niedziela, 28 lutego 2016

Rozdział 9. "I bądź tu mądry,synchronizuj dwa serca,bo to co cię uskrzydla potrafi być jak morderca.."

~Leo
Zadzwoniłem po karetkę. Bardzo się martwiłem,mimo że z Alicją w sumie nie gadam,a z Leną już nie jestem. Ale ja ją kocham nadal. To bardzo boli,widząc twoją najbliższą w sumie osobę,która umiera.. Kiedy przyjechała karetka,nie pozwolili mi jechać z nimi. Stwierdzili tylko,że dziewczyny są w bardzo ciężkim stanie. I pojechali do szpitala. A ja stałem tak na środku chodnika,wieczorem,gapiąc się w plamę krwi widniejącą na nim. Heh,i pomyśleć że teraz mogę stracić ją na zawsze. Wtedy już jej nie odzyskam. Nie ma we mnie teraz żadnych emocji. Idę przed siebie zastanawiając się nad swoim życiem. Nic dla mnie nie istnieje,tak jakby umarłem w sobie. Widzę już mój dom,ale czy na pewno chce tam wracać? Nie mam innego wyjścia. Wszyscy już śpią,nikt nie zauważył że nie wróciłem na noc. Ale przecież kogo to obchodzi.. Nie chce mi się spać,chce jechać do Leny. Jest już 3 nad ranem,ale wątpię żeby jakikolwiek autobus jechał teraz do szpitala. Musze poczekać do rana,ale i tak nie zasnę.
~Lena
Nie wiem co się dzieje. Nic nie czuję,nic nie widzę. Czyli tak wygląda śmierć? Widzę tylko białe światło. Przecież to nie może być śmierć! Nie zdążyłam się z nikim pożegnać. W dodatku jestem pokłócona z Leo. Nie wiem już sama co się ze mną dzieje. Niby leżę,ale nic nie czuję ani nie słyszę. Taka pustka.
~Leo
Siedzę już w autobusie i jadę w kierunku szpitala. Boję się cholernie co tam zastanę. A co jak ona nie żyje? Co prawda,to było tylko pobicie. Ale tyle krwi straciły. W dodatku dostały ciosy w głowę i brzuch czyli miejsca,gdzie najczęściej kończy się śmiercią. Tak cholernie się boję.. Przecież ona nie może mnie teraz zostawić. Dojechałem już na miejsce. Wybiegłem z pojazdu i skierowałem się do budynku. W recepcji zapytałem o Lenę i Alicję, oczywiście wpuszczają tylko rodzinę. Skłamałem że jestem bratem i mnie wpuścili. Wjechałem windą na odpowiednie piętro. Widziałem wiele pokoi,ale w tym jednym była Lena. Obok niej leżał ktoś zakryty białym prześcieradłem. Przeraziłem się tego. Kto to może być? Po chwili do sali wszedł lekarz:
-Co z nimi?
-Nimi?
-Alicja i Lena. Przyjechały niedawno.
-Ach,tak. Z Leną wszystko już w porządku. Czekamy aż się obudzi.
-A Alicja?
-Alicja miała bardzo rozległe obrażenia..
-I co z nią?
-Ona nie żyje. Bardzo mi przykro. Kiedy tamci ludzie chcieli pobić Lenę,to Alicja rzuciła się. To uratowało życie Lenie,ale niestety Alicja tego nie przeżyła. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy.
Po tych słowach mnie zamurowało. Nie miałem z nią jakiegoś mega dobrego kontaktu,prawie w ogóle. Ale ostatnio Charlie mi się zwierzał,że to jego była dziewczyna i nadal ją kocha. A z tego co wiem,to Alicja nadal kochała Charliego. I to wszystko tak nagle zniknęło. Pomyśleć,że możemy znać kogoś,widywać się z tym kimś codziennie,a przyjdzie taki dzień że ten ktoś nagle odejdzie. Tak po prostu zniknie. Przecież to była przyjaciółka Leny. Jak ona teraz sobie poradzi? Mnie nienawidzi,a poza mną nie ma nikogo. I Lena przeżyje dzięki Alicji.. Jak ja mam jej podziękować skoro jej już nie ma? A co do Klaudii to zabije ją. Przez nią Alicja nie żyje,a Lena jest w ciężkim stanie..
~Lena
Czułam kogoś obecność i to było bardzo dziwne. Słyszałam czyjeś głosy i imię"Alicja". Powoli wszystko sobie przypominałam,moja świadomość powracała. Zaczynałam otwierać oczy i chyba mi się udało. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy,to był Leo. Był taki słodki. Miał głowę schowaną w ręce. Obok mnie leżał ktoś,przykryty białym prześcieradłem. Pewnie umarł. Ehh,szkoda mi jego znajomych i rodziny. Spojrzałam na Leo,a on na mnie. Po chwili rzucił się na mnie.
Ledwo mówił,był roztrzęsiony i zdenerwowany.
~Leo
Lena się obudziła. Rzuciłem się na nią:
-Przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam. Za wszystko. Za twoje blizny,za to że przeze mnie cię pobili,za to że cierpiałaś.
-Leo,jak to pobili mnie przez ciebie?
-To Klaudia. Ona chciała się na tobie zemścić za to,że ja nie chciałem z nią być.
-Czyli to prawda,że to tylko fanka?
-Tak,naprawdę to tylko fanka. Nic dla mnie nie znaczy. Kocham tylko ciebie.
-Okey,wybaczam ci. Kocham cię najbardziej na świecie,ale to jest twoja ostatnia szansa. Nie zmarnuj jej.
-Nie zmarnuje,obiecuje..
-A co z Alicją? Gdzie jest? -zapytała po chwili. W mojej głowie kłębiły się pytania czy powiedzieć jej czy nie. Nie chcę żeby ona teraz cierpiała. Nie może. Ale co mam powiedzieć? Że Alicja już wyszła i jest w domu? Że ona jest na innym oddziale? Nie mogę. Muszę powiedzieć prawdę,chociaż będzie ona bolesna. Nawet bardzo.
-Leo?! Gdzie Alicja?
-Ona.. Ona
-Ona co?
-Ona nie żyje.
-Co? Jak to? To niemożliwe? Dlaczego? -łzy zaczęły lecieć po jej twarzy strumieniami. Nie mogła tego opanować. A ja? Byłem bezsilny. Nie wiedziałem jak mam jej pomóc i to mnie wykańczało. Przytuliłem ją,ale nie odwzajemniła tego. Patrzyła w sufit,łzy nie chciały odpuścić i powtarzała tylko "dlaczego nie ja" "dlaczego ona"..
-Ona uratowała ci życie.
-Co mi z tego życia,skoro jej nie ma? Zrobiła mi to samo co Martyna! To ona leży tu obok,prawda?
-Tak,ale.. To nie twoja wina. Ona rzuciła się na nich by ratować ci życie. To przeze mnie jej tu nie ma. Gdyby nie Klaudia,to nie cierpiałabyś teraz. Chyba lepiej będzie jak odejdę. Nie chcę,żebyś więcej cierpiała.
-Nie,Leo. Błagam nie odchodź. Nie poradzę sobie bez ciebie! Jesteś wszystkim co mi pozostało. Błagam cię! -była cała zapłakana,ledwo co mówiła. Nie mogę jej teraz zostawić. Po prostu nie mogę.
-Spokojnie,jestem przy tobie. Nie zostawię cię.
~Lena
To nie może być prawda. Przez te kilka dni zbliżyliśmy się z Alicją do siebie. Ona mi pomogła w tych najtrudniejszych chwilach. Była jak taka druga Martyna,mimo że tak bardzo mnie raniła na początku. Ale się zmieniła i to najważniejsze. A teraz? Znowu zostałam sama. Kolejny raz straciłam ważną osobę. Ja nie wiem jak ja zniosę teraz to wszystko. Chce wrócić już do domu,zamknąć się w pokoju i nie odzywać do nikogo. Chcę po prostu pobyć sama,ale nie chcę odtrącać Leo. On się tak stara i w ogóle,a ja zachowuje się jak egoistka. Muszę jakoś dać sobie radę.. Patrzę w sufit,czuje się tak samo jak wtedy kiedy straciłam Leo. Ta sama pyska w sercu,to wszystko.. Teraz robi się takie jakieś trudniejsze.. Mogłam ja zginąć zamiast niej.
~Leo
Nie jest z nią teraz najlepiej. Ale co ja mam zrobić? Nie wiem jak ona się czuje,nie wiem jak jej pomóc. To jest trudne.
-Idę po picie. Chcesz coś? -zapytałem
-Nie,dzięki. -jej głos stał się inny. Teraz jest wypełniony bólem i cierpieniem..
Podszedłem po wodę. Nie wiem jak wyglądałem,ale mało mnie to obchodzi. Nikt nie zwraca na mnie uwagi,każdy płacze. Każdy stracił tutaj kogoś,na kim mu bardzo zależało. Szpital kojarzy mi się zawsze ze śmiercią. Z bólem,cierpieniem,z tym najgorszym. Zawsze dawałem takie skojarzenia do pojęcia "szpital",bo zawsze tak mi się wydawało. Nadal tak uważam. Szpital to miejsce,w którym nie każdy dostane od życia drugą szansę. Czasem po prostu musi odejść. I tyle. Wziąłem wodę i poszedłem do pokoju Leny. Zasnęła. Zostawiłem jej wodę,mimo że nie chciała i poszedłem. Nie wiedziałem dokąd,po co i dla kogo. Chciałem po prostu przemyśleć wszystko. Jak się musi teraz czuć Lena? Jak ja bym się czuł tracąc ją? Te pytania nie dawały mi spokoju. Krążyły w mojej głowie i nie chciały wyjść. Doszedłem do domu Klaudii. Nie wiem jakim cudem,po co. Po prostu zapukałem. Otworzyła mi:
-Hej,jak tam Leną? Wszystko dobrze? Słyszałam że trafiła do szpitala razem z koleżanką? Wszystko z nimi w porządku?-mówiła to z takim sarkazmem że myślałem że ją tam zabije. Niestety,mama wychowała mnie że kobiet się nie bije i tego się trzymam.
-Lena jest w ciężkim stanie,a jej koleżanka... Nie żyje. Jesteś z siebie zadowolona? Przez ciebie jej rodzina cierpi,Lena teraz cierpi. Co chciałaś tym osiągnąć? Aż tak bardzo lubisz oglądać cierpienie innych? Daje ci to coś? No słucham,kurwa. Daje? Widocznie nie wiesz jak się teraz muszą czuć ci wszyscy ludzie,jej bliscy. Nie wiesz tego,bo ty po prostu nie masz serca. Ranisz innych,niszcząc ich. Tylko tyle mam ci do powiedzenia. Dziękuje i żegnam. A i jeszcze jedno. To nie koniec. Obiecuje ci,że pożałujesz tego co zrobiłaś. Ty i twoi koledzy. Wy wszyscy będziecie cierpieć. Będziecie wyć z bólu!!
-Leo,ja.. Nie wiem co powiedzieć. Przepraszam -rozpłakała się. Miałem to gdzieś. Niech cierpi. Niech cierpi tak jak jeszcze nigdy. Niech wie co czują inni. Spojrzałem tylko na nią i poszedłem w stronę szpitala.
_____________________________________________
Hej wszystkim! Jak tam u was? Co sadzicie o rozdziale?Alice,błagam nie bij mnie za to.. Tak planowałam już od dawna i musiałam coś zmienić w tym ff. Wiem,że znowu tak smutno i w ogóle. Ale w życiu też nie zawsze jest wesoło. Czasami musi być źle,żeby potem było lepiej i nic na to nie poradzimy. Tak bardzo chcieliście rozdział,to macie. Mam nadzieję,że wam się podoba. Wasza opinia wiele znaczy <3 dziękuję za przeczytanie. Pozdrawiam Zuzię,Sandrę,Alicje,Julkę,Piwcia,Orke i #sukiteam. To chyba tyle.
Standardowo komentujcie i w ogóle❤
Instagram xxzuza_x
Snapchat zuzixx255
Twitter zuzixx25
Ask do pytań www.ask.fm/bamcalemojezycie
Mój pierwszy blog www.barsandmelodymylove.blogspot.com
Pamiętnik www.nevergiveupbealonetoday.blogspot.com
Zachęcam do komentowania i kocham was!!
~Zuza ❤❤
"I zostaną po nas tylko miliardy zgaśniętych zniczy.."

5 komentarzy:

  1. O ja cie dlaczego ją uśmierciłaś?💙❤❤❤❤Czekam na next💚❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  2. I jak zwykle zaskoczenie. Pozdrowiłaś Orke jest moc haha ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu tak smutno??? Teraz mi jest smutno, naprawdę. Ale to nic. Czekam na następny rozdział i też Pozdrawiam. Zapraszam na mojego bloga www.bamcalemojezycie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu....nie nawidze cię!Zabiłaś Alicje :""""(!Boże,rycze jak głupia teraz choć to tylko postać z ff :(.Ale poza tym to rozdział świetny :D.Nie uśmiercaj juz nikogo plis :|
    Czekam na nexta z niecierpliwością^^
    Pozdro I weny życzę~alice ;*
    Zapraszam do Sb Www.jdabrowsky-love-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. JAK ZWYKLE ŚWIETNY XX
    KOCHAM TAKIE OPOWIADANIA,ZAWSZE KOŃCZY SIĘ COŚ ŚMIERCIĄ
    PIĘKNEE <3
    ZAKOCHAŁAM SIĘ? CHYBA TAK
    NIE BĘDĘ ZAPRASZAŁA NA SWOJEGO BLOGA, BO TO BĘDZIE CHAMSKA REKLAMA HEHEHE

    OdpowiedzUsuń