedmiotów jakoś mi zeszła. Pomału się ściemniało,więc postanowiłam już wracać.Weszłam do domu,mama spała. Nie chciałam jej obudzić,więc wzięłam kromkę chleba,posmarowałam masłem i pobiegłam do mojego pokoju zaliczając go. Na łóżku leżał mój telefon,zobaczyłam że mam 1 nieodebrane połączenie. Od Leo. Postanowiłam oddzwonić. W międzyczasie usłyszałam,że mama wstała. :
-Cześć Leo,czemu dzwoniłeś?
-Tak po prostu,chciałem się dowiedzieć co u ciebie?
Słyszałam kroki na schodach i krzyk matki:
-Otwieraj kurwa te drzwi!
-Wiesz co Leo,u mnie wszystko w porządku.
-Na pewno? Co to za krzyki?
-To w telewizji.
-Nie brzmiało jakby to była telewizja.
-Leo do jasnej cholery! Mówię ci że to jest telewizja! .
Po tych słowach rozłączyłam się. Może chamsko się zachowałam,ale nie chciałam żeby usłyszał cokolwiek. Wstydzę się. Muszę ogarnąć mamę,ehh
-Mamo,opanuj się. Idź się napij.
-Nie pyskuj gówniaro! Idź mi do sklepu po piwo! Ale już!
-Przecież nie sprzedadzą mi,nie mam 18 lat.
-Czy ja wszystko musze robić sama? Pomóż starej matce!
-No dobrze mamo,już idę.
No i poszłam szybko do sklepu,sprzedawczyni nie chciała mi sprzedać,więc zadzwoniła do mojej mamy i zapytała jej. Moja mama oczywiście powiedziała wszystko normalnym głosem jak gdyby nigdy nic. Wzięłam alkohol i poszłam do domu.
~Leo
Zrobiłem lekcje i chciałam pójść do Leny. Nigdy u niej nie byłem,ale chce się do niej zbliżyć,bo martwię się. Zadzwoniłem do niej,a w telefonie usłyszałem tylko straszne krzyki i przestraszoną Lenke. Nie wiem co się u niej w domu dzieje. Powiedziała,że to telewizor ale każdy debil by się skapnął że kłamie. Chciałem do niej jak najszybciej iść,przecież jej może się coś stać. Bez zastanowienia wybiegłem z domu,powiedziałem mamie że będę późno i poszedłem do Leny.
~Lena
Podałam mamie jej zakupy. Teraz mam trochę spokoju na razie. Postanowiłam coś zjeść. Zeszłam na dół. Mama była w złym nastroju,cały czas krzyczała że mam jej nie zjeść ostatniego jedzenia. To przykre,kiedy własna matka mówi ci że masz jej nie zjeść wszystkiego. Bardzo przykre,ale cóż. Trzeba żyć dalej,nie można sie poddać. Po chwili usłyszała dzwonek do drzwi. Przeraziło mnie to,bo nigdy nie mamy gości. Bałam sie że to komornik albo policja. Nie wiedziałam co robić. Spojrzałam na mamę,a ona do mnie:
-No otwórz kurwa te jebane drzwi!
Powiedziała to tak głośno,że nasz gość na pewno to usłyszał. Poszłam otworzyć drzwi,a w nich stanął... Leo?
Co on tu robi? Przecież nie może zobaczyć gdzie ja mieszkam. Nie może dowiedzieć sie niczego o mojej mamie. Zawahałam się czy aby na pewno wpuścić go. Ale z drugiej strony teraz nie mam wyjścia..
~Leo
Słyszałem znowu krzyki,bałem się. I o siebie i o Lene. Nie wiem co tam zastanę,ale wiem że musze uratować moją koleżankę (przyjaciółkę). Po chwili otworzyła mi. Było widać zdziwienie w jej oczach.
-Em.. Co ty tutaj robisz? -zapytała zmieszana.
-Lena,słuchaj! Ja nie wiem co się dzieje w twoim domu,ale na pewno nie najlepiej. Słyszałem przez telefon te krzyki,przed chwilą też. To na pewno nie był telewizor i tym mnie nie okłamiesz. Powiedz mi w końcu prawdę,bo ja się naprawde martwię.
-No dobra,chodź na górę.
Zdjąłem buty w wejściu i poszedłem za dziewczyną do jej pokoju. Po drodze spotkałem chyba jej mamę. Leżała spita na kanapie,obok niej leżały puste butelki po wódce i piwie. Przeraziłem się. Czemu Lena nikomu i tym nie powiedziała? Mam nadzieję że zaraz mi wszystko opowie.
~Lena
Nie,nie,nie,nie. To wszystko zaszło za daleko. Ja nie chce opowiadać mu nic co się u mnie dzieje. Nie chce żeby się ze mnie śmiał,że nie mam co jeść. Przecież on ma wszystko..
-Opowiesz mi w końcu co sie tutaj dzieje?
-Nie,Leo. Ja się boję. Nie chce,żebyś potem się ze mnie śmiał. Boje się ci zaufać.
-Możesz mi zaufać. Obiecuje,że nie będę się z ciebie śmiał,oceniał ani nic z tych rzeczy. Po prostu martwię się o ciebie.
-No dobrze. Więc tak.. Wszystko zaczęło się około 3 lata temu. Byłam szczęśliwą nastolatką,miałam kochająca rodzinę,najlepszą pod słońcem przyjaciółkę. Właśnie,miałam. Moja przyjaciółka popełniła samobójstwo.
-Ojejku,tak mi przykro. Przepraszam,nie wiedziałam.
-Po tym mój tata od nas odszedł,zabrał ze sobą moją siostrę i mieszkają za granicą. A ja? Mieszkam z wiecznie spitą matką,nie mam co jeść. Nie daje już rady..
-Spokojnie,jestem już przy tobie. I będę.
Łzy mimowolnie zaczęły spływać po mojej twarzy. Zawsze na same wspomnienie o Martynie sie rozklejam. Była dla mnie bardzo ważna,nadal jest.
-Mogę cię przytulić? -zapytałam chłopaka.
-Pewnie. -objął mnie tak mocno,jakbym miała za chwilę uciec. Dziwne uczucie przytulić sie do kogoś od tylu lat..  Nikt nie okazywał mi czułości w ostatnim czasie,bardzo mi tego brakowało.
-Nie płacz już,jestem przy tobie.
-Dziękuję.
~Leo
Jezu,co ona musiała przeżywać w tym domu. Tak bardzo jej współczuję. Jest bardzo silna,sama daje sobie rade już tyle lat. Nie mogę jej tak zostawić. Przecież ona umrze tutaj z głodu.
-Pakuj się. -powiedziałem stanowczo.
-Co?
-Pakuj się. -powtórzyłem.
-Ale po co? Gdzie?
-Zabieram cię do siebie. Nie pozwolę ci tutaj mieszkać.
-Ale Leo,ja nie mogę. Nie chce zwalać ci się na głowę. Nie chce twojej litości. Tyle lat daje sobie rade sama,teraz też dam.
-Nie pozwolę ci. Dalej,pakuj się. Musimy już iść.
-Ehh,Leo. Ja naprawdę nie mogę.
-Musisz. Dalej,chodź.
Po moich słowach Lena mocniej sie we mnie wtuliła. Potem wstała,podeszła do szafy. Wyjęła z niej kilka ciuchów,z łazienki wzięła kosmetyki,ręcznik i takie tam.  Byliśmy gotowi do wyjścia.
~Lena
Nie chce zostawiać tutaj samej mamy. Ale muszę. Leo ma rację,nie mogę tutaj zostać. Poszłam dać mamie buziaka w policzek tak na pożegnanie. Miałam straszne wyrzuty sumienia. Ale trudno.. Powiedziałam jej jeszcze "przepraszam" i razem z Leo udaliśmy się do jego domu.
_____________________________________________
Hejka hej! Jak podoba się rozdział drugi? Pisze go w nocy,także ten XD Chyba powinnam iść spać. Życzę wam miłego dnia/wieczoru ❤❤
Zapraszam na pierwszego bloga!
www.barsandmelodymylove.blogspot.com
~Zuza x

5 komentarzy:

  1. Mega nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wowoowowow *-*.Tak ładnie to piszesz...tak z uczuciami.Czuje się tak jakby to było,prawdziwe.Leo jest bardzo kochany i mi z jego strony że chce jej pomóc.No i ta wredna Alicja z Sarą (?).Chyba dobrze zapamiętałam xD.haha dobra czekam na nexta kochanie :*.
    Pozdro I weny życzę~alice ;*
    Zapraszam do Sb Www.jdabrowsky-love-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny blog, polecę go w swoim nowym rozdziale :))!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojejku jaki śliczny chyba pierwszy raz czytam takiego bloga . Nigdy nie widziałem żeby ktoś napisał tak ślicznie bloga ❤❤❤❤❤
    POZDRAWIAM ☺☺

    OdpowiedzUsuń